Zagraniczni krytycy zachwyceni polskim filmem "Nadejdą lepsze czasy": "Boyhood" z moskiewskiego śmietniska"

Najnowszy film Hanny Polak, która ma na swoim koncie już nominację do Oscara za "Dzieci z Leningradzkiego", zbiera bardzo dobre oceny zagranicznych krytyków. Film przemaszerował przez międzynarodowe festiwale także z sukcesami. "Nadejdą lepsze czasy" na ekranach kin już w najbliższy piątek 27 listopada!
- Całe swoje dzieciństwo spędziłam na śmietniku, mam tam jeszcze dziecko zawieźć? - pyta Jula, główna bohaterka najnowszego filmu Hanny Polak. To jej drogę obrazuje reżyserka, towarzysząc jej z kamerę przez 14 lat życia. Dziewczynę poznajemy, kiedy ma 10 lat i mieszka wraz z matką na największym w Europie wysypisku śmieci, znajdującym się w putinowskiej Rosji, 20 km od Kremla. Widzimy także, kiedy Jula spodziewa się dziecka, i uświadamia sobie, że tylko ona może zmienić swoje życie.



Hanna Polak po projekcji filmu na 12. Festiwalu Filmowym Docs Against Gravity mówiła, że skupi się na historii Juli, zdecydowała się dopiero podczas pracy nad filmem. Jej losy są wyjątkowe. Juli dzięki ogromnej sile woli i determinacji udaje się dostać pracę i zbudować dom poza wysypiskiem.

- Pragnę, by widz osobiście odczuł życie na Swałce i sytuacji Juli przed jej decyzją o zmianie. Przekaz filmu jest bardzo mocny: człowiek ma w sobie niesłychaną siłę. Każdy może pokonać przeciwności losu. W każdym drzemie ogromny potencjał, ale trzeba dojrzeć do działania, żeby zadziały się cuda. Dla Julii cudem, o którym marzy, jest zwykłe życie. Dla kogoś innego nie jest to być może oszałamiający sukces, natomiast w świecie Julii udaje jej się rzecz niemożliwa - podkreśla Polak.



Międzynarodowy sukces filmu

"Nadejdą lepsze czasy" znalazły się na 7. miejscu zestawienia najciekawszych dokumentów roku przygotowanego przez "Newsweek USA". "Polak nie usiłuje upiększać rzeczywistości; jej zdjęcia są tak żywe, że nad filmem nieomalże unosi się fetor wysypiska. Reżyser nie ulega pokusie uczynienia z filmu prostego głosu sprzeciwu wobec nędzy i społecznego zobojętnienia. To także wspaniała historia o dojrzewaniu - taki "Boyhood" ze składowiska odpadów. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, lepsze czasy ostatecznie nadchodzą, wynagradzając zarówno bohaterkę, jak i reżyserkę, i widza" - pisze o filmie Aleksandr Gorbachev w "Newsweek USA".

"Reżyserka i operatorka Hanna Polak stworzyła nie tylko wierny i intymny reportaż, ale niezwykle mocny obraz - chwytający za serce, smutny, ale przepełniony nadzieją" - pisze Sheri Linden w "Los Angeles Times".

A Joshua Oppenheimer, reżyser "Sceny ciszy" i "Sceny zbrodni", w "Guardianie" zaznacza, że film Polak powinien zostać nominowany do Oscara i określa film "największym tegorocznym przeżyciem, jeśli chodzi o kino dokumentalne". "Zakończenie filmu mnie poraziło - to nie były łzy w oczach, ja nie mogłem wręcz opanować szlochu" - pisze.

Milion ofiar. Kaci w Indonezji nigdy nie ponieśli kary. "Scena ciszy" przełamuje milczenie o zbrodniach [WSTRZĄSAJĄCY DOKUMENT]>>



Tak entuzjastyczne wypowiedzi krytyką idą w parze z nagrodami na międzynarodowych festiwalach. "Nadejdą lepsze czasy" to zdecydowanie jeden z najczęściej nagradzanych polskich filmów zagranicą. Autorzy dokumentu mają na swoim koncie już m.in. Nagrodę Specjalną Jury International Documentary Festival Amsterdam (IDFA) 2014, Nagrodę Specjalną Jury Documentary Film Festival Hot Springs w USA, nagrodę Alpe Adria Cinema, nagrodę dla Najlepszego Dokumentu Trieste Film Festival we Włoszech i wiele, wiele innych.

Prace nad filmem "Nadejdą lepsze czasy" Polak rozpoczęła w 2000 roku, jeszcze podczas przygotowywania filmu "Dzieci z Leningradzkiego", który był jej jednym z pierwszych filmów i odniósł ogromny sukces. To historia bezdomnych dzieci mieszkających na moskiewskich dworcach. W 2004 film był nominowany do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny.

"Nadejdą lepszy czasy" w kinach już 27 listopada. 6 grudnia premiera telewizyjna w HBO i HBO GO