Wkręceni 2 *

Kto tu jest małą ściemniarą?
Szyja (Paweł Domagała), ulubieniec widzów pierwszej części filmu, nie może pozbierać się po tym, jak jego koledzy znaleźli sobie kobiety i przestali się do niego odzywać. Nie układa mu się też z opętaną myślą o dziecku żoną, Jadwigą (Barbara Kurdej-Szatan). W wyniku splotu okoliczności, Szyja zostaje porwany przez agentkę (Małgorzata Socha) gwiazdy filmu/muzyki/showbiznesu/niepotrzebne skreślić, Mikiego Mazura (Paweł Domagała), która dostrzega niebywałe podobieństwo między dwoma panami. Szyja przyda się jej w realizacji pewnego planu...

Dobrze, że Domagała występuje tu w podwójnej roli, ale "Wkręconych 2" uratowałby tylko, gdyby wcielał się we wszystkie postaci. Równie mocno, co jemu, współczuję jeszcze Marcie Żmudzie Trzebiatowskiej. Sympatycznej aktorce kazano właściwie robić to samo, co robiła w "Och, Karol 2" i uczyniono z niej kompletnie uwłaczający ludzkiej godności (i, a jakże, atrakcyjny) obiekt seksualny. Wyrazy uznania należą się Piotrowi Adamczykowi, który, najwyraźniej, zwietrzył pismo nosem i nie powtórzył swojej roli z pierwszej części.

"Wkręceni" byli filmem, który dało się oglądać. Tak zresztą do tej pory kojarzyłem reżysera i scenarzystę Piotra Wereśniaka. Nawet jeśli nie zawsze wychodził mu scenariusz do "Kilera", to nawet takiego "Och, Karola 2" dało się obejrzeć bez bólu zębów. Nazwisko Wereśniak było dla mnie dotąd znakiem braku żenady w polskim kinie komediowym (porównajcie sobie jego dzieła z utworem tak bezdennie głupim jak np. "Randka w ciemno"). Niestety, na każdego musi przyjść pora. Wierzę jednak, że zarówno Domagała, Żmuda Trzebiatowska i Wereśniak dobrze wiedzieli, w czym uczestniczą. I godzili się na to.

W najgorszym świetle stawia to jednak cynicznego twórcę "Wkręconych 2", którzy zapożyczył motyw sobowtórów z "Kiler-ów 2-óch", wplótł w to trochę "Och, Karola", dorzucił nadającą się jedynie do wycięcia postać paparazzo i filmowi, który z nawet nieźle przyjętymi "Wkręconymi" nie ma w zasadzie nic wspólnego (podobnie jak "Uprowadzona 3" mogłaby nie mieć nic wspólnego z serią z Liamem Neesonem), ze względów marketingowych dodał "dwójeczkę" z przodu. Przy okazji poszedł po linii najmniejszego oporu, wrzucając trochę żartów o gejach, ciepło kojarzącego się z "Tedem" misia, czy licząc na śmiech, bo w filmie pojawia się "Ona tańczy dla mnie". Zresztą, muzykę do filmu wybierał Robert Kozyra, a więc hity z repertuaru Feel i okolic czy piosenka Rafała Brzozowskiego, który się "nie poddał twoim susłom" (a tak przynajmniej wnoszę ze słuchu), nie powinny dziwić. W ramach bonusu dostajemy piosenkę o życiu, które jest małą ściemniarą - na wszelki wypadek, gdybyśmy zapomnieli, że oglądany film ma coś wspólnego z "Wkręconymi".

Zrozumiem, jeśli Wereśniak chciał tym filmem rozprawić się z show-biznesem, ale skoro już postawił sobie tak szlachetne zadanie, wypadałoby zrealizować je na poziomie, który lokowałby go co najmniej o jeden poziom ponad celem, w który uderza. Bo właśnie podciął gałąź, na której wspólnie siedzieli.

Ocena: 1/6



"Wkręceni 2", komedia, Polska 2015, 95 min., reż. Piotr Wereśniak, występują: Bartosz Opania, Małgorzata Socha, Paweł Domagała, Marta Żmuda Trzebiatowska, Filip Bobek, Leszek Lichota, Barbara Kurdej-Szatan, Anna Mucha

Więcej o: