"Dziewczyna warta grzechu" przypomina "Pretty Woman"? To nie historia rozpisana na dwójkę bohaterów. "Takie rzeczy jednak trudno wyjaśnia się żonom"

"Dziewczyna warta grzechu", która w piątek weszła do kin, to pozytywna opowieść przypominająca "Pretty Woman". Owen Wilson jako Arnold wykazuje się wspaniałomyślnością godną Richarda Gere'a w roli Edwarda Lewisa. A w filmie Petera Bogdanovicha pojawia się też zdradzona żona Arnolda, w którą wciela się Kathryn Hahn. I jest też świetna Jennifer Aniston w roli ekscentrycznej psychoterapeutki.
Izzy (Imogen Poots), tytułowa "Dziewczyna warta grzechu", otrzymuje od swojego klienta Arnolda niemały prezent - bagatela 30 tys. dolarów. Musi jednak obiecać, że przestanie zarabiać jako prostytutka. I tak dziewczyna zyskuje szanse realizacji swoich marzeń. A chce zostać aktorką.



Przykuwająca uwagę Izzy, ale i wiarygodna para małżeńska

Izzy wkrótce spotyka Arnolda ponownie - na castingu, ale ten już wtedy nie jest tak zachwycony jej pomysłem rozpoczęcia kariery aktorskiej. Przynajmniej niekoniecznie chciałby, żeby zagrała w sztuce, w której także gra... jego żona. W komedii pomyłek Bogdanovicha możemy bliżej przyjrzeć się małżonce głównego bohatera, bo w "Dziewczynie wartej grzechu" fabuła nie jest skoncentrowana na dwójce bohaterów. To Delta, żona Arnolda, początkowo przekonuje męża, że Izzy powinna zagrać w sztuce. - Kiedy dowiaduje się, że mąż nie był jej zawsze wierny, jej świat ulega destrukcji - mówi o granej przez siebie bohaterce Kathryn Hahn.



- Wydaje mi się, że Arnold daje tym kobietom pieniądze, wydając dużo więcej niż zapłata za wspólną noc, ponieważ chce im pomóc. W jednej ze scen stara się wyjaśnić żonie, że chce pomóc tym kobietom. Takie rzeczy jednak trudno wyjaśnia się żonom - opowiada o relacji Arnolda i Delty Wilson.



Hahn i Wilson we wspólnych scenach wielokrotnie improwizowali, co przyczyniło się do uwiarygodnienia na ekranie relacji łączącej ich bohaterów.

Popisowa rola Jennifer Aniston

Kolejną barwną postacią w "Dziewczynie wartej grzechu" jest Jane, ekscentryczna psychoterapeutka Izzy (ale także paru innych bohaterów), w którą wcieliła się Jennifer Aniston. Jane to kolejna, zagubiona, ale i pełna temperamentu bohaterka filmu Bogdanovicha.



Jane nie będzie się długo zastanawiała nad zmianami w swoim życiu, kiedy się okaże, że ma podstawy do tego, aby czuć się oszukaną. - Jennifer nie grała jeszcze nigdy takiej bohaterki, eufemistycznie to ujmując - złośliwej harpii. Było to więc dla niej ciekawe aktorskie wyzwanie. Jestem pewien, że widzowie będą zachwyceni jej przemianą - mówi Bogdanovich.

Reżyser pracował z Aniston także nad prędkością wypowiadania dialogów, żeby przypominały one te z klasycznych hollywoodzkich komedii z lat 30. - Dzięki przyspieszeniu tempa wypowiadanych słów tworzy się interesujący komediowy rytm - przekonuje.

Jak wypadają na ekranie Wilson, Poots, Hahn i Aniston i ile romantyzmu jest w opowieści Bogdanovich można przekonać się już w kinach.