Groza i żarty zza żelaznej kurtyny. Wajda, Skolimowski i Bareja. Przedstawiamy zestawienie najlepszych filmów o komunizmie

Wielkie historyczne freski, niepozorne komedie i poruszające dokumenty. Przez lata stanowiły oręż w walce z komunistycznym systemem. Blokowane przez cenzurę stawały się częścią antykomunistycznej legendy - mówi Bartosz Staszczyszyn*, recenzent filmowy Culture.pl.
W krainie półkowników

Zanim trafiły na kinowe ekrany, często wiele lat spędzały na cenzorskich półkach. Starannie zabezpieczone, ukryte przed ludźmi nie stanowiły zagrożenia dla komunistycznego systemu. Tylko w Polsce PRL-owskie władze powstrzymały lub opóźniły premierę ponad trzydziestu filmowych "półkowników". Na cenzorskich półkach czasem spędzały 2-3 lata ("Był jazz" Feliksa Falka czy "Nadzór" Wiesława Saniewskiego), ale zdarzały się także tytuły, które trafiły na ekrany po osiemnastu ("Ręce do góry" Jerzego Skolimowskiego) czy dwudziestu pięciu latach "więzienia" ("Ósmy dzień tygodnia" Aleksandra Forda). Rekordzista, zaginiony "Kwiat paproci" Jacka Burtymowicza czekał na premierę aż 37 lat.



Za pierwsze półkowniki w PRL-u uznaje się krótkometrażowy film Antoniego Bohdziewicza "2 x 2 = 4" z 1945 roku oraz "W chłopskie ręce" Leonarda Buczkowskiego. Zrealizowane zaraz po wojnie dla ówczesnych władz były zbyt mało żarliwe i ideowo niejednoznaczne. Na cenzorskie regały trafiły także zrealizowane w 1946 roku gwiazdorsko obsadzone "Dwie godziny" w reżyserii Stanisława Wohla i Józefa Wyszomirskiego, które na krótko zagościły na ekranach dopiero w 1957 roku.

"Ręce do góry" Jerzego Skolimowskiego - 18 lat na półce



Jednym z filmów, które na wiele lat aresztowała komunistyczna cenzura, był "Ręce do góry" Jerzego Skolimowskiego. Nakręcony w 1967 roku do rąk publiczności trafił dopiero w 1985 roku, bo cenzorom nie podobało się "malkontenctwo i czarnowidztwo" Skolimowskiego. Ten ostatni opowiadał bowiem o przyjaciołach, dawnych członkach komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, którzy po dziesięciu latach od ukończenia Akademii Medycznej spotykają się na zjeździe absolwentów. Choć dorobili się niezłych pieniędzy i samochodów (zamiast imion bohaterowie używają tu marek swoich aut) pozostają niespełnieni. Jedynym z dawnych kompanów, który nie zjawia się na zjeździe absolwentów, jest dawny kolega wyrzucony z ZMP za to, że przed laty zadawał niewygodne pytania.

"Świadek" - węgierskie absurdy Pétera Bacsó

Aż dwanaście lat spędził na cenzorskich półkach węgierski "Świadek" Pétera Bacsó. Komedia zrealizowana w 1969 roku nie podobała się cenzorom, bo w krzywym zwierciadle pokazywała Węgry z czasów komunistycznej dyktatury Mátyása Rákosiego. Bohaterem filmu był strażnik śluzy na Dunaju - József Pelikán cierpiący z powodu biedy i niskopłatnej pracy. Jego życie ulega radykalnej zmianie, kiedy spotyka na swojej drodze dawnego kolegę z partyzantki Zoltána Dániela pracującego w administracji centralnej... Po latach dzięki tej znajomości Pelikan otrzymuje od władz zadanie specjalne: ma wyhodować pierwszą węgierską pomarańczę.

Film Bacsó, który dziś wydać się może bezpretensjonalną komedią, dla władz był obraźliwą wizją socjalizmu pełną przemocy, donosicielstwa i politycznej korupcji.

"Przesłuchanie" czyli "najbardziej antykomunistyczny film PRL-u"

Zrealizowany w czasach stanu wojennego film Ryszarda Bugajskiego do dziś jest jednym z najbardziej wstrząsających obrazów komunistycznego terroru za żelazną kurtyną. "Przesłuchanie" przez siedem lat objęte było cenzurą, a na ekrany trafiło dopiero w 1989 roku. Opowieść o artystce aresztowanej przez Urząd Bezpieczeństwa i zmuszanej do składania zeznań obciążających jej przyjaciela, to "najbardziej antykomunistyczny film w historii PRL".

Nic więc dziwnego, że w 1982 stał się on przyczyna rozwiązania kierowanego przez Andrzeja Wajdę zespołu filmowego "X", a dla reżysera Ryszarda Bugajskiego stał się powodem do wyjazdu z Polski.

Najmocniejsze filmy o komunizmie

"Usłyszcie mój krzyk" - głos sprzeciwu



Dokument Macieja J. Drygasa to jedno z najbardziej wstrząsających oskarżeń, jakie kino skierowało przeciwko komunizmowi. "Usłyszcie mój krzyk" zrealizowane w 1991 roku opowiadał historię Ryszarda Siwca, urzędnika, który 8 września 1968 r. podczas dożynek na Stadionie X-lecia podpalił się na znak protestu "przeciw tyranii kłamstwa ogarniającego świat".

W Archiwum Wytwórni Filmów Dokumentalnych zachował się siedmiosekundowy skrawek taśmy, na którym operator utrwalił tragiczne wydarzenie. Dla Drygasa ów strzępek taśmy stał się punktem wyjścia do opowieści o ludzkim honorze i potrzebie walki o humanistyczne wartości. Film Drygasa jest jednym z arcydzieł polskiego dokumentu. Kto wie, czy nie najmocniejszym w całej jego historii - mówi Bartosz Staszczyszyn*, recenzent filmowy Culture.pl.

"Człowiek z marmuru" - Wajda o zdradzonych przez system



Jeden z najlepszych filmów Andrzeja Wajdy to opowieść o ludziach oszukanych przez komunistyczny system. Jego bohaterką jest młoda dziennikarka realizująca dokumentalny film o Mateuszu Birkucie, przodowniku pracy z końca lat 40. Opowieść o wzlocie i upadku Birkuta w "Człowieku z marmuru" staje się obnażeniem systemu. Choć w filmie nie mogło paść na ten temat ani jedno słowo, dla widzów oglądających w finałowej scenie Stocznię Gdańską było jasne, że Mateusz Birkut prawdopodobnie zginął na Wybrzeżu w czasie zamieszek w 1970 roku, kiedy milicji i wojsku kazano strzelać do robotników protestujących przeciwko sytuacji w kraju.

"Spaleni słońcem" Nikity Michałkowa - narodziny terroru



Jest rok 1936, a w radzieckiej armii Stalin przeprowadza czystki. Jedną z jego ofiar pada zasłużony rewolucjonista Kotow (Nikita Michałkow), który wraz z żoną Marusią (Ingeborga Dapkunaite) i córką (Nadezhda Michałkowa) spędza urlop w podmoskiewskiej daczy. W swym nostalgicznym, nagrodzonym Oscarem filmie, Nikita Michałkow opowiadał o kole historii, które toczy się, łamiąc życiorysy i pociągając za sobą ofiary. Kreśląc obraz Stalinowskiej "wielkiej czystki", Michałkow opowiadał o jednym z najmroczniejszych okresów w XX-wiecznej historii Rosji. Po latach sam Michałkow zniszczył piękną legendę swego filmu, realizując jego dwa sequele wpisujące się w nurt nacjonalistycznej propagandy.

"Spaleni słońcem" nakręceni trzy lata po pierestrojce, byli próbą zmierzenia się z trudną rosyjską historią. Wcześniej podobne próby były w Rosji niewykonalne. Za nieprawomyśle prezentowanie radzieckiej historii na cenzorskie półki trafiały w ZSRR takie filmy jak wojenna "Próba wierności" Alekseya Germana czy też "Agonia" Elema Klimowa.

Śmiechem w totalitaryzm

"Żart" Jaromila Jireša - Kundera rozlicza się z komunizmem



"Człowiek z marmuru" nie był bynajmniej pierwszym filmem opowiadającym o rozczarowaniu ideami socjalizmu. O nim opowiadał także Jaromil Jireš w adaptacji "Żartu" Milana Kundery nakręconej w 1968 roku. Kundera w swej głośnej powieści rozliczał się z własną przeszłością. W latach 50. był bowiem komunistą, a jako młody człowiek musiał przerwać studia, bo "powiedział coś, co powinien był przemilczeć".

Kundera, a za nim Jireš, w "Żarcie" opowiadali historię bliźniaczo podobną do tej, która była udziałem pisarza. Ich bohater (Josef Somr) za prowokacyjny żart zostaje wydalony z uczelni. Po latach postanawia zemścić się na tym, który na niego doniósł. Tak wpada w spiralę zemsty. Ironiczny "Żart" był jednym z czołowych osiągnięć czeskiej Nowej Fali lat 60., opowieścią o tym, jak przeszłość staje się pułapką nie pozwalającą na przeżywanie teraźniejszości.

"Przyjęcie na dziesięć osób i trzy" - Jerzy Gruza kpi z systemu



O tym, że śmiech jest niebezpiecznym orężem w walce z totalitarnym systemem, przekonywali się także polscy autorzy. Jednym z mistrzów ówczesnej komedii był Jerzy Gruza. Reżyser najpopularniejszych komediowych seriali PRL-u, "Wojny domowej" i "Czterdziestolaka" także w kinie wyśmiewał absurdy epoki, a jednym z jego najlepszych filmów było "Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy".

Przenosząc na ekran scenariusz Jana Himilsbacha, Gruza stworzył ironiczną opowieść o niedolach bezrobotnych proletariuszy i zdegenerowanym systemie, w którym nie ma pieniędzy na wypłaty dla robotników, ale nie brakuje ich na wystawne kolacje dla kadry kierowniczej. Widząc na ekranie tak niewygodną prawdę, cezura uznała, że film obraża klasę robotniczą, a telewizyjny film Gruzy czekał na premierę siedem lat.

Stanisław Bareja - Stańczyk PRL?



Wśród polskich mistrzów PRL-owskiej komedii palma pierwszeństwa należy jednak do Stanisława Barei. Reżyser "Bruneta wieczorową porą" i "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" przez lata wykpiwał absurdy polskiego socjalizmu, a zwieńczeniem jego komediowej kariery był "Miś", jedno z kultowych dzieł początku lat 80.

Film Barei - zrealizowany w czasach politycznego przełomu - był owocem rozluźnienia cenzorskiego gorsetu. W "Misiu" Bareja mógł bezkarnie śmiać się z polskich urzędów, osobliwego wystroju barów, w których talerze i sztućce przymocowane są do stołów, z głupich milicjantów i urzędników, a także gwiazd popkultury PRL.

Życie codzienne za żelazną kurtyną

Forman i inni - śmieszny komunizm oczami Czechów



Choć komunizm w Czechosłowacji trwał 41 lat i pociągnął za sobą tysiące ofiar (267 tys. zostało uwięzionych, a 248 osób rozstrzelano z powodów politycznych), czechosłowackie kino rzadko mówiło o wypaczeniach systemu w dramatycznym tonie. Wprawdzie w 1967 roku Vojtech Jasny wyreżyserował mocne "Wszyscy dobrzy rodacy" o dramacie wywłaszczenia i przymusowej kolektywizacji, ale większość twórców pokazywała czechosłowacką rzeczywistość przez pryzmat satyry. Tacy twórcy jak Ivana Passer, Jaroslav Papoušek czy Miloš Forman interesowali się - by sięgnąć do słów samego Formana - "życiem, problemami, radościami i smutkami tych ludzi, którzy nie mieli szansy stać się Gagarinem, Eáslavską czy Karelem Gotem".

Kino moralnego niepokoju



O zwyczajnym życiu zwykłych ludzi opowiadali też polscy twórcy przełomu lat 70. i 80. Krzysztof Kieślowski, Agnieszka Holland, Krzysztof Zanussi czy Feliks Falk stworzyli wówczas najwybitniejsze obrazy "kina moralnego niepokoju". Początek temu nurtowi dał nakręcony w 1975 roku "Personel" Krzysztofa Kieślowskiego, który rok później nakręcił kolejny ważny film mówiący o moralnych niepokojach pokolenia. "Spokój" był opowieścią o ludziach spragnionych normalnego życia, którzy w PRL-u nie mają szansy za realizację swoich banalnych marzeń. Film do tego stopnia nie spodobał się cenzorom, że przeleżał na cenzorskich półkach ponad 5 lat.



Nie był jedynym dziełem "kina moralnego niepokoju", które padło ofiarą komunistycznej cenzury. Znakomita "Kobieta samotna" Agnieszki Holland nakręcona w 1981 roku trafiła na ekrany dopiero osiem lat później, a "Przypadek" Kieślowskiego nakręcony w 1981 roku przez sześć lat czekał na premierę. Po dwudziestu kilku latach, gdy w ramach projektu KinoRP dokonywano cyfrowej rekonstrukcji filmu, odnaleziono część scen wyciętych przez cenzurę. Jednej z nich nie udało się jednak odtworzyć: ze sceny pobicia bohatera przez milicjantów został jedynie dźwięk, gdyż obraz zniszczyli PRL-owscy cenzorzy.

"Przypadek" Kieślowskiego możesz obejrzeć całkiem za darmo tu:



Cenzorskie zapędy dotykały także pozostałych twórców kina moralnego niepokoju. Władzy nie podobały się "Barwy ochronne" Krzysztofa Zanussiego, w których opowiadał o konfrontacji inteligenta-idealisty z rzeczywistością brudnych kompromisów, a także znakomity "Wodzirej" Feliksa Falka i "Amator" Kieślowskiego, których twórcy opowiadali o konformizmie jako warunku przetrwania w ponurych realiach PRL-u.

"Amatora" możesz zobaczyć bez opłat w tym miejscu:



Homo sovieticus widziany po latach

Podczas gdy w PRL polskie kino dobrze radziło sobie z opowiadaniem o różnych obliczach komunistycznego sytemu, właściwie do dziś nie udało mu się opisać dziedzictwa, jakie komuna zostawiła w umyśle "homo sovieticusa". Prócz Wojtka Smarzowskiego żaden z polskich reżyserów nie podjął się zadania, by opisać, co się stało z naszą zbiorową wrażliwością.

"Dom zły" możesz obejrzeć na Kinoplex.pl >>

"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" - rumuńskie rozliczenia

Znakomicie robili to natomiast twórcy z Rosji (wstrząsający "Ładunek 200" Bałabanowa o moralnej degrengoladzie ludzi żyjących w totalitaryzmie), a przede wszystkim - z Rumunii. To właśnie rumuńskim twórcom udało się pokazać, jak komunizm naznaczył mentalność mieszkańców tego rejonu Europy.



Najbardziej wstrząsającym spośród rumuńskich obrazów poświęconych temu zjawisku są "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" Christiana Mungiu z 2007 roku, opowieść o studentce, która w komunistycznej Rumunii zachodzi w niechcianą ciążę i decyduje się poddać zakazanemu prawem zabiegowi aborcji.

- Mungiu w przenikliwy sposób wywołuje widmo stalinizmu i życia pod wszechobecnym nadzorem władzy. Praktycznie przez cały czas trwania projekcji mamy odczucie bacznej obserwacji, oceny, którym poddana była każda ludzka aktywność, każdy gest i emocje () - pisał krytyk Patrick Z. McGavin, a film Mungiu jest jednym z najważniejszych europejskich obrazów ostatniej dekady.



Nie jest zresztą jedynym rumuńskim obrazem, w którym ożywają demony komunizmu. W dwa lata wcześniejszej "Śmierci Pana Lazarescu" Cristi Puiu pokazywał, jak na pozostałościach po komunizmie zbudowano bezduszny system lekceważący potrzeby zwykłych ludzi i odczłowieczający ich, a w "12:08 na wschód od Bukaresztu" Corneliu Porumboiu z przymrużeniem oka mówił o historii, która staje się pożywką dla kłamliwych mitologii. Filmowe obrazy Mungiu, Porumboiu czy Puiu pokazują, że komunizm wcale nie skończył się z upadkiem Muru Berlińskiego, lecz wciąż trwa w mentalności mieszkańców zniszczonych przez lata niewoli.

Źródła:
Filmpolski.pl,
Peter Hames, "Czechosłowacka Nowa Fala", przeł. Grażyna Świętochowska i inni, Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2011,
Tadeusz Lubelski, "Historia niebyła kina PRL", Znak, Kraków 2012,
Tadeusz Lubelski, "Historia kina polskiego (1895-2007). Twórcy, filmy, konteksty", Videograf, 2009,
"Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna", tom zbiorowy, Warszawa 2011.

*Bartosz Staszczyszyn - krytyk filmowy i literacki. Absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracownik "Tygodnika Powszechnego" i portalu Filmweb.pl. Publikował m.in. w "Polityce", "Gazecie Wyborczej" i "Dwutygodniku".

Zdjęcie Film: Człowiek Z Marmuru Zdjęcie Film: Spaleni słońcem Zdjęcie Stanisława Bareja. Król krzywego zwierciadła
Film: Człowiek Z Marmuru Film: Spaleni słońcem Stanisława Bareja. Król krz...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Porównaj ceny ?
źródło: Okazje.info


Więcej o: