Na skrzyżowaniu wichrów ***

Wskrzeszone reminiscencje.
Być może czasami o tym zapominamy, ale nie tylko Polacy doświadczyli w trakcie II wojny światowej koszmaru na jawie. W 1941 r., z rozkazu Stalina, rozpoczął się proces wysiedlania Litwinów, Łotyszy i Estończyków. W sumie, na Syberię wywieziono ponad 40 tys. mieszkańców niewielkich krajów bałtyckich. Ambitny pełnometrażowy debiut młodego estońskiego reżysera Marttiego Heldego uświadamia o skali tragedii poprzez wzruszającą historię jednostki.

Młoda Erna, wraz z córeczką, została rozdzielona z mężem i na wiele lat trafiła z dzieckiem do białego piekła. Przez cały czas pisała jednak listy, w których dzieliła się z ukochanym szczegółami codzienności, swoimi przemyśleniami, ogarniającym ją od czasu do czasu poczuciem winy czy nowymi nadziejami lub ich brakiem. Ta intymna historia i pełne niezwykłych emocji słowa robią tak piorunujące wrażenie, że najlepiej sprawdziłyby się chyba odczytywane w ciemnej sali przez starszą kobietę.

Opinie na temat obrazkowej strony "Na skrzyżowaniu wichrów" będą pewnie podzielone, ale, moim zdaniem, Helde nie do końca trafił ze swoją oryginalną metodą prezentacji. Estończyk nie mógł pominąć wizualnego aspektu medium i tłem dla odczytywanego z offu tekstu uczynił szereg żywych obrazów, tableau vivant, którym widz może dokładnie się przyjrzeć. Kamera po prostu płynie między sylwetkami zatrzymanych w ruchu postaci, co na początku intryguje, ale każda ze scen trwa za długo, a ich natłok w końcu przeciąża i sprawia wrażenie kompletnie niepotrzebnego nadmiaru. Szkoda, bo opowieść obroniłaby się sama.

Ocena: 3/6



"Na skrzyżowaniu wichrów", dramat, Estonia 2014, 90 min., reż. Martti Helde, występują: Laura Peterson, Tarmo Song, Mirt Preegel, Ingrid Isotamm, Einar Hillep

Więcej o: