Cuda **

Dojrzewanie w cieniu. Symboli.
Centralną postacią tej neorealistycznej opowieści o włosko-niemieckiej rodzinie jest dziewczynka imieniem Gelsomina (skojarzenia z "La Stradą" nie będą nie na miejscu). Cała familia pomaga głowie rodziny, Wolfgangowi, przy wyrobie miodu. Mimo to, gospodarstwo coraz trudniej wiąże koniec z końcem. Wolfgang decyduje się sprowadzić z domu opieki schodzącego powoli na przestępczą ścieżkę chłopca, który ma stanowić dodatkową siłę roboczą. W obliczu coraz bardziej desperackich prób ratowania rodziny, przeżywająca przy okazji pierwsze zauroczenie Gelsomina, zgłasza rodzinę do udziału w telewizyjnym show, będącym połączeniem "Familiady" z biznesowym "Mam Talent!" i prowadzonym przez gwiazdę telewizji, Mily Catenę (Monica Bellucci). Dziewczynka będzie jeszcze tylko musiała przekonać ojca, że warto wziąć w nim udział.

W "Cudach" obserwujemy przede wszystkim sceny z codziennego życia rodziny pszczelarzy. Nie wiem czy brzmi to obiecująco, ale jeśli tak, to znaczy, że efekt końcowy mógł być lepszy. Na większość niedopowiedzeń można przymknąć oko (trudno np. powiedzieć, kim jest będąca cały czas przy rodzinie Coco - byłą niańką dziewczynek, siłą roboczą sprowadzoną przed laty, może bardzo odległą krewną?), bo są rzeczy, do wyjaśniania których autor nie musi czuć się zobowiązany, gorzej, gdy zachowania postaci wydają się mocno niedopowiedziane i kompletnie nieumotywowane, a takie cuda równie często się tu zdarzają. Sytuację starają się ratować dobrą grą debiutujące przed kamerą dzieci i zawodowi aktorzy. Najsłabiej wypada wcielająca się w matkę siostra reżyserki, Alba Rohrwacher.

Drugi film Alice Rohrwacher (po "Corpo celeste") również ciężki jest od symboli oraz, zapewne, ważnych wydarzeń z życia reżyserki i scenarzystki. Rohrwacher też dorastała we włosko-niemieckiej rodzinie, w malutkim Castel Giorgio, a jej ojciec - Reinhard - był pszczelarzem. Zawsze lepiej, gdy filmowiec opowiada o czymś, na czym się zna, ale niektórzy wpadają w pułapkę opowiadania o tej samej rzeczy po wsze czasy, zamiast otworzyć się na świat i poznawać go więcej... Mam nadzieję, że nie stanie się tak z Rohrwacher.

"Cuda" są trochę opowieścią o dojrzewaniu Gelsominy, a trochę elegią dla stylu życia, prowadzonego przez jej rodzinę. Motywem przewodnim cudacznego, telewizyjnego show jest wymarła cywilizacja Etrusków, symbolizująca zbliżający się koniec świata, jaki zna rodzina Gelsominy. Bo świat idzie naprzód i nie ma już w nim miejsca dla takiego stylu życia. Dzięki paru ładnym scenom ten drugi temat wypada tu nieco ciekawiej.

O tym, że nudny zdobywca Grand Prix 67. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes zasługuje na ocenę wyższą, niż najgorsza z możliwych, decydują takie perełki jak krótkie ujęcie z cieniami w jaskini czy prowokujące, intrygujące zakończenie.

Ocena: 2/6



"Cuda", dramat, Niemcy, Szwajcaria, Włochy 2014, 100 min., reż. Alice Rochrwacher, występują: Sam Louwyck, Alba Rohrwacher, Maria Alexandra Lungu, Sabine Timoteo, Monica Bellucci, Agnese Graziani, Luis Huilca