"Przebiegła inteligencja, czarny humor, niepokojąca przemoc" i Michael Fassbender w roli tajemniczego wędrowca

- To nie jest typowy western. Byłem bardziej zainteresowany surrealizmem, baśniami i połączeniem tych elementów, więc na szczęście udało mi się uniknąć schematów związanych z gatunkiem - mówi reżyser John Maclean o "Slow West", który wchodzi na ekrany kin 20 listopada. Fassbender uczestniczył w przedsięwzięciu już na etapie powstawania scenariusza filmu.
W jakiej historii tym razem zobaczymy Michaela Fassbendera? Jest XIX wiek. 16-letni Jay Cavendish (Kodi Smit-McPhee) przemierza rozległe prerie Dzikiego Zachodu w poszukiwaniu miłości swojego życia - pięknej i odważnej Rose. Wkrótce okazuje się, że dziewczynę chce odnaleźć także grupa bezwzględnych łowców nagród. Młodemu chłopakowi, któremu od początku po piętach depczą bandyci, niespodziewanie z pomocą przychodzi tajemniczy wędrowiec (Michael Fassbender).



Michael Fassbender: Potraktowaliśmy Makbeta, jakby cierpiał na zespół stresu pourazowego >>

Rola napisana specjalnie dla Fassbendera

- Michael ma właściwości kameleona, więc wciela się w role nie tylko na powierzchni, ale także portretuje emocjonalny bagaż i historie postaci - niezależnie czy jest Brandonem we "Wstydzie", Makbetem w "Makbecie", czy Silasem w "Slow West". Empatia, którą Michael jest w stanie osiągnąć poprzez swoją pracę nie ma sobie równych - mówi Iain Canning, producent filmu "Slow West".

Rola Silasa została napisana specjalnie dla Fassbendera, a aktor został zaangażowany w przedsięwzięcie na wczesnym etapie powstawania scenariusza. - Scenariusz musiał być na wysokim poziomie. Michael jest kimś więcej niż tylko aktorem, chciał wiedzieć wszystko, więc musiałem podnosić poprzeczkę wraz z nim. Często gra charaktery, które mają coś z typu małomównych mężczyzn, ale którzy bawią się archetypem macho. Silas mógłby być typem macho, samotnika, ale Michael nadał tej postaci wrażliwość - podkreśla reżyser i scenarzysta filmu John Maclean, którego "Slow West" jest pełnometrażowym debiutem.

- Wszyscy bohaterowie mają w sobie dobro i zło i to relacja Silasa z Jayem zmienia go. Wydawało mu się, że wie, jak żyć i przetrwać, ale potem odkrywa, że udaje mu się przetrwać, ale nie żyć - tego uczy go Jay - dodaje.

"To ni jest typowy western"

- To nie jest typowy western. Byłem bardziej zainteresowany surrealizmem, baśniami i połączeniem tych elementów, więc na szczęście udało mi się uniknąć schematów związanych z gatunkiem. Powiedziałbym, że to bardziej europejski film drogi - mówi Maclean.

- Nienagannie przygotowany debiut Johna Macleana jako reżysera i scenarzysty miejscami ma smak kina braci Coen w połączeniu przebiegłej inteligencji, czarnego humoru i niepokojącej przemocy, nawet jeśli te cechy nie zawsze do siebie przystają, w gładki, najbardziej piorunujący emocjonalny sposób - pisze Justin Chang w recenzji filmu w "Variety". Ale nie tylko on pozytywnie ocenia film. 92 proc. recenzji filmu zebranych przez portal Rottentomatoes.com jest pozytywnych, a średnia ich ocen to 7,5 w skali do 10.

"Slow West" został wyróżniony World Cinema Jury Prize dla najlepszego dramatu zagranicznego na festiwalu Sundance. A Iain Canning i Emile Sherman, odpowiadający za produkcję filmu, mają na koncie pracę przy takich filmach, jak "Jak zostać królem", "Wstyd" oraz "Makbet".

Film Johna Macleana na ekranach polskich kin już 20 listopada!

Więcej o: