El Club ****

Stowarzyszenie wędrujących pedofilów.
Czterech wiekowych mężczyzn hoduje psa wyścigowego. W doglądaniu go pomaga zaprzyjaźniona kobieta. Wygląda na to, że mieszkają razem. Dziwne? Mała wspólnota w chatce na odludziu może być rozsądnym pomysł na spędzenie starości. Gdy już może się wydawać, że leniwie rozwijający się "El Club" traktować będzie o czymś zupełnie innym, okazuje się, że panowie są księżmi. Na tamtejsze zesłanie dołącza wkrótce kolejny niewygodny dla Kościoła przedstawiciel duchowieństwa. W ślad za nim podąża ofiara, molestowana przez księdza w przeszłości. Afera wisi w powietrzu. Na miejsce przybywa więc przedstawiciel Nowego Kościoła, mający zrobić porządek z niewygodnymi, budzącymi wstręt kolegami po fachu.

"El Club" to jeden z najobrzydliwszych filmów, jakie dane mi było oglądać. Dla widzów o bogatej wyobraźni, rozwlekłe, słowne opisy wykorzystywania małych chłopców mogą być okropniejsze od seansu "Ludzkiej stonogi". Możliwe jednak, że Pablo Larrain ("Nie", Tony Manero") wie, co robi - że tylko w ten sposób jesteśmy w stanie naprawdę zdać sobie sprawę z okropieństwa tych zbrodni. Reżyser nie pozostawia wątpliwości co do tego, że (prawie wszyscy) bohaterowie jego filmu są złymi ludźmi, jednak pozwala im dojść do głosu i przedstawić swój punkt widzenia.

Dramat Larraina zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na ostatnim Berlinale i będzie chilijskim kandydatem do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Podobno w kraju produkcji reklamowany jest jako czarna komedia. Jeśli to prawda, Chilijczycy muszą mieć najczarniejsze poczucie humoru na świecie.

Ocena: 4/6



"El Club", dramat, Chile 2015, 100 min., reż. Pablo Larrain, występują: Roberto Farias, Antonia Zegers, Alfredo Castro, Alejandro Goic, Alejandro Sieveking