Edward Snowden: Budujemy największe narzędzie opresji w historii. Dokument "CitizenFour" na 12. Docs Against Gravity

Cztery osoby, osiem dni, pokój hotelowy i jedna z największych tajemnic ostatnich lat, która właśnie wykluwa się na naszych oczach. Nagrodzony Oscarem dokument Laury Poitras opowiada o tym, jak zwykły chłopak Edward Snowden, nadal ścigany przez rząd USA za szpiegostwo, stał się CitizenFour i o tym, jak my wszyscy, nie wiedząc o tym, występujemy w międzynarodowym Big Brotherze.
Film "CitizenFour" można zobaczyć na 12. Festiwalu Filmów Docs Against Gravity.

Wszyscy bardzo dobrze znamy tę historię, żyliśmy nią zaledwie dwa lata temu. Najpierw pisma "Guardian" i "Washington Post" napisały o tym, że według wiarygodnego źródła rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, tłumacząc się walką z terroryzmem inwigilują swoich obywateli. Niezależnie od tego, czy mają podstawy do ich podsłuchiwania czy nie, dają sobie prawo, choć oficjalnie temu zaprzeczają, do wglądu w rozmowy, maile i profile na portalach społecznościowych swoich obywateli. Chwilę potem okazało się, że dotyczy to nie tylko mieszkańców tych dwóch krajów, ale nas wszystkich. Dzięki tajnemu programowi PRISM podglądani i podsłuchiwani możemy być wszyscy, bo wszyscy korzystamy z Googla, Facebooka, Skype'a czy Yahoo, bo program bezkarnie zasysa wiadomości z serwerów tych firm.



Ale bomba wybuchła dopiero, gdy okazało się, że USA i Wielka Brytania podsłuchują nawet polityków europejskich krajów! Mina Angeli Merkel gdy dowiedziała się, że jej telefon jest na amerykańskim podsłuchu była bezcenna. Rewelacje "Guardiana" i "Washington Post" podchwyciły redakcje innych liczących się pism. Miesiącami przeglądały one, edytowały i wypuszczały do sieci tony dokumentów, jakie tajemniczy informator ujawnił pierwotnie dwóm dziennikarzom, którzy rozkręcili lawinę.

Filmy z poprzednich edycji festiwalu (większość za darmo!) można obejrzeć na Kinoplex.pl TU >>

Edward Snowden, dwóch dziennikarzy i reżyserka w pokoju hotelowym

W filmie poznajemy całą czwórkę, a właściwie trójkę, bo reżyserka filmu, Laura Poitras, cały czas trzyma kamerę. Jest czerwiec 2013. W pokoju hotelowym w Hongkongu osiem, kluczowych dla tego, co się za chwilę wydarzy, dni spędzają z sobą niezależny dziennikarz Glenn Greenwald oraz reporter śledczy "Guardiana" Ewen MacAskill. No i chłopak, który na chwilę wywróci świat do góry nogami - Edward Snowden, lat 29, skromny i nieśmiały informatyk na kontrakcie dla NSA (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego), który postanowił ujawnić brzydką prawdę, że rząd jego kraju oszukuje swoich obywateli.

Film opowiada o tym, jak Snowden skontaktował się z Poitras, jak wyglądało ich pierwsze spotkanie i dlaczego odbyło się w Hongkongu. Ale oprócz udokumentowania informacji, jakie ten młody informatyk miał do przekazania światu, pokazuje też samego demaskatora (z ang. whistleblower), uznanego przez rząd swojej ojczyzny za zdrajcę i szpiega.

Edward Snowden jest przeciwieństwem Juliana Assange'a, od którego zaczął się "biznes z przeciekami". Assange szukał atencji mediów, efektu skandalu, jaki miały dać jego słowa, no i liczył na anarchistyczny "rozpad" systemu. Pozwolił na to, by materiały, które zdobył m.in., dzięki żołnierzowi amerykańskiej armii Bradleyowi Manningowi (dziś Chelsea Manning - odsiaduje wyrok 35 lat więzienia) wyciekły w całości do internetu, bez ich wstępnego czyszczenia chociażby z danych osobowych pojawiających się w nich osób. Efekt był piorunujący, ale wyciek dokumentów przysporzył milionom, często przypadkowych osób, masę kłopotów - Assange podał wielu z nich władzom wręcz na talerzu.



Wiadomości o sile rażenia bomby atomowej

Działanie Snowdena jest przeciwieństwem polityki Wikileaks. Zdobyte dokumenty przekazywał fragmentami dwóm wybranym osobom - Poitras i Greenwaldowi. Ci, a potem inne zaufane redakcje jak niemiecka z "Der Spiegel" czyściły informacje z danych osobowych, zostawiając najistotniejsze treści. Dzięki czemu chroniono zwykłych obywateli, a wiadomości i tak miały siłę rażenia bomby atomowej.

Jak mówi Snowden w filmie: "Budujemy największe narzędzie opresji w historii rodzaju ludzkiego". Sam demaskator na początku nie chciał się ujawniać, nie chciał by jego osoba i historia przesłoniły wagę wiadomości, jaką postanowił puścić w świat - że nie możemy bezgranicznie ufać naszym rządom. I że musimy zająć wyraźne stanowisko, jasno powiedzieć, że nie godzimy się na naruszanie naszego prawa do prywatności.

Snowden zapłacił za swoją odwagę gigantyczną cenę. Stracił rodzinę, z którą od czasu wyjazdu do Hongkongu nie ma kontaktu. Jego dziewczyna przeżyła piekło, bo wyjechał, nic jej nie mówiąc, kiedy nie było jej w domu. Chroniąc swoich bliskich nikogo nie przygotował na to, co ma się wydarzyć.

Narastająca paranoja. I... jest uzasadniona

W trakcie filmu widz ma wrażenie, że to, co widzi, to narastająca paranoja występujących w nim osób. Snowden kontaktuje się z Poitras, używając zaszyfrowanych kodów i wiadomości. Przed wpisaniem hasła do komputera zakrywa twarz i sprzęt, żeby kamera nie zarejestrowała ruchów na klawiaturze. Wszyscy zamierają, gdy w pewnym momencie telefon hotelowy zaczyna dzwonić. I nie przestaje.

Mamy poczucie, że czas naszych bohaterów jest policzony, że za chwilę amerykańscy agenci, niczym w Agent Smith w "Matrixie", wpadną do pokoju hotelowego i zakują Snowdena w kajdanki. Dopiero gdy demaskator wraz prawnikiem zastanawiają się, jak bezpiecznie przedostać się z hotelu do siedziby Narodów Zjednoczonych dociera o nas, że ta paranoja jest uzasadniona. I że w naszym świecie za ujawnienie brzydkiego sekretu na międzynarodową skalę nie czeka nagroda tylko dożywocie.

Co można zrobić w ochronie swojej prywatności?

Można zaryzykować stwierdzenie, że metody kontroli w imię poczucia bezpieczeństwa, do jakich uciekają się najbardziej demokratyczne rządy na świecie niewiele różnią się od tych przyjętych przez państwa reżimowe. Pozostaje pytanie, co można zrobić w ochronie swojej prywatności. Snowden daje poniekąd odpowiedź: szyfrować swoje maile, dane, używać kodów. Albo odłączyć się od "matrixa" - zrezygnować z wyszukiwarek, portali społecznościowych, ograniczyć korzystanie z sieci.

Co teraz dzieje się z chłopakiem, który powinien zostać bohaterem narodowym, ale z powodu polityki swojego rządu, który jak się okazuje, demokrację rozumie inaczej niż jego obywatele, został uznany za zdrajcę? Jak na ironię losu znalazł się w Rosji, kraju rządzonym twardą ręką Władimira Putina, który za pomocą Snowdena postanowił zagrać Amerykanom na nosie. Dziś Rosja, jutro może Europa. Ale który kraj europejski postawi się otwarcie Stanom Zjednoczonym i przygarnie demaskatora? Może za kilka lat się tego dowiemy. Na razie musimy zmierzyć się z myślą, że - czy tego chcemy czy nie - najprawdopodobniej żyjemy w domu Wielkiego Brata. I tylko od nas zależy, czy uda nam się z niego wydostać.

"CitizenFour" w piątek trafia do regularnej dystrybucji kinowej .

Festiwal Docs Against Gravity organizowany w Warszawie, Wrocławiu i Bydgoszczy potrwa do niedzieli 17 maja. Szczegółowy harmonogram pokazów i wydarzeń towarzyszących można znaleźć na stronie festiwalu Docsag.pl.

Czytaj także o 12. Festiwalu Filmowym Docs Against Gravity:

Czy Ziemia jest przygotowana na spotkanie z kosmitami? >>

"Starość to radość". Film o 93-letniej Iris Apfel >>

Więcej o:
Skomentuj:
Edward Snowden: Budujemy największe narzędzie opresji w historii. Dokument "CitizenFour" na 12. Docs Against Gravity
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX