Siódmy syn **

Przychodził na świat w bólach, odejdzie po cichu.
Mistrz Gregory (Jeff Bridges) jest ostatnim ze Stracharzy. Walka z jego arcywrogiem, wiedźmą imieniem Malkin (Julianne Moore) kończy się fatalnie dla najlepszego ucznia, jakiego Gregory kiedykolwiek miał (Kit Harrington). Świadomy zbliżającego się ostatecznego pojedynku, Mistrz musi szybko odnaleźć i wyszkolić siódmego syna siódmego syna (Ben Barnes), który według przepowiedni ma pomóc w ocaleniu świata. Ale czy w ratowaniu go nie przeszkodzi chłopakowi zauroczenie piękną czarownicą, Alice (Alicia Vikander)?

Film Siergieja Bodrowa ("Czyngis-Chan", "Jeniec Kaukazu") miał ujrzeć światło dzienne 11 miesięcy temu. Premierę wielokrotnie przekładano, głównie z uwagi na to, że wytwórnie żonglowały prawami dystrybucyjnymi i kolejno je sobie odsprzedawały, ale - bez wątpienia - przez cały ten czas trwały desperackie próby uratowania tej przygody fantasy. A może montażyści zwyczajnie zasypiali nad konsolą?

Pozornie wszystko jest bowiem na swoim miejscu. Otwierającej film sekwencji walki nie można niczego zarzucić (spora część prologu została pewnie wycięta - trudno uwierzyć, żeby Harrington od początku miał zamiar występować tak krótko).

Bridgesa w roli średniowiecznej, lądowej wersji kapitana Sparrowa ogląda się z przyjemnością. Moore miewa większe kłopoty ze swoją rolą, a z resztą obsady jest różnie - kariera obiecującej Vikander słusznie jednak nabiera szaleńczego tempa.

Wysiłek włożony w wymyślenie historii i świata (nad scenariuszem pracowali Charles Leavitt od "K-PAX" i "Krwawego diamentu", Steven Knight od "Locke'a" i serialu "Peaky Blinders" oraz Matt Greenberg od "1408") też widać - jest tu namiastka jakiejś mitologii z wieloma monstrami, posiadającymi indywidualne atrybuty, ale z książkowym cyklem autorstwa Josepha Delaneya, który był "Siódmemu synowi" ojcem, efekt końcowy ma niewiele wspólnego. Oryginałowi zabrali nawet tytuł - teraz brzmi dokładnie tak jak tytuł jednej z powieści Orsona Scotta Carda.

Niby wszystko jest jak być powinno, ale "Siódmy syn", po prostu, nie wywołuje emocji. Mniejsza w tym wina niedogotowanych efektów specjalnych, a większa właśnie historii, która jest jak przepisana z podręcznika tworzenia opowieści fantasy. Oglądając film, będziecie w stanie dokładnie przewidzieć, co wydarzy się za moment. I, zapewne, wydarzy się to w mniej efektowny i interesujący sposób, niż w waszej wyobraźni. No więc, po co oglądać film, który już się widziało?

Ocena: 2/6



"Siódmy syn", familijny, fantasy, przygodowy, 102 min., reż. Sergey Bodrov, występują: Jeff Bridges, Ben Barnes, Julianne Moore, Alicia Vikander, Kit Harington, Olivia Williams, Antje Traue, Djimon Hounsou

Więcej o: