Pani szuka pana ***

Komedia romantyczna o kryzysie wieku starczego.
Luise skończyła 60 lat. Mogłaby z powodzeniem kontynuować pracę naukową, ale doświadczona biolog wypychana jest przez dyrekcję na emeryturę. Gdy okazuje się, że jej eksperymentalnie zamrożone przed laty jajeczka nadal są w świetnym stanie, kobieta postanawia nadrobić stracony czas i wreszcie urodzić dziecko. Do gustu przypada jej sperma młodego Maksa. Wszystko byłoby w porządku, gdyby chłopak nie okazał się synem przypadkowo przez nią poznanego Fransa - wciąż pozującego na maczo 60-latka, próbującego udowodnić coś sobie związkiem ze studentką.

Pewnie od razu widzicie, dokąd film debiutującej reżyserki Sigrid Hoerner i doświadczonej w pisaniu podobnych scenariuszy Jane Ainscough ("Gdzie jest Fred?") zmierza. Chociaż próbuje podchodzić do tematu od innej strony, głównymi bohaterami czyniąc ludzi starszych i podbijając powagę sytuacji tematem macierzyństwa w późnym wieku, to im bliżej finału, tym bardziej klasyczną komedię romantyczną oglądamy.

Kto lubi takie filmy, nie powinien narzekać. Aktorzy są sympatyczni i świetnie radzą sobie z rolami. Trudno w to uwierzyć, ale wcielająca się w główną bohaterkę Iris Berben ("Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny") ma 64 lata! Trzeba przyznać, że aktorka wygląda fenomenalnie. Dla porównania, wcielająca się w jej matkę Carmen-Maja Antoni ("Parcie na tarcie") jest zaledwie o pięć lat starsza!

Wiem, co myślicie na hasło "niemiecka komedia". Myślę podobnie i dlatego z zaskoczeniem przyjmuję kolejną przyzwoitą komedię z tego kraju. Nie jest to film tak dobry jak poprzednia pozytywna niespodzianka - "Była sobie dziewczynka" - ale seans upływa naprawdę miło. A kiedy coś ruszy się w temacie dobrych komedii w naszym kraju?

Ocena: 3/6



"Pani szuka pana", komedia, Niemcy 2014, 100 min., reż. Sigrid Hoerner, występują: Iris Berben, Edgar Selge, Carmen-Maja Antoni, Björn von der Wellen, Jördis Richter, Götz Schubert, Kirsten Block