Bóg nie umarł ***

Herkules-ateista kontra ostatni apostoł.
Josh (Steve Harper, znany z pomniejszych ról w produkcjach Disneya - "High School Musical 2", "Powodzenia Charlie") zaczyna studia. Zajęcia z filozofii prowadzi zatwardziały ateista, profesor Radisson (Kevin "Herkules" Sorbo). Na starcie każe studentom przyznać, że Boga nie ma, aby można było od razu przejść do bardziej istotnych tematów. Mimo odczuwanego strachu, Josh nie potrafi wyrzec się swojej wiary. Profesor każe mu w ciągu kilku wykładów udowodnić, że Bóg istnieje - w przeciwnym razie, ocena pierwszoroczniaka mocno poleci w dół.

Dramat Harolda Cronka to osobliwy twór. Film chciałby nawracać niewierzących, ale z pewnością tylko jeszcze mocniej ich rozsierdzi i zniechęci do religii. Z kolei już przekonani tylko utwierdzą się w swojej wierze. Zaprezentowany tu obraz świata jest nieco obraźliwie uproszczony - chrześcijanie są dobrzy, wszyscy inni źli - ale można przewrotnie bronić obiektywizmu "Bóg nie umarł", niechcący (?) okazującego się filmem o brutalnym i mściwym bogu. Niewierzących spotykają tu bowiem naprawdę przykre rzeczy.

Chociaż "Bóg nie umarł" momentami razi amatorszczyzną - spora część obsady nie bez przyczyny nie znajduje zatrudnienia w największych kinowych hitach, sąd Boży (czyli ten, przed którym staje tytułowy bohater) nie jest szczególnie porywający, a w trzecim akcie akcja za bardzo zwalnia tempo - być może z winy obfitowania w zbyt wiele wątków pobocznych - to przez większą część seansu ten obraz z bardzo popularnego ostatnio nurtu kina chrześcijańskiego ogląda się naprawdę przyjemnie. Przyczynia się do tego także łatwo wpadająca w ucho muzyka pojawiającego się na ekranie gościnnie, grającego chrześcijański pop-rock zespołu Newsboys z Australii.

Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami (ponad 40 procesów wytoczonych przez amerykańskich studentów, którzy czuli się na uniwersytetach szykanowani ze względu na wiarę) film kosztował dwa miliony dolarów, a już w weekend otwarcia zarobił prawie dziesięć milionów (w samych USA licznik zatrzymał się na 60 mln). Jak widać, w biznesie Bóg trzyma świetną formę. Nic dziwnego, że już zapowiedziano kontynuację "Bóg nie umarł". Trzeba jednak przyznać, że wśród zalewającej nas ostatnio fali filmów religijnych, jest to pierwsza produkcja, którą naprawdę da się obejrzeć. Trzeba tylko mieć przy tym świadomość, dla kogo tak naprawdę została zrealizowana.

Ocena: 3/6



"Bóg nie umarł", dramat, USA 2014, 112 min., reż. Harold Cronk, występują: Shane Harper, Kevin Sorbo, David A.R. White, Dean Cain, Michael Tait, Jody Davis