Kultowi bohaterowie gier atakują Ziemię, Ryan Reynolds w świecie wieczności [NA CO DO KINA]

Ziemię napadają jednostki z "Galagi", Pac-Man czy Donkey Kong. A obronić ludzkość mogą tylko mistrzowie tych gier! W kinach także horror o tajemnicach Watykanu i egzorcyzmach oraz ?W rytmie marzeń? opowieść z Niemiec o dorastaniu. Podpowiadamy, na co warto wybrać się do kina.
Piksele ****

W latach 80. wysłano w kosmos kapsułę czasu, na pokładzie której znalazła się taśma z nagraniem finałów mistrzostw świata w grach arcade. Miłujący bitkę kosmici odebrali to jako wypowiedzenie wojny. Swoje oddziały i metody inwazji postanowili wzorować właśnie na grach - dlatego na Ziemię napadają jednostki z "Galagi", Pac-Man czy Donkey Kong. Prezydent USA (Kevin James) zdaje sobie sprawę, że planetę uratować mogą tylko mistrzowie tych gier (Adam Sandler jako Adam Sandler, świetnie bawiący się rolą Peter Dinklage i znakomity Josh Gad).

Komedia akcji Chrisa Columbusa ("Kevin sam w domu", "Pani Doubtfire") inspirowana jest dwuminutową animacją Patricka Jeana, która pięć lat temu zrobiła furorę w Internecie. Film nosi po równo znamiona działalności Columbusa i Sandlera, któremu bardzo zależało na nakręceniu "Pikseli". Jego wierny współpracownik Tim Herlihy napisał lwią część scenariusza. Nie wiem, co Sandler mógł zrobić amerykańskim krytykom, ale ci znowu musieli zacząć wymyślać negatywne recenzje jeszcze przed przekroczeniem progu kina.

Jeśli chodzi o filmy o grach retro, "Piksele" nie zbliżają się do poziomu "Ralpha Demolki", ale to kolejna naprawdę zabawna produkcja Sandlera z dobrym morałem (fakt, jak zwykle takim samym). Jest tu też kilka fajnych pomysłów, na które wcześniej nikt jakoś nie wpadł - dlaczego prezydent USA nie miałby się przyjaźnić z życiowym nieudacznikiem, który wpada do Białego Domu w odwiedziny w roboczym stroju? No właśnie, jeżeli obsadzenie Samuela L. Jacksona w roli prezydenta USA ("Polowanie na prezydenta") wydawało wam się dowcipnie niedorzeczne, poczekajcie, aż zobaczycie na jego fotelu Kevina Jamesa. Warto!

Ocena: 4/6



"Piksele", Komedia, Sci-Fi, USA 2015, reż. Chris Columbus, występują: Adam Sandler, Kevin James, Michelle Monaghan, Peter Dinklage, Josh Gad, Matt Lintz, Brian Cox, Sean Bean

W rytmie marzeń ***

Lipsk tuż po upadku Muru Berlińskiego (choć film ma bardzo chaotyczną narrację, więc połowa akcji równie dobrze może mieć miejsce jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec). Grupa licealnych przyjaciół próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dani (Merlin Rose, "Doktorspiele") marzy o odbiciu dziewczyny lokalnemu gangsterowi. Rico (Julius Nitschkoff, "Die Lehrerin") chce zostać gwiazdą boksu. Są jeszcze Paul, Mark i Pitbull, spajający bohaterów wokół pomysłu rozkręcenia dyskoteki. Nieprzychylni konkurencyjnemu biznesowi okażą się lokalni neonaziści, którzy mocno uprzykrzą chłopcom dorastanie.

Dramat Andreasa Dresena ("Na półpiętrze", "W siódmym niebie") jest adaptacją, uważanej za niefilmowalną, debiutanckiej powieści Clemensa Meyera. Coś w tym pewnie jest, bo narracja jest szarpana, pomysł podzielenia opowieści na osobno zatytułowane epizody wydaje się desperacką próbą porządkowania chaosu i ratowania spójności, a przecież cały ten bałagan dałoby się uzasadnić bałaganem w głowach dojrzewających bohaterów.

Do niemieckiego filmu przykuwa świetna ścieżka dźwiękowa (m.in. "A New Error" tria Moderat i dużo kompozycji Maksa Richtera). Z kolei największe wątpliwości budzi casting - ilekroć panowie mówili, że mają po 16 lat, zastanawiałem się, czy tylko żartują, czy naprawdę w takim wieku są ich postaci. Obsadzenie aktorów w wieku 20-25 lat - choć naprawdę dobrze sobie radzących - było bez wątpienia błędem.

"W rytmie marzeń" to zupełnie nieoryginalna opowieść o dorastaniu, choć poczucia świeżości mogą nadawać jej czas i miejsce akcji. Jest to przy tym film całkiem interesujący, dlatego dwóch godzin spędzonych z nim nie można uznać za stracone. Nie spodziewajcie się jednak historycznego przełomu.

Ocena: 3/6



"W rytmie marzeń", dramat, Francja, Niemcy 2015, 117 min., reż. Andreas Dresen, występują: Ruby O. Fee, Joel Basman, Nico Ramon Kleemann, Pit Bukowski, Merlin Rose

Klucz do wieczności **

Choremu na raka multimiliarderowi Damianowi (Ben Kingsley) pozostało kilka miesięcy życia. Nikt nie chce za szybko żegnać się z tym łez padołem, a że Damian ma finansowe możliwości, korzysta z eksperymentalnych usług podejrzanego neurochirurga (świetny Matthew Goode) i postanawia przenieść swoją świadomość do młodszego, zdrowego ciała (szkoda, że ciało Ryana Reynoldsa średnio nadaje się do grania). Zabieg się udaje, ale Damian zaczyna mieć halucynacje, ukazujące sceny z życia, którego nigdy nie prowadził. Czy jego nowe ciało rzeczywiście było wcześniej zaledwie pustym naczyniem? Mężczyzna - być może zupełnie niepotrzebnie - postanawia to sprawdzić.

Najnowszy film Tarsema Singha ("Cela", "Immortals. Bogowie i herosi") zaczyna się jak intrygujące science fiction, by po pół godzinie zamienić się w dość nudnego akcyjniaka. Wszelkie ważkie filozoficzne pytania zostają odsunięte na bok, by Reynolds mógł postrzelać się ze ścigającymi go typami. Wina za to spada najpewniej na pochodzących z Barcelony braci scenarzystów, Aleksa i Davida Pastorów ("Zabójczy wirus", "To już ostatnie dni").

Film, który po 20 minutach zamienia Kingsleya na Reynoldsa, powinien mieć jakiegoś asa w rękawie. Albo maksimum godzinę do napisów końcowych. Może wtedy "Klucz do wieczności" pozostawiałby po sobie miłe wspomnienie. Niestety, film ciągnie się przez dwie godziny - ktoś złośliwy powiedziałby, że całą wieczność - skazując widzów na kolejne, coraz mniej interesujące sceny akcji. Nie o taką wieczność walczyliśmy.

Ocena: 2/6



"Klucz do wieczności", dramat, Sci-Fi, USA 2015, reż. Tarsem Singh, występują: Ryan Reynolds, Natalie Martinez, Matthew Goode, Ben Kingsley, Victor Garber, Derek Luke, Jaynee-Lynne Kinchen, Melora Hardin

Koko Smoko **

Mały smok Kokos nie jest zbyt groźny ani odważny, za co część winy ponoszą nadopiekuńczy rodzice. Tylko dziadek Kokosa wierzy w jego smoczą duszę. Chcąc udowodnić wartość wnuczka, prosi go o zastępstwo przy pilnowaniu ognistej trawy, dzięki której smoki mogą zionąć ogniem. Mimo (nie)najlepszych starań Kokosa, ognista trawa zniknie ze skrytki na jego warcie. Mały smok wyruszy na niebezpieczną wyprawę w celu jej odzyskania, a towarzyszyć mu będą wierny druh Oskar i kolczatka Matylda.

Niemiecka animacja oparta jest na serii wydawanych także w Polsce książeczek dla dzieci autorstwa ilustratora Inga Siegnera. Film jest odpowiedni nawet dla małych dzieci, tyle że... nie ma w nim niczego szczególnie ciekawego. To niezbyt inspirująca historia, w której znajdzie się parę niezłych pomysłów i sporo nudnych, wielokrotnie (znacznie lepiej) przerabianych już motywów. Wizualnie "Koko Smoko" też nie należy do światowej czołówki.

Największą zaletą tego filmu jest prawdopodobnie to, że nie jest on "Rechotkiem" ani "Siedmioma krasnoludkami ratującymi Śpiącą Królewnę". No ale sam fakt, że bywało już gorzej, to (mam nadzieję) za mało, by wybrać się z dziećmi do kina.

Ocena: 2/6



"Koko smoko", animacja, Niemcy 2014, 83 min., reż. Nina Wels, Hubert Weiland, występują: Max von der Groeben, Carolin Kebekus, Dustin Semmelrogge, Claudia Michelsen

Taśmy Watykanu

Angela Holmes (śliczna Olivia Taylor Dudley) była zupełnie normalną dziewczyną, dopóki nie zaczęła przynosić pecha wszystkim ludziom ze swojego otoczenia. Nie mówimy o lekkim pechu rodem z komedii, ale o poważnych urazach i zgonach. Lokalny ksiądz (Michael Pena, "Bogowie ulicy", "Ant-Man") doszedł do wniosku, że młoda kobieta została opętana. Razem z dwoma przybywającymi na odsiecz wysłannikami Stolicy Apostolskiej (w jednego z nich wciela się Djimon Hounsou), kapłan stoczy walkę o życie i duszę Angeli... oraz o losy świata.

Po takim wstępie, chyba wszyscy wiemy, czego mniej więcej spodziewać się po horrorze Marka Neveldine'a, współtwórcy "Adrenaliny", "Gamera" i "Ghost Ridera 2". Jak jego egzorcyzmy wyszły w praniu? Straszą czy rozbawiają, wciągają czy nudzą? I dlaczego Watykan nadal używa taśm, zamiast przerzucić się na DVD albo przenieść wszystkie dane do Chmury? Nie wiem, nie widziałem jeszcze "Taśm...".



"Taśmy Watykanu", horror, USA 2015, 100 min., reż. Mark Neveldine, występują: Olivia Taylor Dudley, Michael Pena, Dougray Scott, Djimon Hounsou, Kathleen Robertson, John Patrick Amedori, Bruno Gunn, Sam Upton