Johnny Depp uosobieniem diabła, Agnieszka Grochowska w udanym "Obcym niebie" i "Demon" Marcina Wrony [NA CO DO KINA]

Pięć premier tego tygodnia i pięć filmów wartych polecenia! W kinach mroczny film gangsterski Scotta Coopera z surową kreacją Johnny'ego Deppa. I jest to najlepsza aktora od niepamiętnych czasów. W polskim "Obcym niebie" Dariusz Gajewski przedstawia historię walki o odzyskanie dziecka.
Pakt z diabłem

Lata 70. Bostoński gangster James "Whitey" Bulger (Johnny Depp) ma za sobą odsiadkę m.in. w Alcatraz. Teraz wraca do gry. W porównaniu z panoszącą się w okolicy włoską mafią, jest tylko skromnym, lokalnym graczem. Wszystko zmienia się w chwili, gdy kumpel z dzieciństwa (Joel Edgerton) - dzisiaj agent FBI - postanawia zrobić z niego swojego informatora. Federalny nie wie, że gangster ma plan wyeliminowania konkurencji dzięki ochronie agencji oraz swojego brata, stanowego senatora (Benedict Cumberbatch).

Depp rzeczywiście wygląda, jakby urwał się z krzesła w połowie charakteryzacji do roli Alfreda Hitchcocka, ale tak często powtarzane porównanie do wampira wydaje się kompletnie niedorzeczne. To przecież "Czarna msza" (oryginalny tytuł filmu), a główny bohater jest uosobieniem diabła. Szatan to postać, która dobrze wpisywałaby się w emploi aktora (najlepiej, gdyby jeszcze był wesoły). Na szczęście, Depp przeżywa taką samą przemianę, jaką przechodzi ostatnio Al Pacino - gra najsurowiej i najskromniej od lat. Dlatego to jego najlepsza rola od niepamiętnych czasów.

Mroczny film gangsterski Scotta Coopera ("Szalone serce", "Zrodzony w ogniu") to "Infiltracja" a rebours. Scenariusz Jeza Butterwortha ("Spectre", "Get on up", "Na skraju jutra") i debiutanta Marka Mallouka zakorzeniony jest w najlepszych tradycjach mafijnych obrazów, traktujących o tym, że nie ma nic ważniejszego od lojalności. Sporym plusem "Paktu z diabłem" jest to, że z biegiem czasu innego bohatera możecie uznać za jeszcze bardziej antypatycznego od Bulgera. A co najbardziej szokujące, ta historia wydarzyła się naprawdę.

Ocena: 5/6



"Pakt z Diabłem", biograficzny, dramat, kryminał, USA 2015, 120 min., reż. Scott Cooper, występują: Johnny Depp, Benedict Cumberbatch, Dakota Johnson, Joel Edgerton, Kevin Bacon, Jesse Plemons

Sypiając z innymi

Jake (Jason Sudeikis - "Szefowie wrogowie", "Millerowie") to kobieciarz, który nie wyobraża sobie łóżkowej wyłączności. Lainey (Alison Brie - "Jeszcze dłuższe zaręczyny") marzy o szczęśliwym związku, ale nie potrafi nie zdradzać partnera ze swoją pierwszą miłością (Adam Scott z wąsikiem równie irytującym, co w "Pakcie z diabłem"). Lata temu, oboje stracili ze sobą dziewictwo. Gdy znowu się spotkają, zostaną najlepszymi przyjaciółmi. A może czymś więcej?

Nowy film Leslye Headland, która zadebiutowała "Wieczorem panieńskim" - odrobinę słabszą wersją "Druhen" - to tradycyjna już dla dzisiejszego kina próba unowocześnienia klasycznej formuły komedii romantycznej. Lawirowanie między gatunkowymi oczywistościami a niespodziankami udaje się autorce całkiem nieźle, wykorzystanie ponownie popularnej w kinie "Modern Love" Davida Bowie'ego jest bardzo udane, a riposty są cięte, choć czasami sprawiają wrażenie zbyt wysilonych.

O sukcesie filmu decydują jednak przede wszystkim aktorzy, między którymi naprawdę czuć chemię. Sudeikis jeszcze nigdy nie był tak sympatyczny, a Larson jest dla niego znakomitą partnerką. Miło też zobaczyć ponownie, w drugoplanowej roli, Amandę Peet ("Zupełnie jak miłość", "Tożsamość"). Bezsprzecznie warto sprawdzić, kiedy Jake poznał Lainey.

Ocena: 4/6



"Sypiając z innymi", komedia, USA 2015, 95 min., reż. Leslye Headland, występują: Jason Sudeikis, Alison Brie, Adam Scott, Jason Mantzoukas, Natasha Lyonne, Amanda Peet

Obce niebo

Basia (Agnieszka Grochowska) i Marek (Bartłomiej Topa) uciekli do krainy dobrobytu. On jest trenerem dziewczęcych drużyn piłkarskich, ona pracującą w domu masażystką. Ich córeczka, Ula (Barbara Kubiak), nie potrafi odnaleźć się w obcej Szwecji, z dala od ukochanej babci. Splot (dość naciąganych) wydarzeń sprawia, że dziewczynką zaczynają interesować się służby socjalne, które postanawiają tymczasowo umieścić Ulę w rodzinie zastępczej. Może to wyglądać na ponury żart, ale wszystko wskazuje na to, że rodzice nie mają większych szans na odzyskanie dziecka...

Wspaniała Agnieszka Grochowska i Basia Kubiak - petarda! 5 powodów, dla których warto zobaczyć "Obce niebo" >>

Dramat Dariusza Gajewskiego ("Warszawa", "Lekcje Pana Kuki") nie zaczyna się najlepiej. Relacja Marka i Basi ma kształt bardzo sztucznie wykreowanej sinusoidy. Bohaterowie, włącznie z Ulą, zachowują się tak nieracjonalnie, jak gdyby wiedzieli, że ich jedynym celem jest zawiązanie akcji filmu. Jeśli przymknąć oko na karykaturalną, jednowymiarową postać pracownicy socjalnej (Ewa Froling, "Fanny i Aleksander"), to dalej jest już dużo lepiej.

"Obce niebo" mogłoby być grane na wspólnych seansach z "Polowaniem" Thomasa Vinterberga i "Intruzem" Magnusa von Horna. Porusza się w obrębie podobnej tematyki i może wywoływać podobne uczucie dojmującej bezradności. "Obce niebo" to kino udane, które powinno przemówić do wielu widzów. Trudno jednak ukryć, że przy tak mocnej tematyce i materiale źródłowym - film inspirowany jest przecież wieloma prawdziwymi przypadkami - powinno być dziełem jeszcze lepszym.

Ocena: 4/6



"Obce niebo", dramat, Polska, Szwecja 2015, 90 min., reż. Dariusz Gajewski, występują: Agnieszka Grochowska, Bartłomiej Topa, Barbara Kubiak, Ewa Fröling, Tanja Lorentzon, Gerhard Hoberstorfer, Per Morberg, Oleg Drach

Demon

Piotr (Itay Tiran, "Liban") przybywa w rodzinne strony Żanety (Agnieszka Żulewska, "Chemia"), by się z nią pobrać i zamieszkać w domu podarowanym przez ojca panny młodej (Andrzej Grabowski). W przeddzień uroczystości, Piotr wykopuje przypadkowo ludzki szkielet. Od tego momentu zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna mógł zostać opętany...

Trzeci i ostatni film Marcina Wrony - autor "Chrztu" i "Mojej krwi" zginął tragicznie podczas ostatniego festiwalu w Gdyni - zainspirowany został sztuką "Przylgnięcie" Piotra Rowickiego. "Demon" zachwalany jest jako pierwszy prawdziwy polski horror od lat. Nic bardziej mylnego. W najlepszym przypadku, można określić go mianem dreszczowca. Jeśli "Demon" miał zamiar straszyć, to Wrona bardzo źle rozłożył w nim akcenty horroru i komedii. Film całkowicie zagarniają bowiem dwie postaci: pan na zagrodzie, w którego wciela się Grabowski oraz lokalny lekarz (Adam Woronowicz), głośno trąbiący o swej abstynencji (a wszyscy wiemy, co to oznacza). Woronowicz i Grabowski są znakomici, co oznacza, że dostarczają tylu powodów do śmiechu, iż na strach nie ma już miejsca.

"Demon" okazuje się więc paranormalnym kuzynem "Wesela" Wojciecha Smarzowskiego. W zasadzie, można nazwać go "Weselnym domem złym". Wronie nie chodziło przecież tak naprawdę o dybuka, ale o metaforę. Jej ducha dobrze oddaje rozwiązanie trudnej sytuacji filmowego wesela: spijmy się wszyscy tak bardzo, żeby zapomnieć, w czym uczestniczyliśmy. Jest to kolejna próba zmierzenia się z naszą historią. Na poziomie przenośni, bardzo udana. Tylko jako horror wypada dosyć blado.

Ocena: 4/6



"Demon", thriller, Polska 2015, 100 min., reż. Marcin Wrona, występują: Itay Tiran, Agnieszka Żulewska, Andrzej Grabowski, Tomasz Schuchardt, Katarzyna Herman, Adam Woronowicz

El Club

Czterech wiekowych mężczyzn hoduje psa wyścigowego. W doglądaniu go pomaga zaprzyjaźniona kobieta. Wygląda na to, że mieszkają razem. Dziwne? Mała wspólnota w chatce na odludziu może być rozsądnym pomysł na spędzenie starości. Gdy już może się wydawać, że leniwie rozwijający się "El Club" traktować będzie o czymś zupełnie innym, okazuje się, że panowie są księżmi. Na tamtejsze zesłanie dołącza wkrótce kolejny niewygodny dla Kościoła przedstawiciel duchowieństwa. W ślad za nim podąża ofiara, molestowana przez księdza w przeszłości. Afera wisi w powietrzu. Na miejsce przybywa więc przedstawiciel Nowego Kościoła, mający zrobić porządek z niewygodnymi, budzącymi wstręt kolegami po fachu.

"El Club" to jeden z najobrzydliwszych filmów, jakie dane mi było oglądać. Dla widzów o bogatej wyobraźni, rozwlekłe, słowne opisy wykorzystywania małych chłopców mogą być okropniejsze od seansu "Ludzkiej stonogi". Możliwe jednak, że Pablo Larrain ("Nie", Tony Manero") wie, co robi - że tylko w ten sposób jesteśmy w stanie naprawdę zdać sobie sprawę z okropieństwa tych zbrodni. Reżyser nie pozostawia wątpliwości co do tego, że (prawie wszyscy) bohaterowie jego filmu są złymi ludźmi, jednak pozwala im dojść do głosu i przedstawić swój punkt widzenia.

Dramat Larraina zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na ostatnim Berlinale i będzie chilijskim kandydatem do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Podobno w kraju produkcji reklamowany jest jako czarna komedia. Jeśli to prawda, Chilijczycy muszą mieć najczarniejsze poczucie humoru na świecie.

Ocena: 4/6



"El Club", dramat, Chile 2015, 100 min., reż. Pablo Larrain, występują: Roberto Farias, Antonia Zegers, Alfredo Castro, Alejandro Goic, Alejandro Sieveking

Więcej o: