Labirynt kłamstw ****

Świeże grzechy mają krótkie cienie.
Młodzi nie wiedzą, starzy nie powiedzą - tak w latach 50. przedstawia się stan wiedzy Niemców na temat nazistowskich zbrodni. Bo i po co rozdrapywać rany, które ledwie zaczęły się zabliźniać? Niespodziewane spotkanie z duchem - a raczej zbrodniarzem - sprawia, że nieugięty dziennikarz nawiedza prokuraturę z żądaniem skazania mordercy z Auschwitz. Zostaje ostentacyjnie zignorowany. Młody, ambitny prokurator-idealista (Alexander Fehling, "Zakochany Goethe") postanawia jednak przyjrzeć się sprawie. Gdy odkrywa skalę przestępstw, podwija rękawy i bierze się do roboty.

Dzisiaj może się to wydawać niewiarygodne, ale w tamtych czasach Niemcy zbyt młodzi na uczestniczenie w wojennych zbrodniach naprawdę miewali zerowe pojęcie na temat najczarniejszych kart z historii swojego kraju. Dzięki temu, "Labirynt kłamstw" udało się skonstruować niemal na kształt kryminału, którego protagonista zagłębia się w śledztwo i z przerażeniem odkrywa mroczną tajemnicę.

Reżysersko-scenariopisarski debiut urodzonego we Włoszech aktora Giulia Ricciarellego uszyty został na wzór hollywoodzkiego kina gatunkowego, co wyszło mu na dobre. Co prawda, w drugiej połowie "Labirynt kłamstw" nieco się rozłazi, ale i tak nie udaje mu się zepsuć pozytywnego wrażenia. Niemcy mieli szansę na nominację do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, ale przegrali na ostatniej prostej - obraz nie zakwalifikował się do niedawno ogłoszonej, finałowej piątki.

Ocena: 4/6



"Labirynt kłamstw", historyczny, Niemcy 2014, 124 min., reż. Giulio Ricciarelli, występują: Alexander Fehling, Johannes Krisch, Friederike Becht, Gert Voss, Johann von Bülow

Więcej o: