To oni przenieśli "Disco polo" do Ameryki. Ale nie zobaczysz ich w filmie [WIDEO]

Blisko 400 ujęć efektowych stworzonych w tempie dwóch miesięcy. Jaki wpływ specjaliści od efektów specjalnych z wytwórni Alvernia Studios mieli na kształt barwnego świata "Disco polo"? Przedstawiamy kulisy powstawania filmu.
Nad efektami do filmu Macieja Bochniaka pracował międzynarodowy zespół, który przez dwa miesiące stworzył 389 ujęć efektowych, wzbogacając wizualnie materiał zebrany na etapie realizacji zdjęć. Koncepcja reżysera "Disco polo" zakładała przedstawienie krajobrazu Ameryki, to dlatego w niektórych ujęciach tło zostało stworzone komputerowo. Tak za plecami aktorów pojawiło się wykreowane otoczenie.



To zwrócenie uwagi na szczegóły w "Disco polo" się opłaciło. Zamysł przestawienia świata jak z amerykańskiego snu został oddany w obrazie. - Już od pierwszej sceny, kompletnie zagarniającej klimat filmu, wiadomo, z jakim gatunkiem filmowym będziemy mieć w "Disco Polo" do czynienia. I choć western wydaje się średnio polskim filmowcom wychodzić, nie do końca przystający do naszej historii i warunków zestaw filmowych narzędzi sprawdza się tu znakomicie - pisze Marek Kuprowski o filmie.

Realia światka disco polo jak z Dzikiego Zachodu. I fabuła, która niesie jak piosenka >>

Efekty pracy ekipy nad "Disco polo" docenili w końcu sami widzowie. Pełnometrażowy debiut fabularny Macieja Bochniaka obejrzało w pierwszy weekend wyświetlania 244 160 widzów. Lepszy wynik weekendu otwarcia miały tylko "Listy do M.", na które poszło do 340 tys. widzów.

"Listy do M.", długo, długo nic i... "Disco polo". Świetne otwarcie Kota i spółki - 250 tys. widzów w weekend [BOX OFFICE] >>

- Choć proces tworzenia efektów specjalnych do "Disco polo" był bardzo złożony i intensywny, wszyscy wspominają ten czas jako dający mnóstwo radości i kreatywnych pomysłów - wspomina Mateusz Tokarz, VFX Supervisor z Alvernia Studios, pod którego nadzorem pracowali również specjaliści z NoLabel (Kraków) i TerminalFX (Kijów).



"DISCO POLO" to film osadzony w szalonych latach 90. Tomek (Dawid Ogrodnik) i Rudy (Piotr Głowacki), chłopaki z prowincji, pragnął spełnić swoje marzenia i próbują swoich sił w przemyśle disco polo. Początkowo grają w remizach i na wiejskich dyskotekach, by w końcu jako grupa Laser wedrzeć się na muzyczne salony. Trafiają do wytwórni Alfa, w której króluje jedyny prawdziwy Polak - Daniel Polak (Tomasz Kot). Ich droga do kariery w złotych czasach disco polo nie jest wolna jednak od przeszkód. A stawką w grze jest nie tylko sława ale także uczucie. "Disco polo" od 27 lutego można oglądać w kinach w całej Polsce.