Carte blanche **

Czarno to widzę.
Kacper (Andrzej Chyra) stopniowo traci wzrok. W życiu nie ma nic poza pracą, decyduje się więc ukrywać swój stan i nadal uczyć historii, zwłaszcza że licealiści go uwielbiają. Mężczyzna nie zdradza niczego nawet koleżance z pracy, z którą zaczyna łączyć go coś więcej, niż przyjaźń... Jedynym powiernikiem Kacpra jest, przerażony sytuacją, jego najlepszy przyjaciel, Wiktor (Arkadiusz Jakubik).

Nie ma wątpliwości, że inspirowany prawdziwą historią dramat kompletnie położony został przez reżysera i scenarzystę, Jacka Lusińskiego (zadebiutował "Pikselami"). Jasne, dystrybutor, tradycyjnie już, reklamuje "Carte blanche" jak komedię, ale i w samym filmie jest bardzo wiele "przezabawnych" żarcików. Gdy Wiktor pyta Kacpra czy pójdzie na jeszcze jedno piwo, główny bohater, w przypływie autoironii, odpowiada, że "nie widzi inaczej". Ewa (Urszula Grabowska) zarzuca protagoniście, że zachowuje się, jakby jej nie zauważał. I dopiero po chwili gryzie się w język. Tylko czekałem, aż ktoś rzuci znanym z "22 Jump Street" grepsem o Cate Blanchett.

Lusiński chciał stworzyć polskiego nauczyciela, do którego ktoś krzyczałby "O Kapitanie! Mój Kapitanie!". Jak mogło mu się to udać, skoro, najwyraźniej, nigdy w życiu nie był w szkole? Nawet jako uczeń? Chodziłem do dobrego liceum, ale nigdy nie widziałem nauczyciela tak uwielbianego, aby wszyscy uczniowie z własnej inicjatywy poświęcili przerwę, by przekonywać belfra o tym, że byłby wymarzonym wychowawcą klasy. Wątpię też, by nauczyciele tak walczyli o przejęcie wychowawstwa klasy maturalnej, by niemal kopać pod sobą na korytarzach szkolnych wilcze doły. Do tego prowadzące donikąd wątki z życia rodzinnego Wiktora... O podobne niedorzeczności w "Carte blanche" na każdym kroku potyka się nie tylko Kacper.

Naturalnie, nie mogło zabraknąć wątku sprawiającej kłopoty uczennicy, która jednak dobrze dogaduje się ze swoim ulubionym nauczycielem. Gdy zdołowana Klara (Eliza Rycembel) wykrzyczy mu, że ona nic go nie obchodzi, a potem zniknie... okaże się, że miała rację. Kacper nawet nie zainteresuje się jej losem. Musicie wiedzieć, że niezły z niego przyjemniaczek - twórca próbuje zaskarbić mu sympatię widzów, pozwalając bohaterowi już w na początku filmu zabić własną matkę. Później Kacper okazuje się m.in. manipulatorem, który naraża podopiecznych na niebezpieczeństwo, nie informując nikogo o swoim stanie zdrowia, oszukuje na badaniach lekarskich i próbuje wrobić dobrą kobietę w małżeństwo, nie napomykając choćby mimochodem: "kotku, a mówiłem ci już, że za miesiąc będę niewidomy?". Takie zachowania byłyby na miejscu we thrillerze psychologicznym, ale mamy tu przecież do czynienia z komediodramatem, realizowanym w klimacie filmów "na poprawę samopoczucia".

Wiem, że mieliśmy głównemu bohaterowi współczuć, ale, w tych okolicznościach, naprawdę się nie da. Produkcję fantasy Lusińskiego ratuje tylko aktorstwo (nie tylko Chyra, ale też Dorota Kolak czy Maria Chwalibóg). Pójście do kina na "Carte blanche" tylko z tego powodu byłoby jednak działaniem krótkowzrocznym.

Ocena: 2/6



"Carte Blanche", dramat obyczajowy, Polska 2014, 106 min., reż. Jacek Lusiński, występują: Andrzej Chyra, Urszula Grabowska, Arkadiusz Jakubik, Wojciech Pszoniak, Dorota Kolak, Maria Chwalibóg, Jerzy Rogalski, Ewa Bakalarska, Anna Nowak, Eliza Rycembel, Tomasz Ziętek

Więcej o: