Nanni Moretti: Opowiadam o śmierci matki bez pastwienia się nad publicznością. "Absorbująca intymność", "prostota i dojrzałość wizji"

- W "Pokoju syna" egzorcyzmowałem strach. Tutaj natomiast odnoszę się do czegoś, co przeżyło wiele osób. Śmierć matki to ważny moment graniczny w życiu - mówi reżyser pokazywanego w Konkursie Głównym festiwalu w Cannes filmu "Moja matka", który wchodzi do polskich kin już w najbliższy piątek 13 listopada.
"Moja matka" to najnowszy komediodramat Nanni Morettiego, twórcy "Habemus Papam" i "Pokoju syna", nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes. Mimo elementów ewidentnie komicznych film porusza trudny temat doświadczania śmierci bliskiej osoby podobnie jak "Pokój syna".

"Moja matka" Nanni Morettiego to "ciepły, dowcipny i uwodzicielski film". Choć bohaterce nie brakuje problemów >>



Główną bohaterką filmu jest Margherita (Margherita Buy), która właśnie reżyseruje film. Praca nastręcza jej trudności, ale to w życiu prywatnym przed Margheritą stoją największe wyzwania: problemy z dorastającą córką, rozstanie z wieloletnim partnerem i najtrudniejsze - choroba matki (Giulia Lazzarini), która żegna się z życiem w szpitalu.

Absorbująca intymność i dramat śmierci bliskiej osoby

- [Moretti "Moją matką"] wraca do autobiograficznego terytorium wyznaczonego przez jego wcześniejsze prace. Jednak nie jest to film poruszający albo wywołujący katharsis w ten sam sposób jak "Pokój syna", opowieść o stracie nastoletniego dziecka (...), oba filmy przedstawiają absorbującą intymność, opowiadając dramat rodziny we wszystkich jego odcieniach i niuansach - pisała Deborah Young w recenzji filmu po pokazach w Cannes.

- Ale nie jest to rodzaj zwykłego dramatu, a postaciom nie przyglądamy się na tego rodzaju głębokości. Prostota i dojrzałość wizji są zaletami tego obrazu, zacne cechy, ale być może zbyt bagatelizowane, aby przyciągnąć największą uwagę - dodaje autorka "Hollywoodreporter".

Reżyser filmu sam opowiada o sposobie przedstawienia straty, na który zdecydował się w najnowszym filmie. - W "Pokoju syna" egzorcyzmowałem strach. Tutaj natomiast odnoszę się do czegoś, co przeżyło wiele osób. Śmierć matki to ważny moment graniczny w życiu i chciałem o nim opowiedzieć bez pastwienia się nad publicznością - mówi.

"Moja matka" mimo spokojnego, niejednokrotnie zabawnego tonu, to obraz poruszający w ukazaniu codzienności bohaterów. Kamera towarzyszy Marghericie podczas odwiedzin matki w szpitalu, będących przystankami w zabieganym codziennym życiu. Obraz oddaje przywiązanie dwóch kobiet. Ich bezradność w obliczu choroby i tu chyba film okazuje się najbardziej bolesny, obrazując nieuchronność ich rozstania.

Autobiograficzne wątki

Nanni Moretti mówił także o jawnych wątkach autobiograficznych jego najnowszego filmu. I tak przedstawiał postać jego własnej matki: Przez 33 lata uczyła w liceum w Rzymie. Najpierw literatury, potem greki i łaciny. Każdego tygodnia przynajmniej jedna osoba mówiła mi, że moja mama była jej nauczycielką. (...) Wielu uczniów mamy przychodziło ją odwiedzać na długo po skończeniu szkoły.

- Wyznam coś, co jest odrobinę bolesne, a nawet wstydliwe: po jej śmieci, dzięki rozmowom z jej uczniami, poczułem że umykało mi coś bardzo ważnego dotyczącego jej jako osoby. Coś, co oni potrafili dostrzec i podzielić się tym ze mną. Coś kluczowego - dodaje reżyser. I podobną historię przedstawia w swoim najnowszym obrazie, w którym w większym stopniu chodzi o kontakt z drugim człowiekiem i ta perspektywa określa dopiero stratę związaną ze śmiercią bliskiej osoby.

"Moja matka" w kinach już 13 listopada.

Więcej o:
Skomentuj:
Nanni Moretti: Opowiadam o śmierci matki bez pastwienia się nad publicznością. "Absorbująca intymność", "prostota i dojrzałość wizji"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX