Księga dżungli *** [RECENZJA]

Z człowiekiem wśród zwierząt
Nowa wersja filmowej opowieści Disneya, opartej na twórczości Rudyarda Kiplinga. Reżyser Jon Favreau ("Szef", "Iron Man 2") puszcza oko do miłośników animacji sprzed pół wieku (m.in. poprzez - odrobinę kulawe - zaimplementowanie dwóch klasycznych piosenek) ale to zdecydowanie mroczniejsze, poważniejsze kino, duchem bliższe literackiemu pierwowzorowi.

Ludzkie szczenię imieniem Mowgli wychowało się wśród wilków. Pantera Bagheera, która zadbała o przetrwanie chłopca, zdaje sobie sprawę, że czas chłopca w dżungli minął. Na dziecko parol zagiął najgroźniejszy drapieżnik w okolicy, tygrys Shere Kahn. Czy Mowgli zdoła ujść z życiem? A może bohater uzna, że dżungla jest jego prawdziwym domem i stawi czoła przerażającemu prześladowcy?

Niewątpliwie, najmocniejszą stroną nowej "Księgi dżungli" jest warstwa wizualna. Magicy z Disneya wykreowali w swoich komputerach świat, w który nietrudno uwierzyć. Zwierzęta wyglądają i poruszają się jak żywe. Mówią też głosami Jerzego Kryszaka, Janów Peszka i Frycza czy Piotra Fronczewskiego, którym trudno coś zarzucić, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Idris Elba, Bill Murray, Ben Kingsley i Christopher Walken muszą brzmieć w oryginale jeszcze lepiej. Niestety, posępny charakter "Księgi..." nie sprawdza się tu równie dobrze, co w przypadku "Czarownicy" czy "Jeźdźca znikąd". Elementy humorystyczne - w tej roli przede wszystkim miś Baloo - pojawiają się rozczarowująco rzadko, a ciągła akcja i poczucie zagrożenia nie składają się na wystarczająco satysfakcjonujący seans. Nową "Księgę dżungli" łatwo podziwiać, ale trudno się w niej zakochać. Być może zapowiedziana już kontynuacja opowie nieco bardziej porywającą historię. WARTO, ALE...

Ocena: 3/6



"Księga dżungli", przygodowy, USA 2016, 105 min, reż. Jon Favreau, polski dubbing: Jerzy Kryszak, Jan Peszek, Jan Frycz, Piotr Fronczewski