Tajemnice Bridgend ***

Czy wiesz, gdzie jest teraz twoje dziecko?
Bridgend to małe hrabstwo w południowej Walii, gdzie w ciągu ostatniej dekady doszło do ponad stu samobójstw nastolatków. Jak to w ogóle możliwe? Zadziałał tu efekt Wertera, jak w psychologii nazywa się samobójstwa naśladowcze? Może to jakiś przedziwny pakt? Żyły wodne? Maszty energetyczne? Czy maczają w tym palce mroczne siły? Takie pytania od lat stawiają sobie bezsilni rodzice, media i specjaliści. Fabularny debiut duńskiego dokumentalisty Jeppego Rondego na te pytanie próbuje... nie odpowiadać.

Po śmierci matki, na tytułowe tereny wracają Sara (Hannah Murray, "Dziewczyny") i jej tata, policjant. To pierwszy fabularny zgrzyt - czy normalny ojciec zabrałby córkę w miejsce słynące z tajemniczych zgonów nastolatków? Sara nienaturalnie szybko wkupuje się w łaski - raczej niewzbudzających sympatii widza (i w ogóle niewyglądających na licealistów) - rówieśników. Nie tyle chodzi tu jednak o historię, co o klimat. Zdjęcia są znakomite, a tajemnicza atmosfera unosi się nad obrazem i faktycznie góruje nad Bridgend.

Ronde nie próbuje konkretyzować zagrożenia, co jest jednocześnie siłą i słabością filmu. Wiemy, że mamy się czegoś bać, ale nie mamy pojęcia, czego. To sprawia, że napięcie nie ustępuje ani na moment, ale... równie dobrze, mózg może w końcu podpowiedzieć nam jedyne racjonalne wyjście: skoro nie wiadomo, czego się bać, to może nie ma się czego bać? Wtedy "Bridgend" staje się karykaturą, godną pogardy ze względu na niedelikatne potraktowanie tragicznych wydarzeń. Aż tak daleko bym się jednak nie posuwał. Jest w tym filmie coś dobrego, nawet jeśli czasem trudno to nazwać.

Ocena: 3/6



"Tajemnice Bridgend", dramat, Dania 2015, 105 min., reż. Jeppe Ronde, występują: Hannah Murray, Josh O'Connor, Steven Waddington