Przybij piątkę ** [RECENZJA]

Sezon rezerwowych
Paton jest największą gwiazdą klubu piłkarskiego z regionalnej ligi argentyńskiej. Mężczyźnie marzy się pewnie kariera na miarę Lionela Messiego, ale jest już w wieku, w którym musi porzucić podobne mrzonki i zacząć myśleć o prawdziwym zawodzie. Gdy w protagoniście dojrzewa decyzja o zakończeniu kariery, kumple i trener próbują namówić go do zmiany planów, ukochana naciska na powrót do szkoły, a Paton zastanawia się, jakiej pracy powinien poświęcić swoją przyszłość.

Drugi film reżysera i scenarzysty Adriana Binieza ("Gigante") ma w zasadzie wszystko, co potrzebne do udanego seansu - to przecież komediodramat o ostatniej, spóźnionej fazie dojrzewania z piłką nożną w tle. Tyle że wszystko w "Przybij piątkę" wydaje się jedynie papierową scenografią, z którą twórca nie bardzo wie, co począć.

Futbol? Niby go tu sporo, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że nie jest to ulubiony sport Binieza: mecze zaprezentowane nieatrakcyjnie, rozmowy w szatni sztampowe, sportowa rzeczywistość przedstawiona niespecjalnie prawdziwie. Gdyby wszyscy nie mówili, że Paton jest klubową gwiazdą, za nic nie dałoby się tego stwierdzić. Podobnie wyglądają pozostałe elementy tego sztucznego, dość nudnego, niczym niewyróżniającego się filmu. Aż chce się posłać go na ławkę rezerwowych bez przybijania piątki. RACZEJ NIE.

Ocena: 2/6



"Przybij piątkę", komediodramat, Argentyna, Francja, Holandia, Niemcy, Urugwaj 2014, 100 min, reż. Adrián Biniez, występują: Esteban Lamothe, Julieta Zylberberg, Néstor Guzzini, César Bordón