Dwie dziewczyny, jedna wspólna noc w Berlinie, muzyka Julii Marcell i trans. "Jak całkowicie zniknąć" w kwietniu w kinach

- Film to sztuka transu, w którym kolory, rytmy, dźwięki układają się w hipnotyczny sen. Myślę, że nam to się udało - mówił Przemysław Wojcieszek o filmie "Jak całkowicie zniknąć", który 17 kwietnia wejdzie do polskich kin. W głównych rolach zobaczymy Agnieszkę Podsiadlik i Pheline Roggan.
Gerda (Agnieszka Podsiadlik) poznaje Małą Rozbójniczkę (Pheline Roggan) w berlińskim metrze. Zaczyna iść jej śladem. Dziewczyny zmieniają wagony, pociągi, stacje, prowadząc swojego rodzaju grę. W końcu zamieniają pierwsze słowa, aby wkrótce spędzić ze sobą całą noc, przemierzając miasto. Wiedzą, że będą musiały się rozstać. Zanim jednak to się stanie, zainteresowanie zmieni się w fascynację, a ta w uczucie.

Akcja najnowszego filmu Wojcieszka toczy się w ciągu jeden nocy i poranka. Ważne w filmie obok relacji dwóch dziewczyn są obraz miasta, przemierzanego przez Gerdę i Małą Rozbójniczkę, wizualna warstwa obrazu i dźwięk.



Opowieść o miłości. Jest i seks

- "Jak całkowicie zniknąć" to film przede wszystkim o miłości. Chciałem obciąć ten okropny i cuchnący kontekst historyczny, którego nienawidzę i zrobić film współczesny. Opowiadam w nim o miłości niemożliwej, bo trwającej tylko kilka godzin - mówił reżyser w rozmowie z Pierwszym Programem Polskiego Radia. - Chciałem opowiedzieć o miłości, która przez chwilę się spełnia. Seks spełnia podobną rolę, co wspólne przeżywanie miasta, wspólny taniec, wspólne bycie razem obu bohaterek. Dla mnie jest to bardzo liryczne i delikatne. Nie chciałem, żeby ta scena zepsuła aurę filmu - wyjaśniał filmowiec.

- To "opowieść o tym, że można w obcym miejscu, do którego się przyjeżdża tylko na chwilę, zmienić swoje życie na kilka godzin" - tłumaczył Wojcieszek. - Chciałem transu. Nie cierpię kina politycznego, społecznego. Żenują mnie takie filmy. Odrzucam je. Film to sztuka transu, w którym kolory, rytmy, dźwięki układają się w hipnotyczny sen. Myślę, że nam to się udało - opowiadał.

Najbardziej "nowohoryzontowy" film Wojcieszka?

"Jak całkowicie zniknąć" był jednym z trzech polskich filmów pokazywanych w konkursie głównym 14. festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Festiwalowa projekcja była światową premierą filmu. "Roman Gutek podkreślał, że Wojcieszek to jeden z najbardziej >>nowohoryzontowych<< polskich twórców, od dawna związany z festiwalem" - pisał w relacji z Nowych Horyzontów Michał Zygmunt na Stopklatka.pl. I zwrócił uwagę, że "Jak całkowicie zniknąć" doskonale wpisuje się w formułę festiwalu z powodu zwrócenia uwagi na formę języka filmowego.

Dialogi zostały w filmie ograniczone. I tak ogromną rolę odgrywają w nim zdjęcia Weroniki Bilskiej, w których wyeksponowane są czerwień, błękit, żółć, blask miejskich świateł. A także muzyka skomponowana przez Julię Marcell, laureatkę Paszportu "Polityki" 2011. - Chcieliśmy by była to nie tylko opowieść o historii, która odbyła się w ciągu jednej nocy, ale żeby widz w kinie miał możliwość odczucia kolorów tej nocy, jej muzyki, odgłosów miasta. To może sprawić, że odbiór filmu jest intensywniejszych" - mówił reżyser.

Wyliczając atuty obrazu, wskazał także na montaż Michała Poddębniaka. - Rytm filmu, czyli to, co w nim najważniejsze, jest także jego zasługą. Świetny dźwięk Artura Kuczkowskiego, który nagrywał wszystko sam, bo nie chciałem mieć żadnych zbędnych osób na planie - mówił.

Wojcieszek jest zaliczany do twórców polskiego kina niezależnego. Jest autorem scenariuszy do wszystkich wyreżyserowanych przez siebie filmów. W roli reżysera zadebiutował w 1999 roku filmem "Zabij ich wszystkich". W 2004 roku zadebiutował w teatrze jako autor i reżyser sztuki "Made in Poland". Ostatnio na dużym ekranie mogliśmy oglądać jego film "Sekret".



Więcej o:
Skomentuj:
Dwie dziewczyny, jedna wspólna noc w Berlinie, muzyka Julii Marcell i trans. "Jak całkowicie zniknąć" w kwietniu w kinach
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX