10 powodów, dla których warto czekać na FF w Cannes

To będzie fantastyczny Festiwal w Cannes! W czasach zdezawuowania Oscarów do rangi największej imprezy towarzyskiej w LA, przemiany filmowego Berlina w polityczny hyde - park i systematycznego obniżania jakości weneckiego programu - bajeczny francuski kurort położony w samym sercu Lazurowego Wybrzeża od 1946 r. do dnia dzisiejszego z powodzeniem kształtuje gusta światowej publiki!


O otwarciu Festiwalu w Cannes marzy każdy reżyser od Nowego Yorku po Astanę, o wejściówkach na uroczystą galę śnią krytycy, a autograf idola zdobyty na czerwonym dywanie ma tu dla fana status relikwii. Mijają lata, zmieniają się trendy i topowe kolory kiecek, a Cannes (mocne jak nigdy) z gracją pozostaje świątynią światowego kina.

Tegoroczny program to prawdziwa bomba!

Poniżej 10 powodów, dla których tegoroczny Festiwal to prawdziwa perełka.

1. Premiery, które zachwycą

Xavier Dolan - 26 letni geniusz z Kanady w zasadzie nie zalicza wpadek, chyba że za taką uznany niepotrzebną deklarację o przedwczesnej emeryturze, która zaowocowała raczej szeregiem medialnych spekulacji, niż porzuceniem reżyserskiego rzemiosła. Coś wielkiego zaprezentują też inni reżyserzy z szeroko reprezentowanej ekipy gospodarzy, których jest w konkursie aż sześciu

2. Może być różnie

Almodóvar po blamażu w postaci "Przelotnych kochanków" czy Ken Loach - po serii filmów tak złych, że podczas sensu czuję jakbym właśnie pięciokrotnie przekroczył dozwoloną dawkę valium - mają sporo do udowodnienia. Ale znacząco lepiej nie będzie. Nie tym razem.

3. Woody Allen na otwarcie

Na dzieło formatu "Manhattanu" czekam od lat. Chwilowo amerykański reżyser permanentnie irytuje, bywa niestrawny, jest cieniem samego siebie. Ostatnio otwierał canneński Festiwal 5 lat temu manierycznym "O północy w Paryżu", a wcześniej w 2002 r. usypiał publiczność bełkotliwym "Końcem z Hollywood".

Do trzech razy sztuka, czy jakoś tak to szło. Niby spora niewiadoma, ale na fajerwerki się nie szykujmy. O ile wierzę w magię NYC, to nie widzę opcji aby Blake Lively i Kristen Stewart nagle nauczyły się grać.

4. Spielberg poza konkursem

Reżyser "E.T" wraca do korzeni. Po politycznych średniakach ("Monachium", "Lincoln", "Most szpiegów"), czas na kino familijne. "Bardzo fajny gigant" z pewnością da radę. W Polsce już od 1 lipca bieżącego roku.

5. Aktorzy kręcą

Jodie Foster da nam klasycznego średniaka, który ostudzi konkursowe emocje. Sean Penn podzieli publiczność. Będzie mocno politycznie i może nazbyt nachalnie. Ale na pewno jakoś.

6. Cristian Mungiu musi coś udowodnić

Tryumfator Cannes z 2007 roku ma dwa wyjścia. Albo potwierdzi, że jest wybitnym twórcą, albo że "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" to dzieło, które wyszło mu przez przypadek.

7. Wielka niewiadoma

Cannes to ciągła walka. I tak Park Chan - wook zmierzy się z prozą Sarah Waters, Jim Jarmusch z męczącą manierą swoich ostatnich dzieł a bracia Dardenne z oczekiwaniem na kolejne złote "Dziecko". Wbrew zdrowemu rozsądkowi jestem pewien, że ktoś z tej czwórki nakręci film wybitny.

8. Wygra N. W. Refn z filmem "The Neon Demon"

Wskazanie zwycięzcy miesiąc przed Festiwalem i seansem jakiegokolwiek konkursowego filmu? Takie rzeczy tylko na Marmolada.ST ;) "Tylko Bóg wybacza" pokazał reżyserowi, że nie jest jeszcze nieomylny i przydarzają się wpadki. Pierwszy trailer "The Neon Demon" (jeden z najlepszych jakie widziałem ever!) pokazał, że tym razem żadnej wpadki nie będzie.

9. Wraca Paul Verhoeven

Najlepszy okres kariery holenderskiego reżysera przypadł na lata 1987 - 1992 ("RoboCop", "Pamięć absolutna", "Nagi instynkt"). Potem było już tylko gorzej. "Elle" może być zapowiedzią powrotu do wielkiej formy, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że genialna Isabelle Huppert zagra w koszmarku pokroju "Showgirls".

10. Frank Miller jako boss

Mimo, iż nie intonuję peanów na cześć "Mad Maxa", traktując go wyłącznie jako perfekcyjne kino sensacyjne i wyróżniający się jakością blackbuster - uważam, brak nagród w kategorii reżyserskiej dla Millera to jawny skandal.

W maju to Australijczyk zadecyduje o nagrodach, więc szykujmy się na niespodzianki. I na tryumf Refna.

Nie mogę się doczekać!



Więcej o: