"Pokój". Brie Larson wspomina dzieciństwo: Nie wiedziałam, że nie miałyśmy niczego

- Wiedziałam, że wezmę udział w przedsięwzięciu z kimś, dla kogo ważna jest wrażliwość, a nie pesymizm i melodramat - mówi o filmie "Pokój" Brie Larson, która ma szansę na Oscara za kreację Ma w filmie "Pokój". Obraz na ekranach polskich kin już 26 lutego.
Historia przedstawiona w filmie "Pokój" Lenny'ego Abrahamsona, nominowanego do Oscara w czterech kategoriach, jest dramatyczna. Ma/Joy (świetna Brie Larson) została porwana w wieku 17 lat i uwięziona w dźwiękoszczelnym bunkrze, gdzie była wielokrotnie gwałcona przez Starego Nicka (Sean Bridgers). Poznajemy ją, kiedy w niewoli spędziła już kilka lat, a w zamkniętym pokoju wychowuje kilkuletniego syna Jacka (Jacob Tremblay).



Matka z chłopcem podejmują próbę ucieczki, a ta okazuje się ogromnie niebezpieczna. Ale w filmie "Pokój", mimo okrucieństwa historii, która została przedstawiona na podstawie książki Emmy Donoghue, nie brakuje pozytywnego przesłania. Do takiego odczytania zachęca Larson i podkreśla, że wydarzenia z filmu są dla niej poruszające także dlatego, bo przypominają jej wydarzenia z własnego dzieciństwa.

"Wrażliwość, nie pesymizm i melodramat"

- Po kilku minutach rozmowy z Lennym wiedziałam, że widzi w tej historii podobnie jak ja mitologiczne odniesienia. Wiedziałam także, że jest kochającym ojcem i mężem. Wiedziałam, że jeśli dostanę tę rolę, wezmę udział w przedsięwzięciu z kimś, dla kogo ważna jest wrażliwość, a nie pesymizm i melodramat - mówi Larson. I podkreśla, że takie cechy były właśnie potrzebne, aby właściwie opowiedzieć tę historię.

Aktorka przywołuje także prywatną historię, która sprawiła, że opowieść o Ma i małym Jacku, jest jej się szczególnie bliska. - Urodziłam się w Sacramento, ale przeniosłam się do Los Angeles z moją mamą i młodszą siostrą, kiedy miałam siedem lat, do jednopokojowego mieszkania - wspomina.

"Nie zdawałam sobie sprawy, że nie miałyśmy niczego"

- Miałam może dwie pary dżinsów, kilka koszulek i parę butów, moja siostra podobnie, i miałyśmy garść zabawek, niewiele. Moja mama wtedy nie mogła sobie pozwolić nawet na happy meal. Ale wspominam ten czas jako jeden z najlepszych w życiu. Byłam taka szczęśliwa. Moja mama miała niezwykłą wyobraźnię i wprowadziła tyle życia w tę przestrzeń, że nawet nie pomyślałabym, że mogłoby mi czegokolwiek brakować. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nie miałyśmy niczego - podkreśla.

Podobnie w filmie "Pokój" Ma stara się zrobić wszystko, żeby więzienie stało się dla małego Jacka prawdziwym domem. A chłopcu, który nie zna świata poza ścianami pokoju, nie wydaje się niczego brakować.

"Moja mama musiała poradzić sobie kompletnie sama"

Jednak Larson podkreśla, że uczucie szczęścia, które towarzyszy jej wspomnieniom, nie ma jednoznacznego charakteru. - Było jedno wydarzenie, które szczególnie mnie poruszyło i zapadło mi w pamięć. W ciszy, kiedy spałyśmy we trzy na jednym łóżku, nagle obudziło mnie niekontrolowane łkanie mojej mamy, które usłyszałam mimo, że próbowała zasłonić sobie usta. Cała drżała, szlochała. Nie wiedziałam dlaczego. Pamiętam, że wtedy pomyślałam - to uczucie, jak próbują odebrać mi zabawkę - mówi.

- Długo nie mogłam tego zrozumieć, dopiero wiele lat później uzmysłowiłam sobie, że mój ojciec poprosił o rozwód i to było powodem tego, że musiałyśmy przenieść się do Los Angeles, a moja mama musiała wtedy poradzić sobie z tą sytuacją kompletnie sama - wspomina. I podkreśla, że wyobraźnia była dla niej i dla siostry sposobem na porodzenie sobie z tą trudną sytuacją.

"Pokój" Lenny Abrahamsona, który jest nominowany do tegorocznych Oscarów w aż czterech kategoriach, na ekranach polskich kin już 26 lutego.

Sprawdź bestseller, na podstawie którego powstał film "Pokój" >>