Coś musi się stać *

Gdy szukasz miłości w niewłaściwych miejscach.
Sebastian (nowicjusz Saga Becker) odwiedza męskie toalety i podgląda penisy w poszukiwaniu wielkiej miłości. Gdy poznaje wymiotującego z nadmiaru browaru Andreasa (Iggy Malmborg), znajduje to, czego szukał. A tak mu się przynajmniej wydaje, bo choć chłopak daje się uwieść, utrzymuje, że gejem nie jest.

W sumie to Sebastian też nie jest homoseksualistą - że główna postać szwedzkiego dramatu jest mężczyzną, co mniej spostrzegawczy zauważą dopiero, gdy zobaczą jego niezbyt żeńską klatkę i raczej męskiego członka. Sebastian czuje się jednak kobietą, twierdzi, że w jego wnętrzu rośnie dziewczyna imieniem Ellie - czy Sebastian/Ellie i Andreas mogą stworzyć związek?

O tym właśnie opowiada szwedzki reżyser - a raczej reżyserka - Ester Martin Bergsmark, przerzuciwszy się z realizacji filmów dokumentalnych na fabułę. Czuć tu powiew Xaviera Dolana, ale "Coś musi się stać" jest obrazem zdecydowanie bardziej realistycznym. I jeszcze mniej interesującym od obrazów Kanadyjczyka.

W nudnym, wulgarnym filmie, którego jedynym wartościowym morałem wydaje się: "nie szukaj miłości tam, gdzie zdrowy rozsądek nakazywałby jej nie szukać", autorka pragnie tylko opowiedzieć o swoich doświadczeniach, którymi "Coś musi się stać" jest mocno inspirowane. Nawet gdy się o tym nie wie, czuć to bardzo mocno. Może należało więc pozostać przy realizacji dokumentu?

Ocena: 1/6



"Coś musi się stać", dramat, Szwecja 2014, 90 min., reż. Ester Martin Bergsmark, występują: Saga Becker, Iggy Malmborg, Shima Niavarani, Mattias Ahlen, Daniel Nyström, Axel Petersen

Więcej o: