Spectre ***

Mane, tekel, fares.
James Bond (Daniel Craig) załatwia w Meksyku prywatne porachunki. W tym czasie "M" (Ralph Fiennes) musi liczyć się z odsunięciem od stanowiska i likwidacją programu "00" w związku z planami uruchomienia nowej międzynarodowej agencji bezpieczeństwa. Wkrótce Bond odkrywa, że za wszystkimi jego wrogami z przeszłości stała tytułowa organizacja, której mózg (Christoph Waltz) planuje ciche przejęcie władzy nad światem. I osobistą zemstę.

To zgrabny przypadek, że "Spectre" wchodzi do kin tydzień po ostatniej odsłonie "Paranormal Activity". Autorzy tego horroru na przestrzeni kilku części zbudowali wielką mitologię, ale nie da się ukryć, że wymyślali ją w biegu, z filmu na film. W "Spectre" jest tak samo: każe się nam wierzyć, że wszystkie przygody i przeciwnicy Bonda-Craiga są powiązane, ale twórcy z pewnością wpadli na to najwcześniej przy "Skyfall". Efekt jest więc marny i naciągany. Kolejne nowe "Bondy" coraz bardziej odchodziły od dopiero co ustanowionej zasady realizmu i bezwstydnie kopiowały nie tylko "Batmany" Christophera Nolana, ale też... same siebie. "Spectre" to poniekąd powtórka ze "Skyfall". "Casino Royale" pozostaje jedyną genialną odsłoną serii.

Zdecydowanie największe wrażenie robią samochody i suknie, ale dopiero gdy nosi je na sobie Lea Seydoux ("Życie Adeli"). Sam Mendes ("Skyfall", "American Beauty") nie jest reżyserem kina akcji, poza bombastycznym otwarciem wychodzi mu tylko bijatyka w pociągu. Telenowelowe, absurdalne rozwiązania fabularne i marny wątek miłosny ciągną w dół. Postaci nie mają wnętrza ani uczuć - one tylko twierdzą, że je mają, i na dowód tego o nich mówią. Wyznacznikiem jakości filmu okazuje się rozgrywający się podczas spektakularnej meksykańskiej parady prolog. Rozmach? Ogromny. Efektowność i frajda? Niewielkie. Bond pozostawia niedoszłą kochankę w hotelu i rusza do akcji. Kobieta czuje się tak samo niezaspokojona jak widzowie po seansie. Z kolei Craig wygląda w "Spectre" na bardzo zmęczonego i pierwszy raz przekonuję się do pomysłu, by rzeczywiście pozwolić mu przejść na emeryturę. To ochroni jego dziedzictwo, a przy okazji może tchnąć w serię nowe życie. Bond nie umiera nigdy, ale definitywnie potrzebuje defibrylatora.

Ocena: 3/6



"Spectre", sensacyjny, USA, Wielka Brytania 2015, 150 min., reż. Sam Mendes, występują: Daniel Craig, Monica Bellucci, Christoph Waltz, Lea Seydoux, Ben Whishaw, Ralph Fiennes, Naomie Harris, Rory Kinnear

Więcej o: