Komedia romantyczna inna niż wszystkie. Jest wojsko, katastrofa i krewka bohaterka. "Miłość od pierwszego ugryzienia" od piątku w kinach [ZWIASTUN]

Opowiedziana z dystansem "Miłość od pierwszego ugryzienia" wzrusza i bawi, a plusem filmu są też oryginalnie zarysowane postaci bohaterów. Madeleine ma mięśnie twarde jak beton i wizje o katastrofie, które całkiem dosłownie się ziszczają.
Początkiem znajomości Arnauda (Kévin Azais) i Madeleine (Adele Haenel) jest tytułowe ugryzienie. Chłopak spotyka Madeleine podczas odbywających się na plaży ćwiczeń z samoobrony. Ale wywołany przez prowadzącego zajęcia nie chce walczyć z dziewczyną. Wkrótce okazuje się, że zwyciężyć z Madeleine nie jest tak prosto, a wtedy Arnaud wykaże się... kreatywnością w zmaganiach. Nietypowe zawiązanie historii? Później też nie jest sztampowo...



- Bezrobocie i kryzys to nic. Przyjdą gorsze rzeczy - mówi Madeleine. I zaraz dodaje, że nadejdzie "koniec". Ale nie tylko katastroficzne wizje odróżniają Madeleine od innych bohaterek komedii romantycznych. Dziewczyna nie zamierza czekać z założonymi rękami na to, co może przyjść. Chce przetrwać, a pomóc jej w tym może doskonałe przygotowanie fizyczne. Jest to cel, na którym jest skoncentrowana.

Tak decyduje się wziąć udział w obozie militarno-survivalowym przygotowującym do wojska. A zgłasza się także Arnaud, równie niepewny przyszłości jak dziewczyna, ale z bardziej prozaicznych ekonomicznych powodów. I właśnie w takich okolicznościach nawiązuje się relacja między bohaterami.

Jest akcja i bohaterka z krwi i kości

Ale nie tylko sceneria wydarzeń jak na komedię romantyczną jest dość specyficzna. Zachowania Madeleine sprawiają, że cierpliwość Arnauda nie raz zostaje wystawiona na próbę. Dziewczyna długo się nie zastanawia, kiedy chce skomentować sytuację, która jej przeszkadza. Aby osiągnąć swój cel, bezwzględnie eliminuje przeszkody, nie wahając się użyć siły fizycznej. I tak Arnaud nie raz będzie próbował wyciągnąć ją z tarapatów, ryzykując, że stanie się obiektem jej gniewu.

- To film, który opiera się na akcji. Gdy pisaliśmy scenariusz chcieliśmy za wszelką cenę uniknąć definiowania naszych bohaterów i określania ich mianem chorych. Scenariusz nie miał służyć ich wyleczeniu. Nie jest on w żadnym razie nacechowany psychologicznie. Tu chodzi raczej o stałą akcję, rozwój, pomysły. Postaci ciągle są w ruchu i stąd wziął się francuski tytuł filmu "Wojownicy" - mówi Cailley, którego "Miłość od pierwszego ugryzienia" jest debiutem fabularnym.

"Wszystko staje się możliwe, nawet lądowanie obcych"

Film jest dynamiczny także pod względem przemiany bohaterów. A pomagają ją zobrazować wybory estetyczne. Pierwsza część filmu utrzymana jest w niebieskiej tonacji, w drugiej obraz stopniowo się ociepla, a w ostatniej części filmu następuje dominacja żółci. - Na początku film jest bardzo realistyczny, potem staje się bardziej abstrakcyjny i w tych scenach niemal wszystko staje się możliwe, nawet lądowanie obcych - mówi reżyser.

Oryginalność "Miłości od pierwszego ugryzienia" została doceniona trzema statuetkami Cezara - dla Haenel, Azaisa i Cailleya. A w Cannes film otrzymał Nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI). Do polskich kin film wchodzi 12 czerwca, w najbliższy piątek.