Listy do M. 2 **

Długa lista przedświątecznych zakupów.
Od premiery pierwszej części jednego z największych polskich hitów minęły cztery lata. Za długo. Trzeba było iść za ciosem i kuć żelazo, póki gorące. "Listy do M. 2" każą wygrzebywać z mroków pamięci to, czego dowiedzieliśmy się na temat bohaterów filmu Mitji Okorna. Scenarzyści Karolina Szablewska i Marcin Baczyński nie kryli wtedy inspiracji "To właśnie miłość". Polskie podejście do tematu okazało się zaskakująco udane. Niestety, żelazo ostygło i tej zimy nie zastąpi nam koksowników.

W 2015 roku interesujące wątki i sympatycznych bohaterów policzyć można na palcach jednej ręki. Miło znowu zobaczyć Macieja Stuhra w roli sympatycznego radiowca, naprawdę świetne momenty ma muzyk, w którego wciela się Maciej Zakościelny, Julia Wróblewska (Tosia) nieoczekiwanie zaczyna wykazywać talent aktorski, a Tomasz Karolak jest znośny. Czasu ekranowego niemal zupełnie pozbawiony zostaje Wojciech Malajkat - jeden z najlepszych elementów pierwszej części. Główny problem filmu polega jednak na tym, że podczas gdy "Listy do M." przypominały "To właśnie miłość", ich kontynuacja przypomina przeciętny serial stacji TVN.

Może to wina Macieja Dejczera, który na stanowisku reżysera zastąpił Okorna. Może Szablewska wykonywała ważną robotę i powinniśmy żałować, że w duecie scenarzystów zastąpił ją Mariusz Kuczewski. Pewne jest to, że "Listy do M. 2" nie są już równie przyjemne co wspólna wieczerza w rodzinnym gronie - przypominają raczej długą listę przedświątecznych zakupów, przez które trzeba się przebić, aby dobrnąć do tych zaledwie paru miłych chwil. Być może druga część zasługiwałaby na więcej łaski, gdyby poprzednia odsłona nie udowodniła, że Polak naprawdę potrafi. Niestety, nie zawsze mu wychodzi.

Ocena: 2/6



"Listy do M. 2", komedia rom., Polska 2015, 90 min., reż. Maciej Dejczer, występują: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska, Tomasz Karolak, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk

Więcej o: