Paddington ***

To jest miś na miarę naszych czasów - ze wszystkimi możliwymi plusami i minusami.
Dobrze wychowany przez zachowującą brytyjską etykietę niedźwiedzią rodzinę miś przybywa z odległych zakątków Peru do Londynu. Niedźwiadek trafia na dworzec Paddington i... nie wie, co dalej. Brytyjczycy okazują się mniej gościnni i uprzejmi, niż się o nich opowiada. Na szczęście, nad misiem lituje się pewna rodzina, która pozwala mu zatrzymać się "na chwilę" we własnym domu i wspiera świeżo ochrzczonego Paddingtonem zwierzaka w poszukiwaniu korzeni.

I gdyby na tym historia się kończyła, nie byłoby problemu. "Paddington" to bowiem uroczo staroświecki film familijny. Pełen raczej tradycyjnych (nie w stylu "Shreka") dowcipów, nietoczący się szaleńczym tempem, ciepły, mądry film dla całej rodziny. Niestety, Paul King ("Bunny and the Bull") na tym nie poprzestał - a "Paddington" naprawdę wyśmienicie obszedłby się bez całego, niemal obowiązkowego w tego typu kinie wątku szpiegowsko-sensacyjnego.

Na tytułowego misia czyha bowiem fetyszystka taksydermii, Millicent (tym bardziej przerażająca, że odgrywana przez aktorkę o nieruchomej dziś twarzy - Nicole Kidman). Właśnie ją można uznać za główną winowajczynię malutkiego skandaliku, jaki wybuchł, gdy w Wielkiej Brytanii nie przyznano "Paddingtonowi" uniwersalnego certyfikatu wiekowego. Tamtejsza organizacja nie uważa, że "Paddington" to film "dla wszystkich". Opatrzyła go certyfikatem PG, przeznaczonym dla filmów, które "powinno się oglądać pod opieką rodziców; o dzieci powyżej ośmiu lat niepokoić się nie trzeba". Dopatrzono się tu m.in. seksualnych podtekstów i w pełni z brytyjską radą się zgadzam - zwłaszcza jedna scena z udziałem Millicent i podkochującego się w niej sąsiada głównych bohaterów (przemykający przez ekran Peter Capaldi) wydaje się dialogowo zbyt odważna, zupełnie zbędna i wyjęta z innego porządku.

Szkoda, że "Paddington" nie wydaje się do końca przemyślany, bo walka z ksenofobią jest w jego wydaniu niezwykle czarująca. Naprawdę ładnie animowany miś, w polskiej wersji językowej przemawiający znakomicie dobranym głosem Artura Żmijewskiego, uczy, że w Londynie (ale pewnie dałoby się podstawić pod niego inne miasta) każdy jest u siebie. Miejsce o tak zróżnicowanej etnicznie społeczności powinno o tym pamiętać, a mieszkańcy powinni się wspierać i odnosić się do siebie jak najżyczliwiej, zamiast - w najlepszym wypadku - ostentacyjnie się nie zauważać.

Zamiary twórców są dość jasne - na tej części "Paddington" nie powinien się zakończyć. Zdaje się, że są na to ogromne szanse, bo - warto w tym miejscu uczciwie dodać - Michael Bond, który stworzył tytułowego misia w latach 50., jest z filmu bardzo zadowolony i twierdzi, że certyfikat PG to absolutne nieporozumienie. Wtóruje mu piejąca z zachwytu angielska prasa. Ze świecą szukać drugiego filmu familijnego, który zebrałby w tamtejszych mediach równie euforyczne recenzje. Z zachwytem nieco bym się wstrzymał, ale może przy okazji kolejnej części? Potencjał i możliwości są ogromne.

Ocena: 3/6



"Paddington", familijny, komedia, przygodowy, Francja, USA, Wielka Brytania 2014, 95 min., reż. Paul King, występują: Hugh Bonneville, Sally Hawkins, Julie Walters, Jim Broadbent, Peter Capaldi, Nicole Kidman, Ben Whishaw. Polski dubbing: Artur Żmijewski, Maja Ostaszewska, Jacek Mikołajczak, Jolanta Fraszyńska, Teresa Lipowska, Zdzisław Wardejn

Więcej o: