Miłość od pierwszego ugryzienia ****

Królowie lata.
W miłości jak na wojnie. Truizm, ale, niestety, tak już jest. Na wojnie też jak na wojnie. A w "Miłości od pierwszego ugryzienia"? Zupełnie inaczej, niż w typowej komedii romantycznej. I zupełnie inaczej, niż mógłby sugerować wampiryczny, zmierzchopodobny tytuł.

Francja się kończy, świat się kończy. Takie można odnieść wrażenie, gdy koledzy Arnauda (Kevin Azais, "Sprawa dla dwojga") rozprawiają o bezrobociu, beznadziei i ucieczce do Kanady, a na każdym kroku można spotkać punkty poboru do wojska. Zapach apokalipsy wisi w powietrzu. Pewnie dlatego Madeleine (Adele Haenel, "Królowa kasyna", "Lilie wodne"), postać żywcem wyjęta z amerykańskich programów telewizyjnych o szaleńcach wykupujących zapasy, budujących schrony i przygotowujących się na apokalipsę, nie wydaje się wcale aż tak szalona. Madeleine uważa, że nie można tylko czekać - trzeba trenować i być gotowym na walkę o przetrwanie.

Chociaż pierwsze spotkanie tej dwójki było zapaśniczym sparingiem, zakończonym nieuczciwym zwycięstwem spanikowanego chłopaka (po prostu ją ugryzł; stąd międzynarodowe zabawy z oryginalnym tytułem filmu - "Les Combattants", czyli "Wojownicy" - który w USA brzmi "Love at First Fight", a w Polsce "Miłość od pierwszego ugryzienia"), Madeleine tak bardzo zaintrygowała Arnauda, że pozbawiony ambitniejszych planów chłopak postanowił jechać za nią na letni obóz przygotowawczy do szkoły wojskowej.

Filmowy debiut reżysera i scenarzysty Thomasa Cailleya to film jednocześnie łamiący wszelkie konwencje i, dla bezpieczeństwa, koniuszkami palców się ich trzymający. Nietypowa komedia romantyczna miesza się z dramatem o dojrzewaniu, film o wojskowym szkoleniu (a może raczej jego parodia) przeistacza się w magiczną opowieść o najpiękniejszych wakacjach w stylu niezależnych amerykańskich "Królów lata", by w końcu uderzyć w nieustannie czające się za winklem apokaliptyczne tony, przywodzące na myśl romantyczną tragedię "Ostatniej miłości na Ziemi". Nic nie dzieje się tu do końca na serio, ale to obraz znacznie poważniejszy od pierwszej lepszej komedii.

Wszystko nie udałoby się tak dobrze, gdyby nie znakomity dobór aktorów. Haenel zdobyła za swoją rolę Cezara dla najlepszej aktorki, zostawiając w pokonanym polu śmietankę francuskich gwiazd, a Azais został wybrany najbardziej obiecującym aktorem. "Miłość..." uznano też za najlepszy debiut, sześciu pozostałych nominacji do Cezara nie udało się już zamienić na statuetki. W Cannes film zgarnął wszelkie możliwe nagrody, przyznawane przez Międzynarodową Federację Krytyków Filmowych w pozakonkursowej sekcji Dwóch Tygodni Reżyserów (wygrał m.in. z wyśmienitym "Whiplash"!). Wszystko wskazuje na to, że Cailley może okazać się reżyserem, który pogodzi "publiczność festiwalową" z "widownią komercyjną". Pozostaje tylko zagryźć zęby w oczekiwaniu na jego kolejny projekt.

Ocena: 4/6



"Miłość od pierwszego ugryzienia", komedia romantyczna, Francja 2014, 100 min., reż. Thomas Cailley, występują: Adele Haenel, Kévin Azais Antoine Laurent