"Strefa nagości" to opowieść o erotyzmie, a nie o seksualności [RECENZJA]

W swym najnowszym filmie Urszula Antoniak opowiada o uwodzeniu jako grze namiętności i niespełnień. Jej "Strefa nagości" to filmowy esej o erotyzmie opowiedziany za pomocą obrazu, bez użycia słów - mówi Bartosz Staszczyszyn*, recenzent filmowy Culture.pl.


Jego bohaterkami są dwie piętnastoletnie dziewczyny, Fama i Naomi. Spotykają się w metrze, na basenie, w saunie. Mijają się na ulicy, wymieniając ukradkowe spojrzenia. To od nich zaczyna się fascynujący flirt, spektakl uwodzenia i odrzucania, nieustanna walka o władzę. Biała dziewczyna z wyższej klasy średniej i ciemnoskóra córka imigrantów zbliżają się do siebie, by po chwili odskoczyć na bezpieczny dystans, badają się nawzajem i naprzemiennie przejmują inicjatywę.



Antoniak pokazuje ich podchody jako zmysłową zabawę. Kamera Piotra Sobocińskiego juniora z uwagą szkicuje ciała bohaterek, pokazuje je jako przedmiot pożądania. Sobociński patrzy zmysłowym okiem - zatrzymuje spojrzenie kamery na drobnych gestach, długo studiuje fakturę skóry, przetrzymuje ujęcia, nadając im znaczenie. Jego zdjęcia są jednym z najmocniejszych elementów filmu Antoniak. Tym ważniejszym, że polska reżyserka w swym filmie całkowicie rezygnuje z dialogów i zawierza sile obrazu - mówi Bartosz Staszczyszyn*, recenzent filmowy Culture.pl.

"Strefa nagości" to opowieść o erotyzmie, a nie o seksualności. Antoniak opowiada o grze, w której nie chodzi o spełnienie pożądania, ale o jego sublimację. Toczy się ona w spojrzeniach, małych gestach i ukradkowych muśnięciach. To także opowieść o namiętności, która nie może się zrealizować, o tym, że prawdziwym źródłem przyjemności jest raczej dążenie do spełnienia, aniżeli spełnienie.

Jedną z inspiracji towarzyszących polskiej reżyserce podczas prac nad filmem był "Dziennik uwodziciela" Sorena Kierkegaarda, niepozorna książeczka, w której duński filozof skrupulatnie opisywał proces uwodzenia nastoletniej Kordelii (w rzeczywistości jego ukochaną była Regina Olsen). W "Dzienniku " osobisty pamiętnik zmieniał się w erotyczny thriller i studium na temat miłości.

U Antoniak jest bardzo podobnie. Gra uwodzonego i uwodziciela nie ma jasnych reguł, a jej przedmiotem jest władza nad drugim człowiekiem. Uwodzicielka Fama z łowcy staje się ofiarą, zaś bezbronny przedmiot pożądania, jakim pierwotnie wydaje się Naomi, zyskuje władzę nad tą, która jej pożąda. Antoniak z fascynacją przygląda się temu erotycznemu bojowi. W jej filmie uwodzenie jest teatrem - każdy wciela się w nim w rolę przypisaną przez kulturę. Nie ma tu obietnicy spełnienia, jest balansowanie na napiętej strunie i ciągła niepewność.

Film Antoniak to także opowieść o spotkaniu kultur, o ich wzajemnym przyciąganiu i odpychaniu. Fama jest Holenderką z dobrego, inteligenckiego domu, zaś Naomi - córką arabskich imigrantów mieszkającą na przedmieściach. Jedna wywodzi się z bogatej, laickiej Europy, druga - z muzułmańskiej społeczności, w której obowiązują dziesiątki zakazów i tabu sankcjonowanych przez religię. Obopólna fascynacja dziewczynek staje się symbolem relacji łączącej europejską i arabską kulturę.

Ta historia ani na chwilę nie stacza się w stronę publicystyki. "Strefa nagości" opowiada raczej o niemożliwości indywidualnego spełnienia, zaś kultura jest tylko jedną z wielu barier. W rytuał uwodzenia wpisana jest świadomość nieuchronnej porażki, a także samotność. Nieprzypadkowo bohaterki Antoniak żyją w świecie pozbawionym innych ludzi - ci są jedynie tłem, nieistotnym fragmentem scenografii. Miłość i namiętność oddzielają od świata, budują niewidoczny mur.

Antoniak otwiera swój film cytatem z "Fragmentów dyskursu miłosnego" Rolanda Barthesa, niezwykłego eseju o wypowiadaniu miłości. Kolejne części jej filmu rozdzielone są tytułami rozdziałów książki francuskiego myśliciela i mają być ilustracją kolejnych "figur" miłosnego dyskursu, tu opisanego za pomocą zrytmizowanych obrazów.

"Strefa nagości" nie ma klasycznej trzyaktowej kompozycji. To filmowy esej zbudowany na podobieństwo muzycznej fugi, w której dwa głosy (Famy i Naomi) składają się na polifoniczną opowieść. Niczym refren powracają wciąż te same obrazy - widzimy na nich wiatrak wieńczący wylot wentylacyjny, białe blokowisko, park zakochanych jakby żywcem wyjęty z obrazów impresjonistów, nagie ciało obmywane wodą U Antoniak nie zyskują one symbolicznego ciężaru - reżyserka ucieka od nadawania obrazom dodatkowych sensów. Ich zadaniem jest jedynie rytmizacja opowieści, budowanie narracyjnej struktury.

"Strefa nagości" to film-wyzwanie: odważnie opowiedziany, mistrzowsko sfotografowany, pełen niedopowiedzeń. To opowieść o namiętności i erotyzmie, studium uwodzenia pozbawione dialogów, ale hipnotyczne i bardzo dosadne.

"Strefa nagości", scen. i reż. Urszula Antoniak, zdj. Piotr Sobociński jr, montaż: Milenia Fiedler, muzyka: Paweł Mykietyn. Premiera 12 czerwca 2015.

* Bartosz Staszczyszyn - krytyk filmowy i literacki. Absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracownik "Tygodnika Powszechnego" i portalu Filmweb.pl. Publikował m.in. w "Polityce", "Gazecie Wyborczej" i "Dwutygodniku".