Bondowi... też nie spodobał się Bond. Brosnan: "Spectre"? Kiepski i długi film. Jestem rozczarowany

Daniel Crag na plus, reżyser i scenarzyści na minus. Według kogo? Według Pierce'a Brosnana, czterokrotnego odtwórcy roli agenta 007, który też miał okazję zobaczyć "Spectre". I nie omieszkał tym faktem podzielić się z mediami.
Czytaliście już naszą recenzję "Spectre"? Zajrzeliście na stronę serwisu Rotten Tomatoes? I odbębniliście wielogodzinne dyskusje na temat najnowszych filmowych dziejów agenta Jej Królewskiej Mości?

To już wiecie, że "Spectre" - czwarty Bond Daniela Craiga i drugi Sama Mendesa - wywołuje, delikatnie mówiąc, mieszane emocje. Nie tylko wśród widzów i krytyków, ale też wśród tych, których z Bondem łączy coś więcej niż tylko seans w kinie.



- Czekałem na ten film - przyznał w rozmowie z serwisem HitFix poprzednik Craiga, Pierce Brosnan. - I jestem rozczarowany. Był za długi, nie kleił się, momentami nie wiedziałem, czy oglądałem Bonda, czy Bourne'a. Zdecydowanie powinni go skondensować.

Co innego jednak scenariusz, a co innego kolega po fachu Brosnana. Tutaj były agent 007 nie ma wątpliwości i przyznaje, że Craig jest właściwą osobą na właściwym miejscu, bo ma styl, charyzmę i wnosi w Bonda luz, jakiego ta postać potrzebuje.

- Tylko dajcie Craigowi lepszy scenariusz, a powstanie filmowy klasyk - dodał aktor.

A tymczasem... przeżyjmy to jeszcze raz, Pierce: