Tajemnice lasu ****

Masz dość bezpiecznego kina? Oglądaj Disneya!
Piekarz (James Corden) i jego Żona (Emily Blunt) dowiadują się od Czarownicy (Meryl Streep) o starej klątwie, która nie pozwala im mieć dzieci. Czarownica zdejmie zaklęcie, jeśli małżeństwo zdobędzie dla niej trzy magiczne przedmioty - tak się składa, że znajdują się one w posiadaniu Kopciuszka (Anna Kendrick), Roszpunki i Jasia od Magicznej Fasoli. Piekarz z Żoną wyruszają więc do lasu, gdzie spotkają także Czerwonego Kapturka oraz inne baśniowe postaci i nawarzą takiego piwa, że mogą nie być w stanie go wypić.

"Tajemnice lasu" to jeden z najbardziej znanych musicali w USA. Broadwayowskie dzieło Stephena Sondheima ("Sweeney Todd", teksty piosenek "West Side Story") wreszcie doczekało się wersji kinowej. Reżyserii podjął się spec od musicali, Rob Marshall ("Chicago", "Nine - dziewięć"). Do dyspozycji miał megagwiazdorską obsadę i poparcie Disneya. Efekt? Utwór bezkompromisowy.

"Tajemnice lasu" to musical, którego przeciwnicy gatunku absolutnie nie zdzierżą. Wystarczy wspomnieć, że otwierająca dwugodzinny seans piosenka trwa kwadrans! To jeden z tych filmów, w których wyśpiewuje się nawet listę zakupów. Teksty Sondheima są niesamowicie skomplikowane, cały czas trzeba więc być na nich skupionym. Niestety, nie ma tu hitów na miarę kawałków z "Grease", ale niektóre piosenki mogą na jakiś czas pozostać w waszych głowach. Niespodziewanie, show kradną wszystkim Książę Kopciuszka oraz grający go Chris Pine, który wraz z Księciem Roszpunki wykonuje utwór "Agony", będące komediowym majstersztykiem.

To nie jest kolejna kolorowa, tradycyjna baśń. Wystarczy kilka chwil z czyhającym na Czerwonego Kapturka Wilkiem (Johnny Depp), by doskonale wiedzieć, że tak naprawdę jest on... pedofilem czyhającym na niewinność dziewczynki. Mimo wszystko, całość podana jest w dość luźnym tonie odrobinę czarnej komedii. Aż do momentu, w którym wszystko się rozsypuje...

O tym, że "Tajemnice lasu" nie są kolejną historyjką z serii "i żyli długo, i szczęśliwie", ale znacznie mądrzejszą bajką z mroczniejszym sercem i bardziej realistycznym morałem, świadczy finałowy akt opowieści. Niestety, jest to też moment, w którym jakość filmu drastycznie spada. Nie wiem, jak to wyglądało w oryginalnym musicalu, ale, mimo wszystko wesoła, większa część filmu kompletnie nie klei się z ostatnimi kilkudziesięcioma minutami, w których robi się naprawdę ponuro. To dwa całkowicie różne filmy, a ponieważ oglądanie długiego musicalu zwyczajnie męczy organizm, wrażenie oglądania drugiego takiego filmu zaraz po pierwszym jest naprawdę wyczerpujące.

Mimo wszystko, Disney po raz kolejny zasłużył na ogromne brawa, bo jest to obecnie ta spośród dużych wytwórni, która pozwala sobie na największe ryzyko. Bardzo "dorosłym" filmem był już niedopuszczalnie niedoceniony "Jeździec znikąd", zaskakująco ponura i dojrzała okazała się "Czarownica", a "Tajemnice lasu" są produkcją tak odważną, że podobnej należałoby szukać w odmętach historii. Mam nadzieję, że takie ryzyko się opłaci.

Ocena: 4/6



"Tajemnice lasu", fantasy, komedia, musical, USA 2014, 124 min., reż. Rob Marshall, występują: Meryl Streep, Emily Blunt, James Corden, Anna Kendrick, Chris Pine, Johnny Depp, Tracey Ullman, Christine Baranski

Więcej o: