Oscary 2016. Nareszcie! Leonardo diCaprio ma pierwszego Oscara! Za to "Sly" Stallone z pustymi rękami

To był historyczny moment. Podczas 88. gali rozdania Oscarów mogliśmy wreszcie cieszyć się widokiem ściskającego statuetkę Leonardo diCaprio, który czekał na ten moment ponad 20 lat. Rozczarowany może być jeden z faworytów - Sylvester Stallone. W kategorii najlepszy film bezkonkurencyjny okazał się "Spotlight".
"Jada Pinkett-Smith zbojkotowała Oscary. To tak, jakbym ja zbojkotował majteczki Rihanny. Przecież nikt mnie tam nawet nie zapraszał" - to jedna z wielu mocnych aluzji prowadzącego 88. galę rozdania Oscarów Chrisa Rocka do bojkotu "białych" nagród przez część środowiska filmowego. Komik rozpoczął wieczór zachwycającym monologiem i nie spuszczał z tonu przez całą ceremonię. A ta pełna była ostrych żartów (głównie o dyskryminacji rasowej i mniejszości seksualnych), nie zabrakło też kilku filmowych niespodzianek, szczególnie na "drugim planie".

"Niektórzy mówią "Creed". Ja mówię "Czarny Rocky" - tak relacjonowaliśmy 88. galę rozdania Oscarów [RELACJA MINUTA PO MINUCIE]

And the Oscar goes to... Leo!

- Szósta nominacja, pierwsza statuetka, ostatni taki dzień w historii Internetu - napisaliśmy o 5.53 w naszej relacji z gali, gdy padło wreszcie TO nazwisko. Na zdanie: "And the Oscar goes to... Leonardo diCaprio " trzeba było czekać 23 lata - pierwszą nominację aktor otrzymał w 1993 za rolę w "Co gryzie Gilberta Grape'a". 88. gala rozdania Oscarów przejdzie do historii jako ta, w której statuetka dla najlepszego aktora pierwszoplanowego wreszcie trafiła w jego ręce - za rolę w filmie "Zjawa". A chwila, w której wzruszony aktor nagradzany jest długą owacją na stojąco, to z pewnością jeden z najbardziej wzruszających momentów gali.

Najwięcej statuetek dla "Mad Maksa", ale nie tych najważniejszych [LISTA ZWYCIĘZCÓW] >>

Chwilę wcześniej z Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej cieszyła się Brie Larson. - To, co kocham w filmie najbardziej to to, ile osób musi się zaangażować w to, żeby w ogóle powstał - dziękowała twórcom filmu "Pokój", w którym zagrała główną rolę matki chłopca uwięzionego w jednym pokoju i odizolowanego od świata.

W najważniejszej kategorii triumfował "Spotlight" - historia dziennikarskiego śledztwa w sprawie pedofilii w kościele katolickim. Przez długi czas film był murowanym faworytem, ale w ostatnich tygodniach plotkowano o zwycięstwie "Zjawy". A jednak, ze statuetki cieszyła się ekipa z reżyserem Tomem McCartym na czele.



Zaskoczenie na drugim planie

Pierwszą niespodzianką wieczoru okazał się Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej. W kategorii, w której nominowane były m.in. Kate Winslet za "Steva Jobsa", czy Rooney Mara za "Carol", zwyciężyła szwedzka aktorka Alicia Vikander. Nagrodzono ją za rolę w filmie "Dziewczyna z portretu", choć większa część naszej redakcji uważa, że jeszcze bardziej należała się jej nominacja za rolę androidki w filmie "Ex Machina".

Potem było jeszcze ciekawiej. Gdy na scenę wyszły Kate Winslet i Reese Witherspoon, by przyznać nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego, wszyscy spodziewali się, że za chwilę cieszył się będzie Sylvester Stallone. Niezapomniany "Rocky" powrócił w tym roku na srebrny ekran w filmie "Creed". Stallone awansował z aktora najczęściej nagradzanego Złotymi Malinami do roli laureata tegorocznych Złotych Globów i faworyta w wyścigu o nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej. Ale ta powędrowała tym razem do Marka Rylance'a za rolę w filmie Spielberga "Most szpiegów". To być może największe zaskoczenie tegorocznej gali.

Hat-trick za zdjęcia

Trzeci rok z rzędu (!) ze statuetki za najlepsze zdjęcia cieszył się Emmanuel Lubezki. Operator, który wcześniej zachwycił akademię zdjęciami do "Grawitacji" i "Birdmana", tym razem otrzymał Oscara za zdjęcia do "Zjawy".

Trzy statuetki za "Birdmana" odebrał w tamtym roku Alejander Gonzales Innaritu, a tym razem triumfował jako najlepszy reżyser za "Zjawę". Odbierając Oscara dziękował m.in. Leonardowi diCaprio, który "oddał filmowi swoje serce, duszę i życie".

W kategoriach scenariuszowych nie było większego zaskoczenia. Statuetkę za najlepszy scenariusz oryginalny zachwycające Charlize Theron i Emily Blunt wręczyły twórcom filmu "Spotlight", natomiast Charles Randolph i Adam McKay odebrali ją z rąk Russela Crowe'a i Ryana Goslinga - za najlepszy scenariusz adaptowany "Big Short!".

Podobnie - bez wielkich niespodzianek - było w przypadku statuetki za najlepszy film nieanglojęzyczny. Bezkonkurencyjny okazał się węgierski "Syn Szawła" - jeden z największych faworytów wieczoru, którego zwycięstwo przewidywaliśmy również w naszych redakcyjnych typowaniach.

6 razy "Mad Max"

W kategoriach "technicznych" faworyt był jeden. I tym razem spełniły się nie tylko typy bukmacherów, ale i przeczucia większości widzów - aż 6 statuetek zabrali do domu twórcy "Mad Maksa". Zwyciężyli w kategoriach: najlepsze kostiumy, najlepsza scenografia, najlepsza charakteryzacja, najlepszy montaż, najlepszy montaż dźwięku i najlepszy dźwięk. Za to w kategorii efekty specjalne spektakularny "Mad Maks" musiał ustąpić kameralnej, skromnej i zachwycającej jednocześnie produkcji - "Ex Machinie" Aleksa Garlanda.

Najlepsza "najgorsza" piosenka

- Jestem chyba pierwszy gejem, który dostaje Oscara - stwierdził Sam Smith, dziękując za Oscara za najlepszą piosenkę do "Spectre" - "Writings on the Wall", czyniąc zadość wszechobecnej w tym roku w Dolby Theatre poprawności politycznej. Dla wielu fanów serii o Bondzie, według których piosenka Smitha była mówiąc oględnie nieudana, będzie to spore zaskoczenie.

Chwilę wcześniej Enio Morricone cieszył się z innego "muzycznego" Oscara - za najlepszą ścieżkę dźwiękową do filmu Quentina Tarantino "Nienawistna ósemka".