Świetna animacja "Phantom Boy" w klimacie kina noir. I fenomenalny Tim Roth w "Opiekunie"

W kinach "Phantom Boy", kojarzący się z animowanymi przygodami Batmana. A także chwalona w USA opowieść o babce i wnuczce, które razem zbierają fundusze na aborcję.
"Phantom Boy"

"Phantom Boy" to drugi film Alaina Gagnola i Jeana-Loupa Felicioliego, którzy pięć lat temu zadebiutowali nominowanym do Oscara "Kotem w Paryżu". Twórcy nie rezygnują z nietypowej artystycznej kreski, stanowiącej jedną z największych zalet ich produkcji. Świetny jest klimat, nawiązujący do klasycznego kryminału noir, kojarzący się z animowanymi przygodami Batmana i umiejętnie łączący elementy stylistyki francuskiej i amerykańskiej. Postaci zostały świetnie zaprojektowane i dobrze napisane. Brawa należą się autorom za uczciwe potraktowanie tematu choroby tytułowego bohatera - chociaż mamy do czynienia z filmem przede wszystkim dla dzieci, to odważnie i dojrzale opowiada on o umieraniu i innych poważnych sprawach. Warto.

Ocena: 4/6



"Phantom Boy" - recenzja >>

Opiekun

"Opiekun" nominowany był do Złotej Palmy na ostatnim festiwalu w Cannes, gdzie reżyser Michel Franco ("Daniel & Ana", "Pragnienie miłości") otrzymał nagrodę za najlepszy scenariusz. Nie ulega wątpliwości, że wyróżnienie dostało mu się za wymyślenie postaci Davida (fenomenalny Tim Roth). Protagonista to bohater fascynujący. Trudno powiedzieć, czy jest chodzącą dobrocią, czy może raczej niepokojącym socjopatą. Zachowuje się przedziwnie, ale jego postępowanie da się w jakiś sposób wytłumaczyć. Oszukuje innych ludzi, ale nie wiadomo czy dlatego, że czerpie z tego chorą przyjemność, czy dlatego, że próbuje oszukać siebie.

Canneńska nagroda za scenariusz też może wydawać się kontrowersyjna, bo choć z jednej strony mamy genialnego Davida, to na niekorzyść wyróżnienia przemawia fatalny finał. Warto, ale...

Ocena: 3/6



"Opiekun" - recenzja >>

Bone Tomahawk

Gdy żona (Lili Simmons) czasowo przykutego do łóżka Arthura (Patrick Wilson) zostaje porwana przez nieznane plemię Indian-kanibali, mężczyzna, mimo kłopotów z piszczelem, dołącza do misji ratunkowej, w której uczestniczą również szeryf (Kurt Russell), jego zastępca (Richard Jenkins) oraz miejscowy cwaniak-erudyta (Matthew Fox). Czy niedobrana grupa zdoła stawić czoła mrożącym krew w żyłach dzikusom?

"Bone Tomahawk" zaczyna się jak klasyczny western, który w pewnym momencie skręca w kierunku obrzydliwego, popapranego horroru w stylu "Wzgórza mają oczy". Postaci są nieźle nakreślone, dobrze zagrane i mają parę świetnych dialogów, ale film jest ciut zbyt rozwlekły, skokowo brutalny i bywa nielogiczny. Można.

Ocena: 3/6



"Bone Tomahawk" - recenzja >>

Babka

Tytułowa bohaterka (Lily Tomlin) to stara lesbijska poetka, nie mogąca sobie poradzić z odejściem ukochanej. Odwiedza ją słabo dogadująca się z babcią wnuczka, próbująca prędko uzbierać fundusze na aborcję. W USA, "Babka" zebrała niemal wyłącznie entuzjastyczne recenzje. Nietypowy film na poprawę samopoczucia chwalony jest przede wszystkim za aktorstwo i swój "agresywny feminizm". To, podobno, rzecz przede wszystkim o kobietach i dla kobiet. Czy takowa reklama ma w sobie więcej prawdy, niż w przypadku przeciętnej polskiej komedyjki romantycznej, nie wiem, ponieważ "Babka" zjawi się u nas z niezapowiedzianą wizytą (czyt.: bez pokazu prasowego).



"Babka" - zapowiedź >>

Więcej o: