Kiedyś członkowie Backstreet Boys i N'Sync walczyli między sobą o fanów, dziś razem stawią czoła zombie

Nick Carter z Backstreet Boys, w którym kochały się miliony nastolatek w latach 90., zamierza wyreżyserować film o zombie. Do współpracy zaprosił m.in. kolegę z innego boybandu podbijającego przed laty listy przebojów i członka One Direction - zespołu, który teraz jest na topie.
Przed laty Backstreet Boys (w nim śpiewał m.in. Carter) rywalizował z N'Sync (w tym zespole zaczynał Justin Timberlake). Dzisiaj tylko ta pierwsza grupa koncertuje, ale raczej odcinając kupony od dawnej sławy, a nie promując nowe przeboje. Teraz część dawnych rywali spotka się na planie telewizyjnego filmu "Dead 7", w którym będzie walczyć z plagą zombie.

Carter, który będzie reżyserem filmu, ma zagrać w nim także jedną z ról. Obok niego w "Dead 7" wystąpi jego żona - Lauren Kitt. Wśród członków obsady znaleźli się również kolega z Backstreet Boys AJ McLean oraz Joey Fatone, który kiedyś śpiewał i tańczył u boku Timberlake'a.

Jakby tego było mało, Carter za pośrednictwem Twittera zaproponował rolę swojego młodszego brata Niallowi Horanowi, który od kilku lat jest wokalistą najpopularniejszego dziś boybandu - One Direction.





Odpowiedzi na razie nie dostał, ale to raczej chwyt promocyjny, który nie zaowocuje podpisaniem kontraktu... A o czym ma dokładnie opowiadać "Dead 7"? To opowieść o rewolwerowcach, którzy pomagają mieszkańcom małego miasteczka na Zachodzie w walce z plagą zombie. Carter ma wcielić się w Jacka, który jest zmuszony do współpracy z ludźmi wyjętymi spod prawa, by mieć szanse w walce przeciw zombie - można przeczytać w informacji prasowej.

Warto zauważyć, że to nie będzie pierwsze spotkanie członków BSB z żywymi trupami: