Jak zatrzymać ślub ***

Przed końcową stacją.
Do przedziału, którym samotnie podróżuje Amanda (Lina Sunden), wchodzi Philip (Christian Ehrnsten). Spokojnemu mężczyźnie nawiązanie kontaktu z choleryczką nie przychodzi łatwo, ale oboje w końcu uznają, że trwającą wiele godzin podróż łatwiej będzie przetrwać, gdy spróbują ze sobą rozmawiać.

Philip to romantyk, który naoglądał się zbyt dużo "To właśnie miłość". Jedzie na ślub dziewczyny, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia w zeszłe wakacje, licząc na to, że uda mu się zatrzymać ceremonię i odbić wybrankę niedoszłemu panu młodemu. Niespodzianka - Amanda zmierza na tę samą imprezę. Jej także podoba się koncepcja niedopuszczenia do zaślubin. Zamknięci w ciasnym przedziale, dla zabicia czasu snuć będą tytułowe wizje.

Pełnometrażowy debiut szwedzkiego reżysera i scenarzysty Drazena Kuljanina zwyciężył w sekcji 1-2 (pierwszy lub drugi film twórcy) 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Polska to jak dotąd jedyny kraj, w którym film był pokazywany. Nie ma wątpliwości, że obraz Kuljanina mocno inspirowany jest Linklaterowską trylogią "Przed wschodem/zachodem słońca/północą". Sympatyczni, ludzcy bohaterowie, których los obchodzi widza i dość interesujące, zwyczajne dialogi sprawiają, że 70-minutowa kinowa podróż upływa bardzo szybko. Gdyby film był dłuższy, mógłby - zupełnie jak jazda pociągiem - wywołać uczucie znużenia.

"Jak zatrzymać ślub" zostawiałby widza z jeszcze lepszym wrażeniem, gdyby bardzo wcześnie nie stawało się oczywiste, na jak potwornie zatłoczoną stację końcową owa fabularna maszyna zmierza. Mimo wszystko, to udany film i bardzo udany debiut, który udowadnia, że czasem wystarczy dwójka początkujących, znajomych aktorów, jeden oświetleniowiec, 250 tys. zł (w przeliczeniu ze szwedzkich koron na polską walutę) i pięciogodzinna podróż pociągiem, żeby nakręcić film, który chce się oglądać.

Ocena: 3/6



"Jak zatrzymać ślub", dramat, Szwecja 2014, 70 min., reż. Drazen Kuljanin, występują: Lina Sunden, Christian Ehrnsten