Komedia o niepoprawnym podrywaczu, przygody skandynawskich wojowników i biblijny potop dla dzieci [NA CO DO KINA]

Czy to możliwe, żeby ktoś taki jak Vince, niepoprawny podrywacz i najlepszy adwokat rozwodowy w całym stanie, się zakochał? Jeśli szukacie odpowiedzi, znajdziecie ją w "Poskromić playboya", naprawdę przyjemnym filmie na wieczór. Podpowiadamy na co (można) wybrać się do kina.
Poskromić playboya ***

Vince (Geoff Stults, "Dziewczyna z ekstraklasy") to niepoprawny podrywacz i najlepszy adwokat rozwodowy w całym stanie. Gdy pozna Jane (Mena Suvari, "American Pie", "American Beauty"), przyjaciółkę dziewczyny swojego najlepszego kumpla, Kenny'ego (Josh Hopkins, "Cougar Town: miasto kocic"), postanowi uwieść ją za wszelką cenę. Tyle że to sytuacja, o której zwykło się powiadać: "trafiła kosa na kamień". Czy to możliwe, żeby ktoś taki jak Vince się zakochał? A może nieustające wysiłki, by przekonać do siebie kobietę nadal cierpiącą po bolesnym rozwodzie, spowodowane są tylko urażoną, męską dumą?

W oryginale, amerykańska komedia pierwotnie nazywała się "Zakład to zakład", co ma swoje uzasadnienie w nieustannej rywalizacji, prowadzonej przez Vince'a i Jane. Ostatecznie, stanęło na zwyklejszym - lecz pewnie celniejszym z marketingowego punktu widzenia - tytule "Płeć przeciwna". W Polsce też majstrowano przy tytule i dlatego u nas możemy oglądać "Poskromić playboya". Warto dodać, że jesteśmy pierwszym krajem, w którym film pojawia się w kinach - w USA od razu można było wypożyczyć go przez Internet, a w Australii czy Skandynawii z miejsca pojawił się na płytach Blu-Ray i DVD.

Wybór takiej metody dystrybucji zwykle niezbyt dobrze wieszczy, ale "Poskromić playboya" jest naprawdę przyjemnym filmem na wieczór. Obraz obfituje w wiele momentów zabawnych i... równie wiele scen, których niewykorzystany potencjał komediowy boli. Debiut reżyserski aktorów Jonathana Silvermana (pojawia się w epizodzie) i wcielającej się w partnerkę Kenny'ego Jennifer Finigan to bardzo bezpieczna propozycja - komedia romantyczna, jakich nakręcono już wiele. Trzeba jednak przyznać, że zrealizowana udanie, a do tego z gościnnymi występami Debry Jo Rupp (Kitty z "Różowych lat 70."), Erika Robertsa ("Najlepsi z najlepszych") czy Dany Ashbrooka (Bobby z "Twin Peaks"). W tak oszczędny w premiery kinowe weekend, to i tak najlepszy wybór.

Ocena: 3/6



"Poskromić playboya", komedia, USA 2014, 95 min., reż. Jennifer Finnigan, Jonathan Silverman, występują: Mena Suvari, Kristin Chenoweth, Geoff Stults, Jennifer Finnigan, Josh Hopkins, Eric Roberts

Saga wikingów **

Skromna załoga Wikingów pod przewodnictwem młodego, thoropodobnego Asbjorna (Tom Hopper z seriali "Przygody Merlina" i "Piraci") wyrusza złupić mieszkańców Brytanii. Sztorm wyrzuca ich jednak u wybrzeży Szkocji. Okazuje się, że William "Waleczne Serce" Wallace nie był jedynym twardym Szkotem - tutaj to Wikingowie czują się jak zwierzyna łowna. Co prawda, mają kartę przetargową w postaci przypadkowo porwanej córki króla (Charlie Murphy z serialu "Love/Hate"), ale władca Szkocji posyła za nimi swój najlepszy, najdzikszy oddział - Wilcze Stado. Wikingowie znajdą za to nieoczekiwanego sprzymierzeńca w tajemniczym mnichu (Ryan Kwanten, "Nie ma tego złego...", serial "Czysta krew"). Igrzyska śmierci czas zacząć!

Nie ma wątpliwości, że "Saga wikingów" powstała na fali popularności serialu o przygodach skandynawskich wojowników. Scenariusz do obrazu szwajcarskiego reżysera kina akcji klasy B, Claudia Faha, napisali austriaccy autorzy horrorów klasy B. Wyszedł z tego (zagrany po angielsku) film o Wikingach klasy B, przy którym żaden potomek Wikinga palców nie maczał.

Mniejsza o poprawność historyczną czy dokładność odwzorowania kostiumów - nie jestem specjalistą, ale wszystkie szczegóły są tu nader wątpliwe - po Wikingach można by się spodziewać większej bezwzględności. Tymczasem bohaterom "Sagi..." daleko do Leonidasa i okrzyków o wieczerzaniu w piekle, oni wolą pozastawiać na wrogów pułapki wzorem Kevina samego w domu (swoją drogą, wpadnięcie w niektóre owocuje wcale efektownymi zgonami) lub, najchętniej, zastosować strategiczny odwrót.

"Saga wikingów" to kolejna fantazja o historycznej krainie w stylu "Pompejów", w której wrogi wojownik tradycyjnie zakochuje się w córce władcy i niech się dzieje wola nieba... W żadnym wypadku, nie jest to film zły. To film, w czasie oglądania którego widz zastanawia się, czemu to robi, skoro mógłby w tym czasie robić tysiąc innych rzeczy. A to chyba źle.

Ocena: 2/6



"Saga Wikingów", przygodowy, Niemcy, RPA, Szwajcaria 2014, 95 min., reż. Claudio Fäh, występują: Ryan Kwanten, Tom Hopper, Charlie Murphy, James Norton, Danny Keogh

Ups! Arka odpłynęła... **

Nadciąga biblijny potop! Zadufany w sobie lwi król zarządza ewakuację na Arkę Noego (tylko gdzie ten Noe?), ale - jak w każdym modnym lokalu - żeby zostać wpuszczonym przez bramkarzy, trzeba być na liście. Niestety, nie ma na niej przedstawicieli pluszczaków: Dave'a i jego syna, Finiego. Mimo wszystko, sympatyczne stworzenia spróbują przedostać się na arkę. Realizując swój plan, wpędzą w kłopoty dwoje innych ewakuujących się zwierzątek, Hazel i jej córkę, Idę. To będzie jednak jak podmuch wiatru w żagle przygody, którą przeżyją wspólnie Fini i Ida. I jeszcze kilkoro ich świeżo poznanych przyjaciół.

Niewątpliwą zaletą "Ups! Arka odpłynęła..." jest profesjonalna polska wersja językowa z udziałem Olafa Lubaszenki, Małgorzaty Foremniak, Cezarego Żaka czy (rzadko zabierającego głos) Artura Barcisia. Autor polskich dialogów Bartek Fukiet spisał się dobrze, ale chwilami za bardzo próbował przypodobać się dorosłym, sięgając po aktualne, popkulturalne skojarzenia, które już za chwilę się zestarzeją ("Celebryta skacze do wody!").

Niestety, dużo mniej dobrego można powiedzieć o samym filmie. Strona wizualna niemieckiej animacji jest znośna, ale nic ponadto. Historia sprawia wrażenie powielonej na maszynie - podobnych filmów dla dzieci były już setki i, niestety, kolejne setki czekają już pewnie za rogiem. Pretekstem do zawiązania fabuły jest przewijające się przez cały seans zagrożenie potopem, tyle że... w filmie kompletnie go nie czuć. Fabuła dryfuje bezsensownie jak arka pozbawionego sternika. Udało się zaimplementować w "Ups!..." parę zabawnych żartów, ale nawet dzieci pewnie znudzą się filmem już po godzinie. Jeśli jednak musicie prędko zabrać swoje pociechy do kina, wiedzcie, że "Ups! Arka odpłynęła..." jest produkcją znośną.

Ocena: 2/6



"Ups! Arka Odpłynęła 2D", animowany, przygodowy, dla dzieci, Belgia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy 2015, 85 min., reż. Toby Genkel, Sean McCormack, Polska: Dariusz Błażejewski, polski dubbing: Olaf Lubaszenko Małgorzata Foremniak Tomasz Borkowski Cezary Żak Artur Barciś Bernard Lewandowski Maja Konkel Julia Trembecka

Więcej o:
Skomentuj:
Komedia o niepoprawnym podrywaczu, przygody skandynawskich wojowników i biblijny potop dla dzieci [NA CO DO KINA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX