Miara człowieka ***

Mierz wszystkich swoją miarą.
Thierry (Vincent Lindon, "Witamy", "Dla niej wszystko") jakiś czas temu dostał wymówienie i od dawna nie może znaleźć nowej pracy. A spłacać kredyty trzeba. Koszty opieki nad niepełnosprawnym synem (oczywiście, że w takim filmie nie mogło zabraknąć chorego dziecka) też nie są małe. Pośredniak nie pomoże. Nie należy winić ludzi, tylko absurdalny system. I jak tu przetrwać? Może sprzedać przyczepę kempingową (czyli aż tak źle to jeszcze nie jest...)?

Bohaterka "Dwóch dni, jednej nocy" braci Dardenne'ów cały film spędziła na próbie utrzymania posady. Bohater obrazu Stephane'a Brize ("Mademoiselle Chambon", "Kilka godzin wiosny") próbuje bez pracy przetrwać i pogodzić się z tym, że może jej nie znaleźć. Około połowy seansu, dość niespodziewanie, dostaje robotę. To owocuje jednymi z najciekawszych scen, ale reżyser nie może się powstrzymać, by odtąd nie wałkować podobnego schematu aż do końca filmu. Trochę szkoda.

Oryginalny tytuł dramatu społecznego, który startował w konkursie głównym ostatniego festiwalu w Cannes (znakomity Lindon otrzymał Złotą Palmę dla najlepszego aktora), to "Prawo rynku". Polski dystrybutor przyjął jednak tytuł międzynarodowy. Rzadko się tak zdarza, ale oba tytuły coś znaczą i świetnie odnoszą się do treści filmu. Niezłego, ale godnego polecenia tylko fanom gatunku.

Ocena: 3/6



"Miara człowieka", dramat, Francja 2015, 95 min., reż. Stephane Brize, występują: Vincent Lindon, Karine de Mirbeck, Matthieu Schaller

Więcej o: