Dramat, romans i pełne napięcia kino akcji. Ale film Jacques'a Audiarda to przede wszystkim obraz losu przybyłych do Europy imigrantów

W najnowszym filmie Jacques'a Audiarda nagrodzonym Złotą Palmą w Cannes główną rolę zagrał Antonythasan Jesuthasan, pochodzący ze Sri Lanki pisarz. I to na jego przeżyciach został w części oparty scenariusz filmu. "Imigranci" w kinach już 13 listopada.
Jaques Audiard ("Z krwi i kości", "Prorok", "W rytmie serca") opowiada historię byłego żołnierza (Antonythasan Jesuthasan), który walczył do niedawna jako bojownik organizacji Liberation Tigers of Tamil Eelam i stracił w czasie wojny domowej w Sri Lance żonę i dziecko. Z obcą kobietą i nieznanym im obojgu dzieckiem udają rodzinę, aby uciec z pogrążonego w wojnie domowej kraju do Europy. Tam zostają skierowani do jednego z mieszkań socjalnych na przedmieściach Paryża.



Ale miejsce, w którym się zatrzymują w niczym nie przypomina raju. Bohaterom nadal towarzyszy strach o życie - teraz w ogarniętych walkami gangów narkotykowych dzielnicach Paryża. Dheepan (Jesuthasan) zmuszony jest podjąć działania w obronie jego towarzyszki i dziewięcioletniego dziecka. Wydarzenia, z którymi mierzą się bohaterowie są dla nich tym trudniejsze, że przechowują w pamięci niedawne doświadczenia wojny w kraju, z którego pochodzą.

"Film opowiada prawdziwą historię o mnie"

W obrazie Audiarda uwagę niewątpliwie przykuwa charyzmatyczny Jesuthasan. "Imigranci" pokazują determinację, z jaką bohater stara się zaadoptować do nowej rzeczywistości. Obserwujemy go podczas codziennej pracy, kiedy stara się ułożyć relacje z przypadkowo poznaną kobietą, zaopiekować dzieckiem, które z ich powodu wyruszyło w podróż do Europy. I kiedy w ich obronie musi się przeciwstawić niesprawiedliwemu porządkowi świata, do którego trafili. Ale widzimy go także, kiedy jest sam i wracają do niego wspomnienia dawnego świata. Kiedy tęskni za utraconą rodziną. I te sceny pokazują skomplikowanie tej postaci.

Kim jest Jesuthasan, którego doświadczenia były inspiracją dla filmu? Odtwórca głównej roli w "Imigrantach" sam był bojownikiem organizacji Liberation Tigers of Tamil Eelam, kiedy miał16 lat. Przez ostatnie 22 lat pracował we Francji m.in. jako kasjer w supermarkecie i pracownik budowy. Jesuthasan opublikował dwie powieści, zbiór opowiadań, trzy sztuki i wiele esejów. Teraz zadebiutował jako aktor.

- Jestem dumny z tego, że pochodzę ze Sri Lanki, dumny z mojego kraju. Film opowiada prawdziwą historię o mnie. Uważam się za szczęściarza, że mogłem zagrać tytułową rolę w filmie [oryginalny tytuł filmu "Imigranci" to "Dheepan" - przyp. red.] - komentował Jesuthasan zwycięstwo filmu w Cannes.

"Fiasko jednego z największych projektów XX wieku - polityki emigracyjnej"

- Takich Dheepanów, siłą rzeczy podporządkowanych lokalnym regułom gry, można spotkać zapewne w każdej części Starego Kontynentu, niezależnie od stopnia jego rozwoju. Realizm tej historii pozwala dostrzec w niej lustro. Odbija się w nim fiasko jednego z największych projektów XX wieku - polityki emigracyjnej - pisał w korespondencji z Cannes Artur Zaborski dla Gazety.pl.

- To film, którym wszyscy byli podekscytowani, i który budził entuzjazm. "Imigranci" to prawdziwe kino i w naszym odczuciu jest bardzo związane z tym, co dzieje się obecnie na Morzu Śródziemnym - wyjaśniał werdykt Ethan Coen, który wraz z bratem Joel był przewodniczącym jury Festiwalu Filmowego w Cannes.

"Imigranci" w kinach 13 listopada.

Pod naszymi tekstami o uchodźcach pojawiała się zatrważająca liczba komentarzy, które nawoływały do przestępstw, zawierały treści rasistowskie i ksenofobiczne. Nie chcemy ich pokazywać. Nie godzimy się na naruszanie godności innych ludzi na naszym forum. Dlatego zdecydowaliśmy, że wyłączymy możliwość komentowania pod naszymi tekstami o uchodźcach. Będziemy też zgłaszać do prokuratury przypadki nawoływania do nienawiści na tle rasowym i religijnym.

O życiu imigrantów w Polsce przeczytaj w książce "Król kebabów i inne zdarzenia polsko-obce" >>

Więcej o: