Crimson Peak. Wzgórze krwi ****

Karmazynowa odwilż.
Mimo obiekcji ojca (znakomity Jim Beaver, znany z serialu "Nie z tego świata"), początkująca amerykańska pisarka (Mia Wasikowska) zakochuje się w tajemniczym Angliku (Tom Hiddleston) i wraca z nim i jego siostrą (Jessica Chastain) do ich rodzinnego domostwa. Tytułowa posiadłość okaże się przerażającym, nawiedzonym miejscem. Czy główna bohaterka zdoła przeżyć i nie postradać zmysłów?

Żeby "Crimson Peak" nie rozczarował, trzeba mieć świadomość, że to najprawdziwszy gotycki romans z elementami horroru. Rzecz, którą Guillermo del Toro równie dobrze mógł nakręcić w czasach, w których toczy się akcja. Tempo filmu jest niespieszne, ale bardzo spokojny początek jest równie dobry, co finałowa rozgrywka, mogąca kojarzyć się z "Lśnieniem". Hiddleston gra na swoim poziomie, Wasikowska ("Stoker") odtwarza charakterystyczną dla siebie postać, toteż z biegiem akcji na największą wirtuozkę wyrasta Chastain.

Najważniejsza jest jednak wizualna uczta, jakiej można się spodziewać po filmie del Tora. Niemal wszystko jest tu przepiękne, więc tym większe rozczarowanie budzą rozczarowująco niepomysłowo przedstawione zjawy, wyglądające trochę jak Kevin Bacon w "Człowieku widmie". Fabuła też jest mało odkrywcza, ale odnoszę wrażenie, że autorowi właśnie o to chodziło. Chociaż "Crimson Peak" to udane kinowe przeżycie, przy okazji zaczynam nabierać pewności, że del Toro nie jest takim wizjonerem, jakiego w nim upatrywaliśmy. Jedynym arcydziełem w dorobku Meksykanina pozostaje "Labirynt fauna". Bardzo chciałbym jednak, aby ktoś dał mu w końcu pieniądze na ekranizację twórczości H.P. Lovecrafta, po której musiałbym odwoływać te słowa.

Ocena: 4/6



"Crimson Peak. Wzgórze Krwi", horror, USA 2015, 120 min., reż. Guillermo del Toro, występują: Mia Wasikowska, Jessica Chastain, Tom Hiddleston, Charlie Hunnam, Jim Beaver, Burn Gorman, Leslie Hope, Doug Jones