Królowa pustyni

Od księżnej Monako do królowej pustyni
Gertrude Bell to podróżniczka, pisarka, archeolożka, kartografka i dyplomatka, która żyła na przełomie XIX i XX wieku. Pustynne harce Brytyjki miały spory wpływ na losy świata, m.in. przyczyniły się do powstania Iraku. W swoim najnowszym filmie, historię życia tej fascynującej postaci próbuje opowiedzieć Werner Herzog.

W tytułową bohaterkę wcieliła się Nicole Kidman, którą niedawno mieliśmy okazję oglądać w "Grace księżnej Monako", filmie faktycznie nie najlepszym, ale niesłusznie zmieszanym z błotem. Teraz Kidman awansowała na królową, ale spotkał ją podobny los - pokazy festiwalowe zakończyły się niemal gwizdami, co uwielbianemu przez krytyków Herzogowi się przecież w zasadzie nie zdarza. Cóż takiego uczynił Niemiec wraz z resztą obsady (grają jeszcze m.in. James Franco, Robert Pattinson i Damien Lewis), że zbiera cięgi za swój najnowszy film?

Recenzenci piszą przede wszystkim, że Gertrude Bell to postać tak fascynująca, iż należał jej się film zdecydowanie ciekawszy i nie aż tak nudny. Często pojawia się też zarzut o to, że odważna, silna kobieta w poświęconym sobie dziele przede wszystkim romansuje, kocha, płacze i tęskni za miłością, a więc nie przystaje do nowoczesnej wizji przedstawicielki płci żeńskiej... Jak jest naprawdę, nie wiem - być może pod wpływem zebranych razów, "Królowa pustyni" zagrzebała się w piasku i wczołguje się do kin bez pokazu prasowego.



"Królowa pustyni", dramat, USA, Maroko 2015, reż. Werner Herzog, występują: Nicole Kidman, James Franco, Robert Pattinson, Damien Lewis, Jay Abdo