Anomalisa *****

Kryzys wieku każdego.
Najnowszy film Charliego Kaufmana ogląda się świetnie, ale znacznie lepiej myśli się o nim po seansie. Nie zamierzam zdradzać więc wiele, by nie zepsuć wam przyjemności płynącej z osobistego doświadczania i analizowania dzieła oryginała z USA. Co oznacza tytuł? Dlaczego postaci zaludniające cudownie animowany w technice poklatkowej świat mówią w tak dziwny sposób? Cóż tam się wydarzyło? Niektóre odpowiedzi przyjdą wcześniej, inne później, a pozostałe - być może - nigdy.

"Anomalisa" zrealizowana została na podstawie słuchowiska Kaufmana i początkowo miała być projektem krótkometrażowym. To, niestety, widać. Film ma parę ewidentnie słabszych momentów (np. sekwencja snu), psujących odbiór całości. Historię przeżywającego egzystencjalny kryzys mężczyzny w pełni docenią tylko ci, którzy poświęcą sporo czasu na rozważenie poruszonych w niej problemów.

Widzowie dostają subtelną wskazówkę, jakoby Michael mógł cierpieć na zespół Fregoliego - protagoniście wydaje się, że wszyscy inni ludzie są tak naprawdę jedną i tą samą (nieciekawą) osobą. Twórcom może jednak chodzić o nasz codzienny, metaforyczny zespół Fregoliego, o jałowe poszukiwania kogoś, kto wydałby się nam wyjątkowy w tłumie osób, na które (być może niesłusznie) nie zwracamy uwagi. Może ukochani zbyt szybko tracą w naszych oczach ów boski pierwiastek, który kiedyś w nich dostrzegliśmy? Może powinniśmy przestać być takimi cholernymi egocentrykami? A może po prostu trzeba pogodzić się z faktem, że jesteśmy tylko bezkształtną masą identycznych kukiełek i nie ma w nas nic wyjątkowego? Może kryzys wieku średniego dotyczy każdego wieku i nie ma od niego ucieczki? Może, może, może. "Anomalisa" nie jest beztroską zabawą. Ale życie także nią nie jest.

Ocena: 5/6



"Anomalisa", animacja, fantasy, USA 2015, 90 min., reż. Duke Johnson, Charlie Kaufman, występują: David Thewlis, Tom Noonan, Jennifer Jason Leigh