Shia LaBeouf znów zaskakuje. Przez 72 godziny, bez przerw, ma oglądać swoje filmy w kinie

Znany z "Furii" czy "Transformersów" Shia LaBeouf to bez cienia wątpliwości jedna z bardziej złożonych gwiazd Hollywood. W ostatnich latach aktor częściej niż ze swojej pracy na planie kojarzony jest z problemami z prawem oraz dość zagadkowymi happeningami. Tym razem postanowił przez trzy dni pod rząd, bez żadnych przerw, oglądać w jednym z nowojorskich kin swoje własne filmy. Akcja właśnie trwa.
Co więcej, każdy, kto tylko będzie miał taką chęć, może dołączyć do aktora przesiadującego w Angelika Film Center. Nie są pobierane żadne opłaty, a do uczestniczenia w projekcji można przystąpić w dowolnym momencie. Ci, którzy nie mogą udać się do Nowego Jorku, wydarzenie mogą śledzić na żywo na stronie internetowej - przez 72 godziny, od 10 do 12 listopada, pojedyncza kamera wymierzona w gwiazdę przedsięwzięcia będzie rejestrowała każdy jej ruch.

Łącznie odtworzonych zostanie blisko trzydzieści produkcji, w których zagrał LaBeouf, w kolejności od najnowszego do najstarszego obrazu. Zobaczyć będzie można m.in. "Furię", "Nimfomankę" czy "Gangstera".

via GIPHY



Cały projekt funkcjonuje pod nazwą #ALLMYMOVIES i jest częścią artystycznego kolektywu, w którego skład oprócz LaBeouf wchodzą Fin Nastja Säde Rönkkö oraz Brytyjczyk Luke Turner. Jak możemy wyczytać na oficjalnej stronie formacji, zorganizowała ona wcześniej osiem innych, mniej lub bardziej oryginalnych happeningów.

Torba na głowie i gwałt

Najbardziej pamiętny z nich odbył się w lutym 2014 roku w Los Angeles. Główną atrakcją wystawy zatytułowanej #IAMSORRY był właśnie LaBeouf, siedzący z założoną na głowie papierową torbą z hasłem: "Nie jestem już sławny". Kilka dni wcześniej w dokładnie takiej samej stylizacji aktor pojawił się na czerwonym dywanie festiwalu filmowego Berlinale, gdzie promował "Nimfomankę".

Podczas wystawy zorganizowanej w Los Angeles każdy mógł spędzić z LaBeouf kilka minut sam na sam. Aktor cały czas przebywał w małym, słabo oświetlonym pomieszczeniu, bez ruchu i w milczeniu, nie reagując w żaden sposób na siadające naprzeciwko niego osoby. Po zakończeniu happeningu LaBeouf utrzymywał, że w jego trakcie był nie tylko popychany i szturchany, ale że także padł ofiarą gwałtu.


LaBeouf i jego akcja #IAMSORRY / Fot. za http://thecampaignbook.com/



Więcej o: