Legend ****

Bliźniaczy krąg.
Londyn, lata 60. Bracia Krayowie stworzyli tam prężnie działające gangsterskie imperium. Najnowszy film Briana Helgelanda, współscenarzysty "Tajemnic Los Angeles" i adaptatora "Rzeki tajemnic", nie jest tak dobry jak dwa wspomniane dzieła, ale z pewnością warto go zobaczyć. Nie tylko dla brawurowo wcielającego się w obu bliźniaków Toma Hardy'ego.

Reggie to wytworny mózg biznesu, a Ronnie nieobliczalna, niszczycielska siła nie w pełni władz umysłowych (jeśli pomyśleliście w tym momencie o Jokerze, szybko powinniście przekierować skojarzenie na Bane'a, w którego również wcielał się Hardy. Chyba największym rozczarowaniem "Legend" był dla mnie moment, w którym uświadomiłem sobie, że aktor przemawia w tej roli głosem z filmu o Batmanie). Reggie buduje, Ronnie rujnuje. "Legend" jest poniekąd "Podziemnym kręgiem" (uwaga! Jeśli ktoś jeszcze nie widział filmu Finchera, nadchodzi spoiler), w którym to w obie jaźni głównego bohatera wciela się Hardy.

"Legend" opowiada prawdziwą historię, ale trudno sobie wyobrazić, że w rzeczywistości mogło to wyglądać równie barwnie i wesoło. Swingujące czasy w dziele Helgelanda wyglądają olśniewająco, a przestępczy proceder przywołuje skojarzenia z wesołą gangsterką z filmów Guya Ritchie'ego. Nie mogę nie wspomnieć o genialnym głównym motywie muzycznym. Najważniejszymi tematami "Legend" są związek Reginalda z ukochaną kobietą (Emily Browning) i pozycja zakładnika, w jakiej mogą nas postawić więzy krwi. Pierwszy wątek jest zdecydowanie słabszy i poświęca mu się zbyt wiele czasu, na czym traci dynamika braci. Szkoda, bo film mógł być jeszcze lepszy. Jest "tylko" świetny.

Ocena: 4/6



"Legend", biograficzny, gangsterski, Francja, Wielka Brytania 2015, 131 min., reż. Brian Helgeland, występują: Tom Hardy, Emily Browning, David Thewlis, Duffy, Christopher Eccleston, Chazz Palminteri