Rewelacyjny "Pokój" na 5/6 gwiazdek. I Brie Larson, która ma duże szanse na Oscara [NA CO DO KINA]

W kinach "Pokój" Lennyego Abrahamsona, w którym młodziutki Jacob Tremblay i Brie Larson dali popis zdolności aktorskich. Aktorka najprawdopodobniej lada moment dostanie Oscara. Na ekranach także polska komedia "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach". Udana?
Pokój

Młoda matka (Brie Larson, "21 Jump Street") żyje z pięcioletnim synkiem (Jacob Tremblay, natychmiast dostał angaż do kilku kolejnych produkcji) w tytułowym pokoju. Ich egzystencja ogranicza się do czterech ścian. Są więzieni przez człowieka, który każe nazywać się Starym Nickiem. Kobieta dochodzi w końcu do wniosku, że powinna wyjawić dziecku prawdę o wielkim świecie i przygotować je do ucieczki. Czy plan się powiedzie? I czy opuszczenie pokoju jest rozsądnym pomysłem?

Zarówno Larson jak i Tremblay są wyśmienici. Aktorka najprawdopodobniej lada moment dostanie Oscara, zwłaszcza że gra tak, jak Akademia uwielbia - prezentuje się w wersji pobrzydzonej, kompletnie pozbawiona makijażu, z uwypuklonymi wszelkimi niedoskonałościami cery. Nie sfera wizualna a treść decyduje jednak o sukcesie filmu. To piękna, poruszająca opowieść o wolności i niewoli, o odkrywaniu świata i uczeniu się życia. Koniecznie.

Ocena: 5/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Lobster

Bliżej nieokreślona przyszłość. Każda osoba bez pary musi udać się do specjalnego hotelu, w którym dostaje 45 dni na stworzenie nowego związku. Jeśli komuś nie uda się dobrać partnera, zamieniany jest w wybrane zwierzę i wypuszczany do lasu. David (Colin Farrell) wygląda na gościa, któremu wszystko jedno, ale wraz z upływem dni żądza przetrwania w ludzkiej postaci bierze górę nad każdym.

Yorgosowi Lanthimosowi powiodło się coś, co udaje się niezmiernie rzadko - sprawił, że jego film ogląda się (w pierwszej połowie, bo później robi się jednak poważniej) jak naprawdę udaną groteskę, w której jedna i ta sama scena wywołać może jednocześnie śmiech, ból i przerażenie. Warto.

Ocena: 4/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Grimsby

Nobby (Sacha Baron Cohen), głupi futbolowy kibol z tytułowego miasteczka, trafia na ślad zaginionego przed niemal 30 laty brata. Postanawia zrobić Sebastianowi (Mark Strong) niespodziankę, czym doprowadza do fiaska ważnej operacji szpiegowskiej. Nobby wraz z bratem - agentem tajnych służb - zostają oskarżeni o terroryzm. Muszą uciekać, by nie dać się zlikwidować, oczyścić swoje imię i - jakżeby inaczej - ocalić świat.

Abstrahując od paru obleśnych żartów, "Grimsby" jest bardzo zabawną komedią, która pozytywnie zaskakuje wartką akcją i świetnie nakręconymi scenami walk. Warto, ale...

Ocena: 4/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

110%

Sportowy dokument dziennikarki Agnieszki Goli-Rakowskiej ("Andrzej Gołota - legenda polskiego boksu") podgląda utytułowanych przedstawicieli różnych dyscyplin. Są to: Karol Bielecki, Bartłomiej Bonk, Mateusz Kusznierewicz, Robert Lewandowski, Tomasz Majewski, Rafał Majka, Adam Małysz, Zosia Klepacka, Natalia Partyka, Katarzyna Rogowiec, Rafał Sonik, Anita Włodarczyk, Maja Włoszczowska i Andrzej Wrona. Jedni (np. Majewski) dostają czasu antenowego dużo mniej, drudzy (m.in. Sonik) wyrastają na pierwszoplanowe postaci. Jeśli pasjonujesz się sportem, nie powinieneś pożałować seansu, ale z całą pewnością nie jest to zaprawa obowiązkowa. Można.

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Yona

W latach 60., młodziutka Yona Wallach próbowała przebić się ze swoją nietypową poezją w męskim kręgu poetów z Tel Awiwu. Biograficzny dramat Nira Bergmana próbuje opowiedzieć o jej losach, ale największą zaletą filmu jest właśnie historia artystki, dostarczająca mnóstwo niezwykłego, interesującego materiału. Twórcy tylko nie za bardzo mają pojęcie, co z nim zrobić. Można, ale....

Ocena: 2/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Dyke Hard

"Dyke Hard" to debiutancki film Bitte Andersson, zrealizowany za grosze (jak na tę branżę) dzięki Kickstarterowi. Szwedzka komedia może dziwić elementami politycznie niepoprawnymi, chociaż tak naprawdę, jeśli zajrzeć za fasadę, jest to rzecz poprawna do bólu. Inaczej sprawy mają się z samym filmem. "Dyke Hard" należy do nurtu dzieł kampowych, inspirowanych kiepskim kinem akcji z lat 80. Niestety, w tym przypadku jest to jedynie wymówka, mająca usprawiedliwiać katastrofalny - nie tylko pod względem technicznym - poziom produkcji. Raczej nie.

Ocena: 2/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Tysiąc i jedna noc - cz. 1, niespokojny

Szczere opowieści beznadziejnie bezrobotnych Portugalczyków, mroczna historia miłości i zemsty odegrana przez małe dzieci oraz komediowe scenki na temat zbyt wcześnie piejącego koguta i przerażająco skutecznego sposobu na potencję, odkrytego przez grupkę finansistów. To tylko niektóre z atrakcji zmieszczonych przez Miguela Gomesa ("Tabu") w pierwszej części jego prawie 6,5-godzinnej trylogii "Tysiąca i jednej nocy", inspirowanej na poziomie struktury słynnymi arabskimi baśniami.

"Niespokojny" to film potwornie męczący. Do snu ukołysze nawet największych miłośników kina artystycznego. Żarty są dużo mniej zabawne, niż twórca myśli, a całość jest zdecydowanie mniej oryginalna, niż mu się zdaje. Absolutnie nie.

Ocena: 1/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

7 rzeczy, których nie wiecie o facetach

Parę tygodni po premierze "Planety singli", czas wracać na planetę Ziemia. Zderzenie może być bolesne. Rodzima wersja niemieckiej komedii "Faceci w wielkim mieście" to połączenie "Wkręconych 2" z typowym polskim serialem obyczajowym. Paradoksalnie, z twarzą wychodzi z tego tylko wcielający się w biało-czerwoną wersję Eltona Johna i robiący z siebie wariata Zbigniew Zamachowski. Na planie zgromadzono jednak tyle gwiazd (m.in. Maciej Zakościelny, Piotr Głowacki, Paweł Domagała, Alicja Bachleda-Curuś), że dla niektórych został jedynie maleńki epizodzik (Marian Opania) albo dosłownie parę sekund obecności na ekranie (Katarzyna Glinka). Nie warto.

Ocena: 1/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Bogowie Egiptu

"Bogowie Egiptu" to pierwszy od siedmiu lat film Alexa Proyasa. Reżyser "Mnie, robota", "Kruka" czy "Mrocznego miasta" to twórca, którego tchnienie oraz inwencję zawsze ceniłem - nawet jeśli z efektami jego pracy bywało różnie. Złym omenem może być to, że za scenariusz odpowiadają niezbyt doświadczeni ludzie od "Draculi: historii nieznanej" i "Łowcy czarownic".

Proyas w wywiadach zastrzega, że jego dzieło nie miało mieć nic wspólnego z faktami, tylko chce być kinem przygodowym w klimatach "Gwiezdnych Wojen". Na ile udanym, jeszcze nie sprawdzałem.



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>