"Nienawistna ósemka" na miarę oczekiwań fanów Quentina Tarantino. Perfekcyjne aktorstwo i świetne piosenki [NA CO DO KINA]

Do kin wchodzi najnowszy film Quentina Tarantino. "Nienawistna ósemka" to raczej "Wściekłe psy" na Dzikim Zachodzie, przy czym utwór mocno przypomina kryminały Agathy Christie. Na wielkim ekranie także nagrodzeni w Gdyni "Excentrycy". Podpowiadamy, na co wybrać się do kina.
Nienawistna ósemka

"Nienawistna ósemka" to raczej "Wściekłe psy" na Dzikim Zachodzie, przy czym utwór mocno przypomina kryminały Agathy Christie. Piosenki dobrane są rewelacyjnie, a kadry skomponowane mistrzowsko. Perfekcyjne jest także aktorstwo.

"Nienawistna ósemka" niepozbawiona jest wad. Film może wydawać się przegadany, a gdy autor postanawia przerwać wkradającą się w opowieść nudę charakterystyczną, wystylizowaną przemocą grubo przesadza. Niektóre sceny są naprawdę potwornie obrzydliwe w trudny do uzasadnienia sposób. Tarantino zaczyna się też powtarzać i można wyrażać obawy czy jeszcze kiedykolwiek nas zaskoczy. Mimo wszystko, "Ósemka" to bardzo udana produkcja, która nie powinna zawieść rzeszy zagorzałych fanów twórcy. Warto

Ocena: 4/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Hokus-pokus, Albercie Albertsonie

Film ma bardzo ładną, delikatną kreskę i skierowany jest do młodszych dzieci, które nie powinny się historią znudzić. Na szczególną uwagę zasługują świetne piosenki - zwłaszcza pierwsza ma potencjał na stanie się hitem, który długo nie wyjdzie z głowy nawet dużym widzom.

Pełnometrażowy debiut Torill Kove, która w 2007 r. cieszyła się z Oscara dla najlepszej animowanej krótkometrażówki ("Duński poeta"), to pierwszy film o przygodach Alberta Albertsona - najbardziej znanej z postaci wymyślonych przez szwedzką ilustratorkę i autorkę książek dla dzieci Gunillę Bergstrom. W naszych kinach "Albert" czarować będzie ze świetnym dubbingiem. Warto zabrać najmłodszych.

Ocena: 4/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

Reżyser Janusz Majewski, który 40 lat temu nakręcił znakomite "Zaklęte rewiry" (a później "C.K. Dezerterów" i "Małą maturę 1947"), chce młodszym kolegom zwrócić uwagę na to, iż nie powinni być tak zapatrzeni w brzydotę i warto czasem robić pogodne filmy. Święte słowa. Szkoda, że jego najnowsza komedia wypada lekko mdło. Muzyka jest przyzwoita, ale także nie porywa. Cieszą za to dawno niewidziani, wspaniali aktorzy z drugiego planu: Wiktor Zborowski, Anna Dymna, Wojciech Pszoniak czy Marian Opania. Oglądanie ich stanowi ucztę dla oczu. Warto, ale...

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Moja miłość

Tony (Emmanuelle Bercot dostała za tę rolę Złotą Palmę w Cannes) to, prawdopodobnie, prawniczka. Kobieta spotyka w klubie dawnego znajomego, Georgia (świetny Vincent Cassel), prawdopodobnie restauratora. Tony jest wniebowzięta, gdy uświadamia sobie, że taki mężczyzna chce stworzyć z nią związek i przyrzeka jej dozgonną miłość. Im dalej w wiwisekcję związku, tym bardziej "Moja miłość" robi się męcząca (czy autorce mogło chodzić o osiągnięcie takiego efektu?). I choć Cassel, przy wszystkich wadach swej postaci, faktycznie jest szalenie urzekający, trudno zrozumieć tak silne uzależnienie Tony. Warto, ale...

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Barbie: tajne agentki

Udało mi się załapać na drugi seans filmu o Barbie z rzędu! Mam jednak wrażenie, że "Tajne agentki" są odrobinkę gorsze od poprzedniej odsłony cyklu, "Rockowej księżniczki". Seria trzyma jednak - przeciętny - poziom i nadal nie mam wątpliwości, że dla rodziców takie wyjście do kina może okazać się szczególnie niebezpieczne - trudno będzie wrócić do domu, unikając po drodze sklepu z zabawkami. Można.

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Aurora

Sofia i jej partner od lat starają się o adopcję. Popyt znacznie przewyższa jednak podaż. Gdy pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że na lokalnym wysypisku śmieci znaleziono zwłoki niemowlęcia, coś w niej pęka. Sofia nadaje zwłokom imię (Aurora) i rozpoczyna wyczerpującą batalię o umożliwienie przeprowadzenia godnego, chrześcijańskiego pochówku dziewczynki

Dramat Rodriga Sepulvedy emocjonalnie wciąga mocno i szybko, ale - mimo świetnej kreacji aktorskiej popularnej w Chile Amparo Noguery - zmusza w końcu do zadania sobie tego samego, kluczowego pytania, które zadają protagonistce wszyscy naokoło, kwestionując jej intencje i/lub zdrowe zmysły: "dlaczego tak bardzo ci na tym zależy?". Jeżeli coraz bardziej znudzony widz nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, jest to niechybny znak, że twórcy polegli. Można, ale...

Ocena: 2/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>