Milion ofiar. Kaci w Indonezji nigdy nie ponieśli kary. "Scena ciszy" przełamuje milczenie o zbrodniach [WSTRZĄSAJĄCY DOKUMENT]

Joshua Oppenheimer w swoim najnowszym filmie "Scena ciszy", którego polska premiera ma miejsce na 12. Festiwalu Filmów Docs Against Gravity, powraca do tematu pamięci o zbrodniach, jakie miały miejsce w Indonezji w latach 1965-1966.
W filmie Oppenheimera dochodzi do spotkania ofiar i katów, którzy nigdy nie ponieśli kary za dokonane mordy. W Indonezji oprawcy mieszkają po sąsiedzku z rodzinami ofiar, które boją się mówić o swoim cierpieniu. "Scena ciszy" jest kontynuacją tematu, który Oppenheimer po raz pierwszy podjął w nominowanej do Oscara "Scenie zbrodni" z 2012 roku. Oba filmy są pokazywane na 12. Docs Against Gravity.



Zbrodnie do dziś nie zostały rozliczone

Co wydarzyło się w Indonezji? W latach 60. władzę przejęła junta wojskowa. Reżimowe organizacje paramilitarne Panczaszila zamordowały prawie milion osób pod pretekstem walki z komunizmem. Popełnione zbrodnie nigdy nie zostały w Indonezji rozliczone, a oprawcy nie zostali ukarani. Kaci cieszą się przywilejami i nazywani są... bojownikami o demokrację. A ofiary i ich rodziny nadal paraliżuje strach. To on uniemożliwia im apelowanie o odkrycie prawdy o tamtych przerażających wydarzeniach.

- Po raz pierwszy pojechałem do Indonezji w 2001 roku, żeby zrobić warsztaty filmowe dla plantatorów, którzy próbowali stworzyć związek zawodowy (...). Ale odkryłem, że to, co głównie ich powstrzymywało od założenia związku, to był strach przed tym, że zostaną zabici. Wtedy odkryłem historię dotyczącą tej masakry i to, że oprawcy nadal czują się w tym kraju silni - mówił reżyser w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim, przeprowadzonej na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Filmy z poprzednich edycji festiwalu (większość za darmo!) można obejrzeć na Kinoplex.pl TU >>

O mordach chętnie mówią... oprawcy

W "Scenie ciszy" wiele osób występuje anonimowo. Reżyser podkreśla, że współpracował z grupą 60 osób, które mimo realnego zagrożenia, wykazały się ogromną odwagą i zaangażowały się w pracę nad filmem.

Przewodnikiem po świecie pamięci o wydarzeniach lat 60. w "Scenie ciszy" jest Adi Rukun, optyk w średnim wieku. Jego brat został zamordowany, co na zawsze zmieniło życie jego rodziców. Pamięć o tamtych wydarzeniach przechowuje matka, która przed kamerą dzieli się traumatyczną historią. Rukun, badając oczy starszym ludziom, ma możliwość zapytania ich o pamięć o przeszłości. I tu okazuje się, że o zbrodniach mówią - i to chętnie - przede wszystkim oprawcy. Nie będzie to zaskoczeniem dla tych, którzy wcześniej widzieli "Scenę zbrodni".

Mordercy chwalą się zbrodniami

W filmie z 2012 roku Oppenheimerowi udało się zarejestrować wypowiedzi morderców, którzy nie będąc napiętnowani społecznie, nie bali się opowiadać o popełnionych zbrodniach. - Do tej pory o oprawcach dowiadywaliśmy się przez relacje ofiar. Film "Scena zbrodni" przybliża nam samych katów, to jak mordowali i jak się z tym dzisiaj czują - w Programie Trzecim Polskiego Radia zapowiadał film Artur Liebhart, dyrektor festiwalu Docs Against Gravity.



W "Scenie zbrodni" bohaterowie dokonują inscenizacji wydarzeń sprzed lat. Na co dzień zapraszani do telewizji śniadaniowych bez skrępowania decydują się wziąć udział w projekcie, jaki proponuje im reżyser. Odgrywają ponownie dokonane przed laty zbrodnie. Efekt jest wstrząsający. "Sceny zbrodni" pozostawiały pytanie: czy ta psychodrama pozwoli im uświadomić sobie moralny wymiar popełnionych zbrodni? Gorzką odpowiedzią na to pytanie jest kolejna część filmowego projektu.

Nie czują skruchy. I... grożą rodzinom ofiar

W "Scenie ciszy" kamera rejestruje Rukuna, kiedy na ekranie telewizora ogląda wypowiedzi ludzi, którzy zamordowali jego brata. Ci nie tylko nie czują skruchy, ale chwalą się dokonaną zbrodnią.

Rukun rozmawia także z oprawcami, którzy wydali wyrok na jego brata, pomagali i w końcu z ogromną brutalnością dokonali egzekucji. Żaden z nich nie poczuwa się do odpowiedzialności za tamte wydarzenia. Pytania stawiane przez Rukuna sprawiają, że jego rozmówcy stają się agresywni. Jeden z nich zaczyna mu grozić. Sugeruje, że wydarzenia z lat 60. mogą się powtórzyć.

To będzie tryptyk?

Czy dwa filmy o zbrodniach popełnionych w Indonezji to koniec projektu? Czy przyczyniły się do tematu przedyskutowania tamtych wydarzeń? - Teraz wjazd do Indonezji jest dla mnie zakazany. Otrzymuję również dużo gróźb śmierci. Podjęcie się kolejnego filmu, byłoby dla mnie czynem samobójczym - mówił reżyser w rozmowie z Jaźwińskim.

- Pierwsza część "Scena zbrodni" otwierała dyskusję o tym, co działo się w Indonezji. Druga część "Scena ciszy" wypełnia przestrzeń, która powstała po premierze pierwszego filmu. Pokazuje, jak bardzo społeczeństwo w Indonezji jest rozdarte i jak bardzo potrzebuje pojednania i rozmowy o tamtych wydarzeniach. Trzeci rozdział musi napisać przyszłość i należy do mieszkańców Indonezji - ocenił Oppenheimer.

Twórcy filmów mają nadzieję na zmianę, do której impulsem był film. Filmy Oppenheimera dotarły do odbiorców w Indonezji, w czym pomogły media. Premiera "Sceny ciszy" odbyła się jednocześnie w 500 miejscach, przy zaangażowaniu dwóch dystrybutorów. Kilkaset tysięcy Indonezyjczyków zobaczyło film.

Szczegółowy program festiwalu jest dostępny na stronie Docsag.pl. Festiwal Docs Against Gravity organizowany w Warszawie, Wrocławiu i Bydgoszczy potrwa do niedzieli 17 maja.

Więcej o:
Skomentuj:
Milion ofiar. Kaci w Indonezji nigdy nie ponieśli kary. "Scena ciszy" przełamuje milczenie o zbrodniach [WSTRZĄSAJĄCY DOKUMENT]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX