W samym sercu morza ***

Gniew kaszalota.
"Moby Dick" to jedna z tych klasycznych pozycji, którą znają wszyscy, ale czytali nieliczni. Nie liczcie na to, że "W samym sercu morza" pozwoli obejść problem, dostarczając ekranizację powieści Hermana Melville'a. Film Rona Howarda ("Wyścig", "Piękny umysł") opowiada prawdziwą historię, która zainspirowała pisarza do stworzenia jego najsłynniejszej książki.

Zanim powieściowy kapitan Ahab zapałał żądzą zemsty na niewyobrażalnie ogromnym wielorybie, to morski ssak wystąpił w roli myśliwego rodem ze "Szczęk", który postanowił wyrównać rachunki z nierozsądnymi ludźmi. Rok 1820, prawdziwy wilk morski Owen Chase (Chris Hemsworth) służy na statku wielorybniczym pod średnio uzdolnionym, ale dobrze urodzonym kapitanem. Już wkrótce (ocalała) załoga będzie musiała walczyć o przetrwanie, dopuszczając się nawet najbardziej niewyobrażalnych czynów...

Pomysł na film wpisuje się w ostatni kinowy trend pokazywania "jak to się zaczęło". Na szczęście, kulisy powstania "Moby Dicka" nie okazują się klapą na miarę poprzedniej premiery Warner Bros., "Piotrusia...". Ale "W samym sercu morza" to film rozczarowująco nieporywający. Rozwleczony i tylko momentami emocjonujący. Podczas seansu nie sposób nie myśleć o innych pokrewnych tematycznie filmach - "Życiu Pi" czy "Gniewie oceanu". Obraz Howarda wypada w tym gronie najsłabiej.

Ocena: 3/6



"W samym sercu morza", akcja, dramat, przygodowy, USA 2015, 120 min., reż. Ron Howard, występują: Chris Hemsworth, Cillian Murphy, Brendan Gleeson