Oppenheimer: W "Scenie ciszy" ofiary stają twarzą w twarz ze zbrodniarzami, którzy nadal są u władzy

- Sądzę, że ci potencjalnie brutalni mężczyźni nie zaatakowali nas, bo wiedzieli, że niedawno pracowałem z wysoko postawionymi zbrodniarzami - mówi reżyser "Sceny ciszy". Dokument już w kinach.
- Rozgłos, który przyniosła "Scena zbrodni", absolutnie nie pomógł nam w realizacji "Sceny ciszy" w Indonezji. Wiedziałem, że kiedy "Scena zbrodni" stanie się głośna, nie będę mógł bezpiecznie wrócić do Indonezji. "Scenę ciszy" nakręciłem po zmontowaniu "Sceny zbrodni", ale przed jej premierą. Wiedziałem, że potem nie będę mógł wrócić do Indonezji, ani tym bardziej nakręcić tam kolejnego dokumentu. Nie mogę tam przyjechać nawet na pokaz własnego filmu - mówi Joshua Oppenheimer.



W filmie Oppenheimera dochodzi do spotkania ofiar i katów, którzy nigdy nie ponieśli kary za popełnione zbrodnie. W Indonezji oprawcy mieszkają po sąsiedzku z rodzinami ofiar, które boją się mówić o swoim cierpieniu. "Scena ciszy" jest kontynuacją tematu, który Oppenheimer po raz pierwszy podjął w nominowanej do Oscara "Scenie zbrodni" z 2012 roku. Oba filmy były pokazywane na 12. Docs Against Gravity. A "Scena ciszy" zdobyła Nagrodę Amnesty International na festiwalu. Film Oppenheimera został nominowana do Oscara 2016 w kategorii najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny.

Prawie milion ofiar. Adi spotyka się z oprawcami

Co wydarzyło się w Indonezji? W latach 60. władzę przejęła junta wojskowa. Reżimowe organizacje paramilitarne Panczaszila zamordowały prawie milion osób pod pretekstem walki z komunizmem. Popełnione zbrodnie nigdy nie zostały w Indonezji rozliczone, a oprawcy nie zostali ukarani. Kaci cieszą się przywilejami i nazywani są... bojownikami o demokrację. A ofiary i ich rodziny nadal paraliżuje strach.

Adi Rukun, optyk w średnim wieku, przeżył okres czystek dokonywanych przez indonezyjskie brygady śmierci w latach 60. Jego starszy brat był torturowany, a następnie został zamordowany przez reżimowe organizacje paramilitarne Panczaszila. To on jest bohaterem "Sceny ciszy". Oppenheimer towarzyszy Adiemu z kamerą podczas spotkań z oprawcami.

Adi mówi zbrodniarzom, co myśli na temat tego, co zrobili

Oppenheimer i bohater jego filmu postanawiają skonfrontować zbrodniarzy ich z makabrycznymi czynami, których się dopuścili. Adi podczas badania wzroku proponuje im spojrzenie na przeszłość z innej perspektywy.

- W czasie spotkań ze zbrodniarzami Adi mówi im jasno i wyraźnie, kim jest i co myśli na temat tego, co zrobili. Oni odpłacają się gniewem i pogróżkami. Niektórzy z nich nadal mają władzę i grupę zbirów na swoich usługach. Mogliby nas zaatakować. Udało nam się wyjść z sytuacji obronną ręką, bo konfrontacja ocalałych ze zbrodniarzami w Indonezji to coś bezprecedensowego. Ani mówił o tym, co niewyrażalne. Wspólnie przerwaliśmy milczenie - podkreśla Oppenheimer.

Dlaczego zbrodniarze nie zaatakowali ekipy filmowej?

- Nie mogę sobie przypomnieć innego dokumentu, w którym ofiary stają twarzą w twarz ze zbrodniarzami, którzy nadal są u władzy - podkreśla Oppenheimer. - Powstawały filmy o takich spotkaniach, ale dochodziło do nich po odsunięciu zbrodniarzy od władzy - dodaje.

- Sądzę, że ci potencjalnie brutalni mężczyźni nie zaatakowali nas, bo wiedzieli, że niedawno pracowałem ze zbrodniarzami wysoko postawionymi na szczeblu państwowym: gubernatorem prowincji, wiceprezydentem Indonezji i szefem największej indonezyjskiej grupy paramilitarnej - opowiada o powstawaniu zdjęć reżyser.

"Scenę ciszy" można oglądać na ekranach polskich kin już od piątku 22 kwietnia.